"Moim marzeniem zawsze było związać się z jakimś miastem i najlepiej grać dla niego cale życie" - Aldona Morawiec

Dodano: 27.08.2019, 14:29


W zeszłym sezonie zawiesiła na szyi swój pierwszy w życiu medal Mistrzostw Polski, po raz pierwszy także brała czynny udział w fazie play-off. Ma już na swoim koncie grę w kadrze Polski 3x3, z którą awansowała na Mistrzostwa Europy 3x3. Życie Aldony Morawiec zmienia się, jak to sama przyznaje – NIESAMOWICIE!



KoszykowkaKobiet.pl: W ostatnich sezonach kontuzję Ciebie nie omijały, jednak jak wróciłaś to ponownie możemy oglądając taką Aldonę Morawiec jak kiedyś. Jest siła, szybkość i przede wszystkim skuteczność… w kadrze 3x3, gdzie widać, iż się bardzo dobrze odnajdujesz?

Aldona Morawiec (Arka Gdynia): Tak to prawda. W ciągu ostatnich trzech lat, niestety więcej czasu spędziłam na rehabilitacji niż na boisku. Na szczęście teraz tak jak mówisz wszystko wróciło do normy, a może nawet ponad normę i czuję się bardzo dobrze. Koszykówka 3x3 to profesjonalna gra w streetball, a streetball akurat kochałam od dzieciaka. Pamiętam jak oglądałam mixtape'y AND1 i uczyłam się różnych tricków. Koszykówka 3x3 zachowała streetball’owy klimat i to mi się bardzo podoba. Jest muzyka, komentator, mnóstwo ludzi wokół, słońce świeci w twarz. Lubię to!

Ostatni występ na Women’s Series to srebrne medale, tak więc z tą odmianą koszykówki nie jest w Polsce tak źle?

Nasze występy pokazują, że mamy do tego pewną smykałkę. Pomimo tego, że jesteśmy prawdopodobnie najmłodszą stażem drużyną 3x3 występującą w Women's Series szybko zrozumiałyśmy o co chodzi i walczymy z najlepszymi jak równy z równym. Obecnie po 4 turniejach zajmujemy 8 miejsce w całym cyklu i trwa dalej walka o awans do turnieju finałowego, który odbędzie się pod koniec września.

W czerwcu w wielu Federacjach mówiono: mamy Polskę w grupie, to łatwa grupa. Obecnie każdy obawia się Polski?

Myślę, że nasze zwycięstwa z Chinami (mistrz świata), Hiszpankami, Rosjankami czy tez Francją (lider cyklu WS) sprawiły, iż nie możemy liczyć na to, że ktoś nas jeszcze zlekceważy. Dobrze pokazał to ostatni półfinał Women’s Series w Bukareszcie, na który drużyna Kanady wyszła bardzo skoncentrowana. Cieszy mnie to.

„Twarz” 3x3 na świecie z Włoch – „Ray Ray” co turniej chwali Ciebie, jak i koleżanki z zespołu. Co turniej pokazujecie także, iż ma rację?

Pochwał nigdy za wiele. Super, że jedna z najlepszych zawodniczek 3x3 docenia naszą pracę i postęp jaki zrobiłyśmy. Chciałabym żebyśmy dotarły do momentu w którym nasza dobra gra będzie standardem.


Czasami lepiej zostawić przeszłość i cieszyć się z tego co jest i może być, obecnie Aldona Morawiec zaczyna kolejny sezon w barwach Arki Gdynia

W 3x3 przede wszystkim liczy się wytrzymałość oraz trzeba mieć momentami szczęście, gdyż wygrać może każdy z każdym niezależnie od poziomu turnieju? Wy macie już na swoim koncie wygrane nad mistrzyniami świata z Chin oraz ostatnio mocnymi Hiszpankami…

Wydolność ma ogromne znaczenie, ale liczy się także rozsądek. Kluczowy moment to ostatnie 3 minuty i to wtedy trzeba mieć zapas sił. Koszykówka 3x3 jest rzeczywiście dość nieprzewidywalna, szczególnie ze względu na system liczenia punktów za 1 i 2. W takim systemie rzuty 2 punktowe stają się cenniejsze niż w koszykówce 5x5. Łatwo też zauważyć, że praktycznie nie da się wygrać meczu nie trafiając zza luku. Jest to niesamowicie trudne ze względu na dysproporcje sił jaką trzeba włożyć w penetracje, a rzut z dystansu.

Przez Tobą na przełomie sierpnia oraz września Mistrzostwa Europy 3x3, to będzie dość duży prawdziwy sprawdzian dla zespołu oraz weryfikacja tego czego zdążyłyście się nauczyć przez ten sezon?

Tak. To będzie sprawdzian. Każdy zespół przyjedzie zdeterminowany oraz w swoim najlepszym składzie. Tak jak wspomniałam koszykówka 3x3 jest dość nieprzewidywalna, wszystko się może zdarzyć. W grupie mamy drużyny z Francji oraz Węgier (wicemistrz świata), tak więc absolutną czołówkę 3x3 w Europie.

Po 3x3 czeka Cię kolejny sezon w Gdyni, gdzie jest szansa nawet na Euroligę. Jak ocenisz poprzedni sezon, brązowe medale oraz skład drużyny jeszcze przed startem obecnych przygotowań?

Poprzedni sezon był najlepszym sezonem w moim życiu z kilku względów. Przede wszystkim otaczali mnie niesamowici ludzie, którzy zgodnie wyznaczyli sobie jeden cel i do niego dążyli. Świetnie dogadywałyśmy się w zespole co owocowało na boisku. Pomimo potknięcia na początku i braku awansu do EuroCup, sezon zakończyłyśmy z wyczekiwanym od lat przez drużynę z Gdyni medalem. Dla mnie jest to pierwszy w życiu medal Mistrzostw Polski! Były to również pierwsze rozgrywki play-off w których brałam czynny udział. Mogłabym się tu jeszcze o wielu rzeczach rozpisać, więc skracając wygląda to tak - świetny, niezapomniany i wyjątkowy sezon! Na szczęście duża grupa ludzi została w drużynie, co sprawia, że mam spore oczekiwania co do następnego sezonu.


W kadrze 3x3 są sukcesy, czy podobnie będzie w 5x5?

Jesteś w kadrze Polski 3x3, jednak od nowa budowana jest kadra 5x5. Liczysz po cichu na powołanie?

Tak liczę na powołanie! Chciałabym reprezentować Polskę w koszykówce 5x5, gdyż to nadal jest moja główna dyscyplina i codzienność.

Pochodzisz z Rybnika, gdzie kiedyś była tam koszykówka na najwyższym poziomie. Był nawet sezon gdzie hala dosłownie pękała w szwach, co było doskonałą koszykarską wizytówką miasta. Tam też stawiałaś pierwsze kroki? Jak to wszystko się zaczęło, że zdecydowałaś się na koszykówkę?

Mój pierwszy sezon w ekstraklasie rozegrałam właśnie w Rybniku i rzeczywiście zaczął się on dla naszej drużyny wyśmienicie. Zanotowałyśmy kilka zwycięstw i kibice zaczęli ustawiać się po bilety na mecz już w poniedziałek rano. Nie żartuje! Mecz był w sobotę, a w poniedziałek ludzie stali przed otwarciem biura ustawieni w kolejce. Koszykówkę poznałam dzięki trenerowi Marcinowi Kowalczykowi. Był on wuefistą w mojej szkole podstawowej i któregoś dnia w trakcie lekcji przyszedł do mojej klasy i zaproponował mi SKS’y (dodatkowe zajęcia sportowe – przyp. Red.) ze względu na wzrost. Poświęcał swój czas i prywatne pieniądze, aby dwa razy w tygodniu dowozić mnie na treningi z chłopakami do trenera Andrzeja Zygmunta. Bardzo mu za to dziękuję! Co ciekawe sekcja koszykówki dziewcząt w mojej szkole powstała jak byłam w szóstej klasie i działała tylko przez rok. Dzięki temu co było kiedyś, mieszkam teraz w Gdyni i podróżuje po całym świecie. Jest to niesamowite.

Moim marzeniem zawsze było związać się z jakimś miastem i najlepiej grać dla niego cale życie. Idealnym scenariuszem byłby właśnie wspomniany Rybnik. Spędziłam tam 3 lata, ale poczułam, że to jednak nie wyjdzie. Trochę miałam nosa bo aktualnie drużyna ze śląska nie występuje już od kilku lat w rozgrywkach ekstraklasowych. Teraz zaczynam swój czwarty sezon w Gdyni i mam zdecydowanie lepsze przeczucia.