Reprezentacjo Polski – dokąd zmierzasz?

Dodano: 14.12.2018, 07:01


W środę poznaliśmy w jakich grupach rywalizować będzie czołowe 16 drużyn Europy na EuroBaskecie 2019. Wśród nich jest m.in. Szwecja, Wielka Brytania czy też robiąca z roku na rok ogromne postępy Słowenia. Na turnieju drugi raz z rzędu zabraknie kadry Polski, która obecnie jest w głębokiej przebudowanie. Lekiem na całe „zło” może być naturalizacja, która jednak nie będzie rozwiązaniem problemu. Naturalizacja to również ostatnio bardzo modna forma „budowania” drużyny w Europie.


W przyszłym roku minie równe 20 lat odkąd Polska pokonała w finale mistrzostw Europy w Katowicach Francję i zdobyła upragniony złoty medal. Obecnie obie kadry znajdują się na przeciwległych biegunach - „Trójkolorowe” we wrześniu br. walczyły o mistrzostwo świata, natomiast Polska próbowała rywalizować z europejską czołówką  - jednak bezskutecznie. Jak daleko jesteśmy w Europie niech świadczy fakt, iż wyprzedziły nas takie kraje jak wspomniana Wielka Brytania, Szwecja, Słowenia czy też Belgia, która koszykarsko kilka lat temu praktycznie nie istniała.

W 2015 roku mając na papierze jedną z silniejszych kadr jechaliśmy na EuroBasket z nadziejami minimum na wyjście z grupy. Mając w składzie takie zawodniczki, jak Ewelina Kobryn, Julie McBride, Dominika Owczarzak, Justyna Żurowska-Cegielska, Paulina Pawlak, Elżbieta Międzik czy też Magdalena Leciejewska mogliśmy zrobić dość duże „zamieszanie”, jednak parkiet szybko i wszystko zweryfikował. Nie udało się wyjść z grupy, a kadrę przejął z nową myślą szkoleniową Teodor Mollov.

Bułgar zapowiadał zmiany, początek kolejnych kwalifikacji miał bardzo dobry i drużyna pokonała faworyzowaną i silną Białoruś. Z nadziejami jechaliśmy więc do Belgii, lecz tam nastąpił znaczny zwrot sytuacji w całej kadrze, który dała wysoka porażka po bardzo słabej grze. Wtedy jeszcze nikt się nie spodziewał, że tym meczem Belgia rozpocznie swój marsz w stronę 4. miejsca na wrześniowych mistrzostwach świata w 2019 roku.

Kadra Polski rozpoczęła przechodzić zmianę pokoleniową i wiadome było, iż potrzebne będzie na to trochę czasu. Jednak kolejne powołania, zgrupowania, mecze kontrolne czy też mecze kwalifikacyjne pokazywały, iż tego czasu może potrzeba znacznie więcej. Nieudane kwalifikacje do EuroBasketu 2017 oraz Uniwersjada zakończyły pracę Mollova i dały szansę „polskiej” myśli szkoleniowej w postaci Arkadiusza Rusina oraz Krzysztofa Szewczyka i Piotra Kulpekszy.


Ze Słowenią graliśmy w czerwcu 2017 roku i zanotowaliśmy dwie porażki w meczach kontrolnych

Trener Rusin próbował w dalszym ciągu zmieniać i rotować szerokim składem, jednak im było dalej… tym było trudniej. Coraz mniejsza ilość zawodniczek na poziomie europejskim oraz coraz mniejsza ilość zawodniczek, które odgrywają ważną rolę w zespole rodzimej ligi dawała o sobie znać. Aby rywalizować w grupie kwalifikacyjnej z Białorusią czy też Turcją potrzebowaliśmy minimum „12”, lecz z każdym kolejnym zgrupowaniem liczba mogących powalczyć zawodniczek niebezpiecznie się zmniejszała.

Podczas ostatniego „okienka” kadrowego powołana została posiadająca już polski paszport – Marissa Kastanek, jednak z uwagi na zablokowanie przez FIBA wszystkich naturalizacji w Federacjach, nie mogła w niej zadebiutować.

Czy odmieniłaby styl zespołu i dodała przede wszystkim świeżości? Tego się nie dowiedzieliśmy, jednak jak mówi sam trener Rusin – Nie byłoby to rozwiązanie problemu kadry Polski, lecz tylko możliwość aby drużyna była silniejsza i mogła rywalizować w Europie.

Naturalizacja zawodniczek szczególnie ze Stanów Zjednoczonych to obecnie prawdziwa plaga w koszykówce kobiet. Na tej zasadzie we wspomnianej Wielkiej Brytanii gra koszykarka mistrza Polski CCC Polkowice – Temi Fagbenle. FIBA blokując taki sposób pozyskiwania koszykarek, dała także do zrozumienia, iż będzie starała się trochę ten proces zastopować. - Naturalizacja jest ciągłym etapem wszystkich już kadr narodowych. U nas funkcjonowała na takiej zasadzie Julie McBride, jednakże nie mnie oceniać czy też to właściwy kierunek czy też nie. Czy to ma być gracz wysoki, czy też gracz niski – mówi trener Arkadiusz Rusin.

Kadrze Polski przede wszystkim brakuje „centymetrów”, jednak nie można zapominać o grającej obecnie na uczelni w Stanach Zjednoczonych Joannie Grymek. Tutaj jednak pojawia się kolejne pytanie – czy to wystarczy? Obecnie w koszykówce żeńskiej oraz męskiej coraz częściej gracz musi być „combo” i odchodzi się od modelu z lat 90-tych w stylu potężnie zbudowanych zawodników i zawodniczek.

- W przypadku kadry Polski to nie jest też tak, że możemy sobie założyć, iż chcemy naturalizację zawodniczki wysokiej – mając tutaj zdecydowany deficyt w rozumieniu klasycznej środkowej. W Polsce jednak z przyznawaniem paszportów nie jest tak, jak w większości innych krajów jak choćby Węgry czy kraje Bałkańskie. Tam paszporty zaczynają być wydawane „hurtowo”. Na pewno jestem przeciwnikiem rozdawnictwa paszportów, a szczególnie aby paszport był tylko na dany turniej kwalifikacyjny (Kristi Toliver z kadry Słowacji, która obiecała dalszą grę w kadrze pod warunkiem awansu na EuroBasket 2015 – przyp. Red.). Na takim także paszporcie korzysta również bardzo sama zawodniczka, która zostaje w Europie i tutaj gra – mówi dalej.

- Taka sytuacja powstała na Węgrzech, gdzie w ciągu 4 sezonów taki dokument dostała Vandersoot, Goore oraz Quigley. Jest też Turner (gra w Sopron Basket, wicemistrz Euroligi z 2018 roku – przyp. Red.) jednak ona z tego jeszcze nie skorzystała – dodaje.

A co na to wszystko mówiły i mówią przepisy FIBA? - Kiedyś była przyjęta reguła przez FIBA, odnośnie występów w innych reprezentacjach, były reguły związane z wiekiem do jakiego może grać czy też występami na mistrzostwach świata. Następnie Kia Vaughn dostała paszport Czeszki czy też Bonner możliwość gry dla Macedonii, a te zawodniczki grały wcześniej w kadrze USA do lat 19. A teraz są w innych reprezentacjach… - mówi dalej główny szkoleniowiec kadry Polski.

Wspomniana sytuacja z kadrą Czech (Kia Vaughn) czy też kadra Macedonii (DeWanna Bonner), jest tylko podstawą całej „góry lodowej” z zawodniczkami naturalizowanymi. W listopadowym meczu przeciwko Polsce miała także zagrać mająca 191 cm wzrostu Kia Stokes, która miała pomóc Hollingsworthcałe szczęście, że do tego nie doszło.


Marissa Kastanek ze Ślęzy Wrocław - "nowa" w Reprezentacji Polski

Lista naturalizowanych koszykarek przez FIBA Europe:
Azerbejdżan (1)  - Tiffany Hayes
Białoruś (2) – Alexandria Bentley, Lindsay Harding
Bośnia i Hercegowina (3) – Courtney Hurt, Jonquel Jones, Lynetta Kizer
Bułgaria (1) - Erica Wheeler
Chorwacja (1) – Shavonte Zellous
Czarnogóra (3) – Angelica Robinson, Glory Johnson, Eshaya Murphy
Czechy (1) – Kia Vaughn
Francja (1) - Bria Hartley
Hiszpania (1) – Sancho Lyttle
Izrael (1) – Alysha Clark
Macedonia (3) – Krisi Givens, DeWanna Bonner, Ashley Paris
Polska (2) – Julie McBride, Marissa Kastanek
Rosja (2) - Jamierra Faulkner, Epiphanny Prince
Rumunia (1) – Ashley Walker
Serbia (1) - Danielle Page
Słowacja (1) – Kristi Toliver
Słowenia (1) – Shante Evans
Turcja (3) – Lara Sanders, Quanitra Hollingsworth, Kia Stokes
Ukraina (1) – Dandra Moss
Węgry (4) – Yvonne Turner, Alexandia Quigley, Courtney Vandersloot, Cyesha Goree

Podczas EuroBasketu 2015 w rozmowie z ówczesnym trenerem kadry Czech Luborem Blazkiem, usłyszeliśmy o kłopotach jakie będzie mieć w przyszłości drużyna narodowa z Czech w związku z brakiem zdolnej młodzieży. Jednak patrząc na tylko jedną naturalizowaną zawodniczkę (środkowa, Vaughn – przyp. Red.) z zespołem nie jest źle. Jednak tam czołowe zawodniczki grają w euroligowym ZVVZ USK Praga, który funkcjonuje razem z Czeskim Związkiem Koszykówki szkoląc oraz pomagając. Do tego dochodzi Basketball Nymburk, który posiada całą bazę gotową do przygotowań zespołów narodowych. W lidze czeskiej gra także drużyna U19 Chance, która tak naprawdę jest klubem ze Strakonic i mogą tam grać wyłącznie czeskie zawodniczki. Podobny pomysł był za czasów Mollova z zespołem MKK Siedlce, jak się skończył? – każdy wie. Na plus zaliczyć można odkrycie Karoliny Poboży oraz wyciągniecie z koszykarskich „lochów” Katarzyny Trzeciak.

- Jestem zakochany w projekcie Tokio 2020, jednak wygląda on tragicznie. Zawodniczki są podporządkowane managerom, którzy patrzą tylko na pieniądze. Ale my dajemy minuty do grania. Tym jednak większość zawodniczek nie jest zainteresowana. A ja nie będę się z nimi kłócić. I przez to ten projekt nie będzie kontynuowany. Mimo, że niczego podstawowego nie brakowało nam, i nie będzie brakowało. Ale teraz jestem zmuszony ściągnąć zawodniczki zza granicy, bo tylko 3-4 Polki wciąż chcą brać udział w tym projekcie - mówił wówczas Teodor Mollov.

Inny przykład to Słowenia, gdzie „centrum” dowodzenia oraz szkolenia znajduje się w Celje, gdzie drużyna w tym roku została zgłoszona do rozgrywek EuroCup. Jak mówią osoby odpowiedzialne za ten projekt – wszystko będzie się zwracać. Już się powoli zwraca, czego najlepszym dowodem jest awans na EuroBasket. W kadrze z najbardziej „zielonego” kraju Europy gra jednak naturalizowana Shante Evans.

Aby „uzdrowić” Reprezentację Polski należy przede wszystkim zmienić rodzimą ligę. Bardzo dobrym pomysłem jest wprowadzenie ligi OPEN, która przyniesie rywalizację polskich koszykarek z napływem do klubów m.in. Amerykanek, Białorusinek, Ukrainek czy też Litwinek. Polska, młoda zawodniczka nie będzie mogła już być pewna miejsca w zespole, a co za tym idzie ”pracy” i zacznie walkę o miejsce w drużynie. Możliwości wyjazdu do dobrego klubu zagranicznego także będą zminimalizowane, gdyż aby to zrobić będzie trzeba się wyróżniać na tle innych. Oczywiście w całym tym procesie szkolenia ogromną rolę muszą odgrywać kluby oraz Polski Związek Koszykówki i Energa Basket Liga Kobiet.

Skład Reprezentacji Polski na listopadowe mecze z Turcją oraz Estonią i ich dokonania w obecnym sezonie Energa Basket Ligi Kobiet:
- Magdalena Szajtauer (26,4min/m, 4,9pkt/m, 7,8zb/m)
- Agnieszka Kaczmarczyk (25,2min/m, 8,3pkt/m, 3,5zb/m)
- Weronika Gajda (23,7min/m, 7,0pkt/m, 3,7as/m)
- Katarzyna Trzeciak (23,4min/m, 5,4pkt/m)
- Karolina Poboży (20,4min/m, 9,0pkt/m, 3,0zb/m)
- Angelika Stankiewicz (19,6min/m, 10,3pkt/m)
- Agata Dobrowolska (19,2min/m, 3,8pkt/m, 2,6zb/m)
- Karolina Puss (17,7min/m, 4,4pkt/m,3,2zb/m)
- Karina Szybała (17,4min/m, 4,1pkt/m)
- Daria Marciniak (13,0min/m, 2,7pkt/m, 2,9zb/m)
- Roksana Schmidt (8,2min/m, 4,8pkt/m)
- Monika Naczk (8,1min/m, 1,4pkt/m)

Dobrym pomysłem byłoby także stworzenie na wzór ligi siatkarskiej kobiet – Młodej EBLK. Każda drużyna grająca w EBLK musiałaby posiadać drużynę młodzieżową, która rywalizowałaby w tejże lidze z innymi. Dość mocnym posunięciem mogłoby być także wprowadzenie zasad z ligi francuskiej, gdzie zespół nie posiadający drużyny młodzieżowej nie może grać w Ekstraklasie.

Zmian można by także poszukać w pierwszej lidze, gdzie zbyt duża obecnie ilość drużyn tak naprawdę nie daje nic. Zmniejszenie pierwszej ligi i gra najmocniejszych zespołów oraz utworzenie kolejnej dla pozostałych drużyn, także dałoby plus w stronę rywalizacji.


Podczas Mistrzostw Europy U16 w sierpniu br. w Kownie, kadra Polski zajęła 8. miejsce

Patrząc z roku na rok na wyniki oraz poziom kadr młodzieżowych, również nie można powiedzieć zbyt dużo pozytywnego. Nie ma „narybku” koszykarskiego, który byłby uzupełnieniem co jakiś czas kadry seniorskiej. Wielkie nadzieję wiązane były oraz w dalszym ciągu są z Anną Makurat, której talentu nie brakuje – lecz przeszkadzają kontuzje. Jednak poza Makurat, na próżno szukać innych zawodniczek do rywalizacji przeciwko Hiszpanii, Francji czy też Rosji.

Jedno jest natomiast pewne, tak budowanej drużynie jaka jest obecnie należy dać czas. - Być może jeśli chcemy nawiązywać walkę z innymi krajami, to jest to dobry kierunek, jednak naturalizacja to nie jest główna strategia czy też cel aby nasza kadra się zmieniała i w taki sposób rozwijała. Nawet naturalizowana zawodniczka nam w tym nie pomoże i nie mamy się co oszukiwać – kończy Arkadiusz Rusin.

cid