„Podejmujemy rękawicę i walczymy aby wystartować w Ekstraklasie” – mówi Paweł Krawczyk, Prezes Sportowej Politechniki

Dodano: 11.05.2018, 18:31


Być może już od nowego sezonu w Trójmieście - koszykówka kobiet będzie miała nowego przedstawiciela w najwyższej klasie rozgrywkowej. Co się dzieje w Sportowej Politechnice obecnie? Jakie panują nastroje oraz co się stało, że drużyna walczyła o „awans” osłabiona brakiem Martyny Pyki...


KoszykowkaKobiet.pl: Gdy drużynę przejmowała Lubow Szwecowa-Knap, nikt chyba nie spodziewał się aż takiego zakończenia sezonu jakim jest Mistrzostwo I Ligi i uzyskania prawa gry w Basket Lidze Kobiet?

Paweł Krawczyk (Prezes Sportowej Politechniki): Osobiście bylem przekonany, że Luba poukłada ten zespół, nauczy etyki pracy. Wierzyłem też w dziewczyny, że trenerka trafi na podatny grunt. Jednak wygranie 1 ligi było w sferze marzeń, które z każdym kolejnym zwycięstwem stawało się coraz bardziej realne.

W sezonie zasadniczym dziewczyny zaprezentowały się z bardzo dobrej strony, nie zawodziły liderki. Jednak zaznaczyć trzeba, że sukces odniósł zespół, bardzo dobrze zbilansowana drużyna, a nie „jednostki"?

Dokładnie tak było. Dwadzieścia parę licencji na grę w 1 Ligi to nie chwyt marketingowy. Wszystkie te dziewczyny dołożyły swoją cegiełkę. Cały czas powtarzam, że siłą tego zespołu były zawodniczki 8-12, które dawały z siebie wszystko na treningach, utrzymując warunki meczowe podczas treningów, dając tym samym możliwość odpowiedniego przygotowania się do meczu liderkom.

Wspomnianymi liderkami były Przybytek, Koperwas, Szymańska, Duszkiewicz oraz Pyka. Skupmy się na tej ostatniej, której w dwóch najważniejszych meczach chyba nie tylko sezonu, ale w historii całego klubu zabrakło, gdyż wyjechała na… zgrupowanie kadry U23 do Chin…

W normalnych warunkach byłby to powód do dumy zarówno dla mnie, jak i dla całego Klubu. W końcu powołanie na kadrę, jaka by ona nie była, jest wyróżnieniem. Ponadto, Martyna to gracz, który zasługuje na takie docenienie bo to zawodniczka bardzo pracowita, oddająca serce i na treningu i na meczu.  W tym wypadku, według mnie sprawa jest bardzo dziwna. Sposób powołania Martyny na ten wyjazd, wmówienie jej, że to jej życiowa szansa tuż przed najważniejszą fazą rozgrywek 1 ligi pozostawia wiele wątpliwości. Wszystkie pozostałe powołane koszykarki były już po sezonie i jedynie Martyna była w trakcie rozgrywek. Dodatkowo dorobienie teorii do praktyki, że była to nasza decyzja czy ma jechać czy nie, jest wątpliwe etycznie. Martyna dostała jako pierwsza telefon z prośbą o nieinformowanie nas o tym, dopiero później "Ktoś" zgłosił się do trenerki z pytaniem o jej wyjazd z prośbą o nie informowanie o tym zawodniczki, jeżeli uznamy, że nie chcemy by Ona jechała. Wg mnie jest to słaba manipulacja, której Martyna jest ofiarą - od tego powołania nie zagrała Ona dobrego meczu, a dwóch najważniejszych w ogóle jej zabrakło. Była za to na niestojącym na wysokim poziomie turnieju towarzyskim z wątpliwą kadrą, gdyż w FIBA nie prowadzi żadnych rozgrywek w kategorii U23.



Nie zawiodła natomiast Agnieszka Przybytek, która grała z dość poważną kontuzją…

Nie zawiódł cały zespół. Agnieszka rzeczywiście jest naszym bohaterem. Grała dwa ostatnie mecze ze złamaną ręką i tego nie da się pominąć. Jednak ten długi sezon odbił się na zdrowiu wielu koszykarek. W samych play-offach zagraliśmy 11 spotkań. Plaga kontuzji spowodowała mała rotację. Duże tu podziękowania dla naszego sztabu fizjoterapeutycznego i trenera przygotowania motorycznego.

Wywalczyliście prawo gry w ekstraklasie. Co dalej?

W dniu dzisiejszym jesteśmy po spotkaniu z Jego Magnificencją Rektorem Politechniki Gdańskiej, Prof. Jackiem Namieśnikiem oraz Kanclerzem Politechniki Gdańskiej, Panem Markiem Tłokiem, na którym wspólnie podjęliśmy decyzję, że podejmujemy rękawicę i czynimy starania by wystartować w Ekstraklasie. W tym momencie jesteśmy na etapie poszukiwania sponsora tytularnego i strategicznego, chcemy  powiększyć  grono naszych partnerów i jesteśmy dobrej myśli. Niemniej cieszy mnie bardzo, że naszym najważniejszym  Partnerem będzie Politechnika Gdańska. Bez przychylności PG cały projekt Sportowej Politechniki straciłby na wartości.

Prestiż gry z najlepszymi szczególnie dla uczelni, jest dość spory. Jednak grać i nie ugrać nic a do tego zburzyć to, na co się ciężko pracowało również ma znaczenie przy dalszych decyzjach?

Zarówno nasze zawodniczki, jak i ludzie pracujący na co dzień w klubie to ludzie ambitni i nie tylko mówią o swoich marzeniach, ale starają się też je realizować. Dlatego też poprzeczka nam się podniosła i chcemy jej podołać, ale jak już wspomniałem, jeżeli będziemy mieć poczucie, że nie zdołamy uzbierać odpowiedniego budżetu lub będziemy mogli ponieść porażkę, to z pewnością nie zaryzykujemy tego, co do tej pory zbudowaliśmy. Musimy być odpowiedzialni za cały projekt jakim jest Sportowa Politechnika.

Trójmiasto - niegdyś nazywane było „stolicą koszykówki w Polsce”. A jak to wygląda obecnie? Jak chyba pokazują ostatnie lata -trudno jest się wybić i pozyskać sponsora?

Nie jest to oczywiście łatwe zadanie, ale mam wrażenie, że nasz projekt jest inny niż istniejące do tej pory w Trójmieście. Naszą ideą nie jest przede wszystkim wynik sportowy, ale pokazanie młodzieży i ich rodzicom, że możliwe jest pogodzenie sportu i edukacji i nic nie musi na tym ucierpieć. Jestem przekonany, że poprzez sport da się nauczyć etyki pracy i odpowiednich wartości i właśnie takim takim myśleniem i działaniem przyciągaliśmy i nadal przyciągać będziemy sponsorów.

Wróćmy jeszcze do finału. Wygrana być może da możliwość rozegrania derbów z Basketem 90 Gdynia, gdzie od lat zespół „trzyma” Mieczysław Krawczyk. Myślał Pan już o tym?

(śmiech) Świąt nie będzie. A poważnie, to każda rywalizacja derbowa dostarcza dodatkowych emocji i przyciąga kibiców, a to  w sporcie jest najważniejsze.

cid