Horror na własne życzenie. Energa lepsza od Wisły!

Dodano: 22.12.2018, 22:42


W XII kolejce EBLK Energa Toruń pokonała po dogrywce Wisłę Can-Pack Kraków 94:86. Dogrywka była konsekwencją katastrofalnej postawy Katarzynek w końcówce. Krakowianki walczyły do końca, lecz w aktualnym składzie personalnym 45 minut to zbyt wiele.



Początek spotkania był wyrównany, choć minimalną przewagę utrzymywały zawodniczki z Torunia. W szeregach Energi znakomicie dysponowana była Alice Kunek (3 celne rzuty zza łuku), swoje punkty dorzucały też Nirra Fields (celne rzuty wolne i efektowne wejście pod kosz) i nieoceniona Emilia Tłumak (celna „trójka” i rzut z półdystansu). W ekipie Wisły pierwszoplanową postacią była Sofija Aleksandravicius. Litwinka zdobyła 10 punktów, w efekcie krakowianki traciły do rywalek tylko 3 oczka - 23:20.

Drugą kwartę lepiej zaczęły Wiślaczki. Dwie skuteczne akcje zademonstrowała Justyna Żurowska-Cegielska, wyprowadzając swój zespół na trzypunktowe prowadzenie 23:26. Wkrótce potem groźnie wyglądającej kontuzji pleców doznała Maria Conde. Silna skrzydłowa Wisły nie wróciła już do gry, lecz podobne okoliczności, często mają walor mobilizujący. I rzeczywiście podopieczne Krzysztofa Szewczyka wyraźnie przyspieszyły. Po pięć oczek rzuciły Leonor Rodriguez i Magdalena Ziętara, a kiedy 2 rzuty wolne skutecznie egzekwowała J. Żurowska-Cegielska wynik brzmiał 33:42. Pod koszem dobrze radziła sobie Laura Svaryte (4 punkty), było to jednak za mało by dogonić zespół spod Wawelu. Rezultat pierwszej polowy wejściem pod kosz ustaliła Bozica Mujović 37:46.

Energa Toruń - Wisła CanPack KrakówWisła CP Kraków
94:86 OT (23:20, 14:26, 28:11, 15:23, 14:6)

Toruń: Kunek 22, Svaryte 18 (14zb), Diawakana 15, Stankiewicz 12, Fields 9, Begić 8, Tłumak 8, SKobel 2
Kraków: Rodriguez 18, Aleksandravicius 17, Żurowska-Cegielska 17 (12zb), Ziętara 10, Araujo 7, Mujović 6 (11as), Russell 6, Conde 5

Po zmianie stron scenariusz meczu początkowo nie ulegał zmianie, tzn. krakowianki wciąż potrafiły utrzymać kilkupunktową zaliczkę. Sygnał do ataku Enerdze ponownie dała A. Kunek (6 punktów), a kiedy zza linii 6,75 przymierzyła Angelika Stankiewicz, torunianki wyszły na minimalne prowadzenie 54:53. Niebawem udało się powiększyć przewagę - punktowały m.in. Melissa Diawakana i Ana-Marija Begić i rzecz kluczowa: swój wyczyn skopiowała A. Stankiewicz, co pozwoliło Katarzynkom odskoczyć rywalkom  na 8 oczek – 65:57.

Historia lubi się powtarzać, gdyż w ten sam sposób reprezentantka kraju otworzyła finałową kwartę – 68:57. „Trójkę” przyjezdnym zaaplikowała też N. Fields, ponadto znów przypomniała o sobie (a to niespodzianka) A. Stankiewicz (celny rzut zza łuku) – 76:65. Wówczas podopieczne Stefana Svitka były już chyba przekonane, że mecz się zakończył. Nic bardziej mylnego. Ekipa Wisły podjęła walkę, która zakończyła się sukcesem. Jeszcze na 19 sekund przed końcem Energa prowadziła 5 punktami – 80:75, lecz niedopuszczalna niefrasobliwość w obronie pozwoliła najpierw na wejście B. Mujović pod kosz – reprezentantce Czarnogóry nikt nie przeszkadzał, a chwilę później z zimowego snu koszykarki z Torunia wybiła L. Rodriguez. Po jej celnej „trójce”, fani w popularnym „Spożywczaku” mogli szykować się na dogrywkę – 80:80.

Dogrywkę, która zakończyła się happy endem. Zawodniczki Wisły powoli opadały z sił, a kiedy firmową „trójką’ popisała się E. Tłumak losy meczu były praktycznie rozstrzygnięte. Summa summarum Energa pokonała Wisłę 94:86. Gdyby jednak krakowianki zdołały wywalczyć dwa punkty, artykuł należałoby zatytułować „Jak nie rozgrywać końcówek spotkań”, bowiem błędy, jakie w końcowych fragmentach gry popełniły torunianki nie miały prawa przytrafić się na tym poziomie rozgrywek.

Bartosz Burak