PGE MKK Siedlce – pierwszy sezon o coś więcej niż tylko utrzymanie?

Dodano: 10.08.2018, 19:20


Były selekcjoner reprezentacji Polski Teodor Mollov oraz prowadzona przez niego drużyna z Siedlec, w nowym sezonie zagra w zupełnie odmienionym składzie. Nie ma już mowy o przyszłej reprezentacji Polski czy też stawianiu na Polki.


Drużyna z Siedlec awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce wywalczyła w 2014 roku i od tego czasu zajmowała kolejno 7, 11, 10 oraz 12 miejsce w tabeli.  Nowy sezon i skład jaki został skompletowany być może da dużo lepszy wynik niż w sezonie, gdzie drużyna MKK była „beniaminkiem”. - Priorytetem na nowy sezon jest utrzymanie się w lidze, a wszystko co uda się wykonać ponad ten plan to będzie na duży plus z naszej strony – mówi trener zespołu Teodor Mollov.

W minionym sezonie za wynik głównie odpowiadała jedna zawodniczka – Oksana Mołłowa, która zakończyła go ze średnią 19,3pkt/m co dało jej 3. miejsce w całej lidze. Niestety sama Mołłowa nie była wstanie udźwignąć ciężaru choćby spotkań, które można było wygrać. Teraz ma się to zdecydowanie zmienić. - Nie ma co ukrywać, iż nie jest to komfortowa sytuacja jeśli za końcowy wynik i ciężar gry odpowiada jedna zawodniczka. Obecnie Oksana (Mołłowa – przyp. red) może odetchnąć, gdyż widzi jaki będzie skład i wie, że będzie miała wsparcie. Może to gwarantować łatwe utrzymanie w lidze oraz walkę o jak najwyższą pozycję w tabeli – mówi dalej Mollov.

Zmiana składu to także zakończenie współpracy z Magdaleną Parysek-Bochniak, Agatą Stępień, Katarzyną Trzeciak czy też Pauliną Żukowską. Patrząc jeszcze bardziej wstecz, można dopisać także do tej listy Monikę Naczk, Aleksandrę Parzeńską, Karolinę Poboży, Roksanę Schmidt czy też Aleksandrę Wajler. Widać w tym wszystkim dość znaczną zmianę w sposobie myślenia. Dlaczego? -  Stawialiśmy na Polki, tylko praktyka pokazała coś zupełnie innego niż zakładaliśmy. Większość młodych zawodniczek nie szuka „minut” i gry, a szuka przede wszystkim wysokich kontraktów. Taki jest ich cel i cel ich agentów. My nie jesteśmy krezusami finansowymi aby sprostać wymaganiom jakie ma większość zawodniczek. To też mamy skład jaki mamy i mam nadzieję, że oprócz zarabiania pieniędzy chcą też się pokazać z dobrej strony na parkiecie. U nas będą miały minuty i będą miały na to szansę.



Obecnie zakontraktowane zostały Polki w osobach Ewy Bacik oraz powracającej do Siedlec Marty Urbaniak. - Jeśli chodzi o Ewę Bacik, to bardzo bym chciał dać jej szansę na grę i pokazanie się. Jest to młoda dziewczyna, córka mojego najlepszego kapitana (Mariusza Bacika – przyp. red.) i myślę, że jeśli wykorzysta to co jest przed nią, dalsza kariera stoi otworem. Jeśli chodzi natomiast o Martę Urbianiak, to jest to znana marka. Dodatkowo Marta bardzo mocno poczuła „smak” wielkich kontraktów i brak „minut” na parkiecie. Powrót do Siedlec to moim zdaniem powrót do „gry” i koszykówki w jej wykonaniu. Jeśli chodzi o inne Polki, to nie wiem dlaczego uważa się, że zawodniczki z podwójnym obywatelstwem to Polki tzw.  drugiej kategorii. Nie jest to prawdą. Mamy w zespole Jessicę Dulęba czy też Samanthę Lapszynski, są to zawodniczki z dużymi możliwościami i charakterem. Nie jest dla nich w pierwszej kolejności ważny wysoki kontrakt, lecz ilość czasu spędzonego na parkiecie. Jako trener Reprezentacji Polski miałem co do niej pewne plany, lecz obecnie nie chce się wtrącać w sprawy kadrowe. Uważam jednak, że jeden sezon adaptacji oraz ten co będzie teraz – pokaże na co stać Samanthę. Nie ma co ukrywać, nie ma w kadrze narodowej zawodniczki na pozycję środkowej i długo nie będzie – kontynuuje główny szkoleniowiec MKK.

Do tego dochodzi znana w Polsce z dobrych występów w ROW Rybnik Rebecca Harris czy też Kristi Bellock ze Slavii Praga, Laura Ikstena z Liepājas papīrs"/LSSS oraz 191 cm w postaci Samry Omerbašić z Bałkanów. Nie można zapominać także o Tetianie Jurkewiczus oraz wspomnianej Jessice Dulębie. - Skład jaki zbudowaliśmy na ten sezon, to przede wszystkim zawodniczki, które chcą się zrealizować. Przy mojej filozofii odnośnie tego jak chcę aby drużyna grała, wiem jedno - będzie to mocna obrona, doskonałe przejście do szybkiego ataku czy też będziemy grali szybko i widowiskowo. Jest to dla mnie podstawa i to da wyniki. Jeśli będziemy mieli stabilizację finansową, to myślę, że zrealizujemy się całkowicie i osiągniemy bardzo dobry wynik. Najsłabiej wygląda u nas pozycja środkowej, gdyż my dajemy szansę dwóm Polkom i jednej Bośniaczce (Samra Omerbašić – przyp. red.) a inne zespoły biorą Amerykanki. Robimy wszystko według budżetu i tego co mamy, inaczej się nie da. Uważam za głupotę wydawać 7 czy 8 tysięcy dolarów za klasowego centra, gdyż wtedy pozostałe pozycje cierpią na tym.

Rozpoczął się już okres przygotowawczy do nowego sezonu, jak będzie on wyglądał w przypadku PGE MKK Siedlce? - Pełny skład będziemy mieli dopiero od 20 sierpnia. Dodatkowo podstawowa rozgrywająca doznała poważnej kontuzji i musieliśmy w ostatniej chwili szukać kogoś na jej pozycję. Sprawa z Amerykankami też nie jest prosta, gdyż dopiero teraz kończą swoje letnie ligi, do tego dochodzi jedna zawodniczka z reprezentacji Łotwy (Laura Ikstena – przyp. red.). Okres przygotowawczy nie będzie się różnił niczym od poprzednich. Nie będzie obozów, nie jesteśmy w stanie finansowo wytrzymać takiego obciążenia. Najważniejsze dla mnie jest to aby zawodniczki były zdrowe, aby przyszły gotowe kondycyjnie na to co je czeka. Podstawowy cel na etap przygotowawczy to dwa turnieje i cztery mecze sparingowe. Przy nowym składzie, jest potrzebne minimum 10 – 12 meczów do rozegrania. Być może będzie także dwumecz z Horizontem Mińsk, na co chęć wyraziła Natalia Trofimowa. Do tego turniej w Lublinie i chcielibyśmy także przy dobrej współpracy z Liderem Pruszków rozegrać sparingi oraz z zespołem MON-POL Płock do którego dajemy nasze młode zawodniczki w ramach współpracy. Obecnie nasza hala jest w remoncie, co nie ułatwia nam życia i przygotowań. Do tego cztery pierwsze spotkania w sezonie (Basket 90 Gdynia, Widzew Łódź, TS Ostrovia oraz InvestInTheWest – przyp.  red.) rozegramy na wyjeździe – kończy Teodor Mollov.

siem