Mistrzostwa Świata 2018: Belgia robi historyczny krok i eliminuje Francję! USA i Australia także w półfinale

Dodano: 28.09.2018, 11:42


Historyczny wyczyn kadry Belgii, która po znakomitym spotkaniu pokonała wysoko faworyzowaną Francję 86:65. Allemand do 11 "oczek" dodała aż 13 asyst. W innych meczach Amerykanki wykonały plan i dzięki dobrej drugiej połowie nie miały problemów z awansem do półfinału. Natomiast Australia od samego początku narzuciła swój rytm gry i zostawiła Chinki daleko za sobą - 83:42. W ostatnim meczu Hiszpania deklasuje Kanadę w ostatniej kwarcie - seria, której nie da się przebić!



Dobrze grające od początku turnieju Nigeryjki, ku zaskoczeniu wszystkich w pierwszych 20 minutach dość odważnie grały z kadrą USA. Po 10 minutach prowadziły 17:9, głównie dzięki bardzo wysokiej skuteczności. Brakowało tego po drugiej stronie, gdzie gwiazdy WNBA obijały kosz i ten fragment zakończyły na zaledwie 12% skuteczności z gry (przy 42% rywalek). W kolejnych minutach Amerykanki co prawda odrobiły straty, jednak gra w dalszym ciągu nie była zbyt porywająca (27:23).


Wszystko zmieniło się po przerwie, gdzie MISTRZ całkowicie zdominował spotkanie i prostymi akcjami zdobywał punkt po punkcie. U rywalek „siadła” skuteczność, a i również brakowało trochę już pomysłu na grę. Ostatnia kwarta, to już pewna wygrana 25:5 i zwycięstwo w całym meczu 71:40. Liderką Stanów Zjednoczonych byłą Breanna Steward (19 punktów), po drugiej stronie żadna z zawodniczek nie rzuciła 10 lub więcej punktów. Tak ogromna przewaga to także zasługa dużej przewagi pod koszem (62 – 32) oraz punktów zdobytych z „pomalowanego” (38:14).



Nigeria - USA
40:71 (17:9, 6:18, 12:19, 5:25)

Nigeria: Kalu 8, Akhator 8, Okoye 5, Imovbioh 5, Nyingifa 4, Elonu 3, Ogoke 3, Mohammed 2, Amukamara 2
USA: Steward 19, Wilson 11, Charles 8 (15zb), Delle Donne 7, Bird 6, Griner 5, Tuck 3, Claderon 2, Taurasi 2

Emocji nie było w drugim ćwierćfinale, gdzie Australia całkowicie „zmiotła” Chinki, które ani przez moment nie były w stanie choćby zbliżyć się do rywalek. Pierwsze minuty to prowadzenie 14:5, gdzie punktowały wyłącznie dwie zawodniczki – Bec Allen grająca w New York Liberty (8) oraz Liz Cambage z Dallas Wings (6). W drużynie 17-krotnego mistrza Oceanii, obecność tej drugiej w kolejnych minutach nie była już tak potrzebna, stąd też wykazać mogły się zmienniczki. O tak wysokim prowadzeniu po 20 minutach, przesądziła seria 14:0 – (28:7). W 30 minucie gry najlepsza strzelczyni turnieju podczas Igrzysk Olimpijskich w 2014 roku, miała na swoim koncie 20 punktów i 9 zbiórek. W ostatniej kwarcie dorobku nie udało się poprawić, mimo to spora wygrana stała się faktem.

Chiny - Australia
42:83 (7:24, 11:18, 16:19, 8:22)

Chiny: Y. Li 12, Shao 7, Liu 6, Han 4, M. Li 4, Huang 3, Yang 2, Yuang Li 2, Wang 2
Australia: Cambage 20, Allen 16, Bunton 8, Talbot 8, Smith 7, Magbegor 6, Whitcomb 5, George 3, O'Hea 3, Ebzery 3, Lavey 2, Madgen 2



Czwarta drużyna podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio, nie miała zbyt wiele do powiedzenia w pierwszej połowie meczu z Belgią. BelgianCats rozpędzone początkiem spotkania (9:4), gdzie wychodziło im praktycznie wszystko – kontynuowały to to zaczęły także w kolejnych minutach. Znakomita skuteczność (60% przy 30% rywalek) całkowicie przekłada się na tak wysoki wynik i tak duże prowadzenie. Bardzo dobrze grała Kim Mestdagh (18 punktów, 7/10) oraz Emma Meesseman (8). Dużo dawała także jak zawsze agresywna i widowiskowa gra Marjorie Carpreaux, która radziła sobie także w obronie. A w zespole „Trójkolorowych”? Zawodziło wszystko. Począwszy od ataku do gry w obronie, gdzie proste błędy były przekładane na straty punktowe. Druga kwarta przegrana została aż 14:33! W drugiej połowie BelgianCats stanęły w miejscu, co wykorzystały rywalki zmniejszając straty do 10 „oczek”. Jednakże wszystko to było za mało aby móc coś jeszcze pozytywnego zdziałać przez trzecią drużynę w rankingu Federacji. Ponownie do głosu doszły Belgijki, które odzyskały dość wysokie prowadzenie i pewnie pokonały Francję. Historyczny krok kadry pod wodzą trenera Mestdagha zrobiony. Teraz czas na półfinał ze Stanami Zjednoczonymi.


Francja - Belgia
65:86 (17:20, 14:33, 17:14, 17:19)

Francja: Johannès 17, Miyem 15, Chartereau 8, Tchatchouang 7, Bernies 6, Ayayi 5, Epoupa 3, Ciak 2, Gruda 2
Belgia: Kim Mestdagh 23, Meesseman 16, Allemand 11 (13as), Vanloo 10, Wauters 7, Delaere 6, Hanne H. Mestdagh 6, Carpréaux 5, Raman 2



Znakomita ostatnia kwarta spotkania Hiszpanek, dała wysokie i ważne zwycięstwo nad Kanadą. Jednakże przez pierwsze 15 minut lekką przewagę miały Kanadyjki, które walczyły z gospodyniami jak równy z równym. Wszystko to udawało się mimo słabej postawy Nurse (1/7) oraz Fields (0/6) – 26% z gry. Po zmianie stron w dalszym ciągu mistrzynie Europy nie umiały odnaleźć swojego rytmu aż do… czwartek kwarty, gdzie sygnał do ataku dała Marta Xargay. Hiszpanki całkowicie zdominowały ten fragment meczu od stanu 50:47 do 68:53!


Kanada - Hiszpania
53:68 (16:13, 11:16, 23:18, 3:21)

Kanada: Nurse 15, Colley 13, Achonwa 8, Ayim 7, Raincock-Ekunwe 5, Gaucher 3, Fields 2
Hiszpania: Ndour 16, Casas 13, Ouvina 9, Torrens 7, Xargay 5, Nicholls 3, Palau 3, Gil 2



***

półfinały:
17:30 Belgia - USA
20:00 Hiszpania - Australia

mecze o miejsca 5 - 8
12:30 Francja - Nigeria
15:00 Kanada - Chiny