"(...) Mam nadzieję, że klub wywiąże się ze swoich zobowiązań i tutaj zostanę"

Dodano: 09.02.2019, 09:31


Niska, szybka, zwinna oraz wyróżniają ją tatuaże – o kim mowa? Angelika Stankiewicz, 23-letnia zawodniczka Energi Toruń rozgrywa obecnie najlepszy sezon w swojej karierze. A jaka to była i jest kariera?





Stankiewicz swoją przygodę z najwyższą klasą rozgrywkową w Polsce rozpoczęła razem z Moniką Naczk oraz Aleksandrą Wajler w sezonie 2014/2015 w Baskecie Gdynia. Całą trójkę sprowadzono do Gdyni w ramach 3-letniego projektu rozwoju i odbudowy drużyny. Niestety wszystko wytrzymało tylko rok, a zespół z Gdyni zgodnie z regulaminem rozgrywek spadł do I ligi. Ówczesny Zarząd Basketball Investments S.S.A. nie był w stanie nic zrobić i trzeba było spróbować budować wszystko od nowa. Nowe – oznaczało, iż krótka przygoda z Gdynią dla mierzącej 170 cm rozgrywającej się zakończyła. W ciągu 26 spotkań udało się uzbierać średnio 10,2pkt/m oraz 2,5as/m, co przy wychodzeniu na parkiet z ławki było dość dobrym osiągnięciem. Kolejny sezon Angelika rozegrała w MKS Polkowice, które po stracie głównego sponsora jakim była firma CCC – także budował drużynę na nowo. W niej znalazło się miejsce dla Stankiewicz, a cały sezon był podobnym do tego, jaki rozegrała na Pomorzu.

W 2017 roku ponownie do „gry” wróciło CCC i zespół z Polkowic chciał także wrócić na koszykarską mapę Europy. Nie wróżyło to nic dobrego dla Polek będących w składzie, gdyż jeśli chce się walczyć w Europie - to w głównej mierze zawodniczkami zagranicznymi. Tym sposobem przez dwa sezony ilość minut oraz forma Stankiewicz niebezpiecznie szła w dół. Mimo to, koszykarka była powoływana do kadry Polski. Pod wodzą trenera Mollova, a następnie Rusina, Stankiewicz miewała lepsze bądź gorsze spotkania, jednak ciągle było widać drzemiącą w niej energię.

Tak więc odejście po sezonie 2017/2018 z CCC było istnym krokiem naprzód, a nowym klubem została Energa Toruń. Jak się okazuje - był to strzał w dziesiątkę. W drużynie „Katarzynek” bywały mecze gdzie właśnie gra Stankiewicz decydowała o zwycięstwie. Statystycznie także wszystko już teraz wróciło do normy (9,7pkt/m w 15 rozegranych spotkaniach). - Zmiana zespołu na Energę z całą pewnością wpłynęła na moją lepszą grę, co widać. Od początku sezonu czuję się pewnie, znam swoje zadania i wiem czym mogę pomóc drużynie. Zawsze to jednak obrona była moją najmocniejszą stroną, natomiast jak widać jako strzelec też się całkiem niezłe sprawdzam – mówi Angelika Stankiewicz.


Toruńska drużyna w tym sezonie zmieniła wiele, co może nie jest takim zaskoczeniem – jak obecna pozycja w Energa Basket Lidze Kobiet (3. miejsce) oraz wynik w choćby w Pucharze Polski (gra w finale). Dodatkowo dwa razy udało się pokonać odwiecznego rywala zza miedzy – Artego Bydgoszcz. Był też awans z fazy grupowej EuroCup, jednak tutaj trochę „dziwna” porażka w dwumeczu z dużo słabszym Nantes Reze zamknęła drzwi do dalszej rywalizacji. Warto jeszcze zaznaczyć, iż od weekendu z Pucharem Polski drużyna jest osłabiona brakiem liderki Nirry Fields. Jednak, jak na początku sezonu można było się łapać za głowę z powody ilości podpisanych zawodniczek plus „gratis” (Diawakana oraz Uro-Nile– przyp. Red.) to teraz taka opcja wydaje się mieć sens. - Pomimo problemów jakie mamy w klubie myślę, że wszystko idzie w dobrą stronę. My, jako zawodniczki podchodzimy do naszej pracy profesjonalnie i nie ważne co się dzieje poza parkietem, gdy wychodzimy na boisko jesteśmy drużyną i celem zawsze jest zwycięstwo w danym spotkaniu – dodaje.

Gdy Stankiewicz przechodziła do „Katarzynek” można było odnieść wrażenie, że może to być dość krótki pobyt. Wszystko za sprawą głównego szkoleniowca, jakim jest Stefan Svitek. Słowak w przeszłości pracował już w Polsce w dwóch klubach z ligowej czołówki. W krakowskiej Wiśle dał się poznać jako dość „energiczna” i szalona postać, natomiast w CCC praktycznie nie dał się poznać – przegrał cztery mecze z rzędu i został zwolniony. W tym sezonie jednak Svitek jest bardziej spokojny i opanowany, zarówno w kadrze Czech z jaką wywalczył awans na EuroBasket, tak i w Enerdze. - Obydwoje mamy dosyć silne charaktery natomiast dobrze nam się współpracuje. Od początku mojej „zabawy” w koszykówkę trafiałam na trenerów wymagających, co też myślę, że przyczyniło się mocno do zbudowania mojej silnej osobowości jako zawodniczki.



Przed drużyną z Torunia końcówka sezonu zasadniczego i być może walka o medale, a przed Stankiewicz może otwiera się nowy rozdział w koszykówce – 3x3. Zarząd Polskiego Związku Koszykówki powołał nowego opiekuna-selekcjonera kadry seniorek, jakim została bardzo dobrze znana w środowisku koszykarskim Karolina Szlachta. A patrząc na grę rozgrywającej kadry Polski 5x5, można jej styl porównywać do choćby Rae Lin D'alie w Włoch czy też Dóry Medgyessy z Węgier. A jak sama patrzy na grę w 3x3? - Czy się widzę w tej odmianie koszykówki? Parę lat temu powiedziałabym zdecydowanie tak, natomiast na dzień dzisiejszy nie jestem przekonana co do tego. Pojęcie 3x3 wiąże się z dużym ryzykiem. Jest to dyscyplina z reguły rozgrywana poza halą sportową co dla moich stawów nie wróży to nic dobrego – dodaje Stankiewicz.

A czy Angelika Stankiewicz zostanie w zespole z Torunia do końca tego sezonu? -  Nie da się ukryć każdy ma swoje problemy - mniejsze, większe. Mam natomiast nadzieję, że klub wywiąże się ze swoich zobowiązań i zostanę do końca tego sezonu w Toruniu – kończy.

cid