Energa Basket Liga Kobiet: Derby Dolnego Śląska w finale?!

Dodano: 15.04.2018, 18:35


CCC Polkowice podobnie jak wczoraj po zaciętej końcówce pokonało po raz drugi wicemistrza Polski. Tym sposobem „Pomarańczowe” są już o krok od awansu do finału EBLK. Podobnie jest w parze Artego - Ślęza, mistrz Polski prowadzi 2-0. Kolejne, być może ostatnie mecze już w środę. KoszykowkaKobiet.pl - oficjalny partner Energa Basket Ligi Kobiet.

Drugie spotkanie półfinałowe w Krakowie, podobnie jak wczorajsze rozpoczęło się z bardzo słabą skutecznością obu drużyn (w 4 minucie – Wisła 0% - CCC 16%) oraz od serii błędów i strat (łącznie 4). Maurita Reid dla Białej Gwiazdy zdobyła w tym fragmencie 8 z 13 punktów. Sytuacja trochę zmieniła się w kolejnej kwarcie, gdzie powoli do głosu dochodzić zaczęły przyjezdne. Nastąpiło to jednak dopiero pod koniec pierwszej połowy, gdzie trafienie zza linii 6,75 Clark oraz punkty Fagbenle dały 6-punktowe prowadzenie – 27:21. W kolejnej akcji ponownie punkty zdobyła Clark (2+1) i „Pomarańczowe” mogły odetchnąć. Gdy wydawało się, że coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz z pierwszego meczu – przebudziła się Wisła i zdobyła sześć kolejnych punktów (4 z linii rzutów wolnych). Tym sposobem po niezbyt ładnej koszykarsko pierwszej połowie, minimalną przewagę miało CCC – 30:27.


Po zmianie stron Biała Gwiazda mimo chęci, nie potrafi dogonić rywalek. CCC jeszcze przed zakończeniem III kwarty za sprawą skutecznych Bojovic (7) oraz Fagbenle (14) powiększyły przewagę do 7 „oczek”. Taki obrót sprawy trwał w najlepsze do 33 minuty, gdy Wisła serią 8:0 (2x3) doprowadziła do remisu. Na minutę i 40 sekund przed końcową syreną przewinieniem technicznym ukarana została „ławka” CCC a celny rzut wolny Rodriguez dał „oczko” straty – 57:58. W odpowiedzi także z linii rzutów wolnych trafiła Gajda (12). Gdy na zegarze pozostawało 45 sekund, przechwytem i punktami w protokole meczowym zapisała się Reid (59:60). Ostatnie sekundy nie przyniosły jednak ponownej radości miejscowych kibiców, gdyż faulowana Clark zdobyła pewne dwa punkty. Szansę na remis miała podobnie jak wczoraj Rodriguez, jednak i tym razem chybiła. Mecz zakończyły punkty Spanou.
Wisła CP KrakówWisła CanPack Kraków - CCC Polkowice
59:63 (13:15, 14:15, 13:17, 19:16)
stan rywalizacji: 0-2

Kraków: Fagbenle 14, Gajda 12, Clark 12, Leciejewska 8, Bojovic 7, Stankiewicz 6, Spanou 4
Polkowice: Reid 16, Labuckiene 10, Rodriguez 9, Parker 9, Radocaj 8, Greinacher 4, Suknarowska-Kaczor 3

***

12 punktów Stallworth oraz celny rzut z 10 metrów Elżbiety Międzik na 30 sekund przed zakończeniem pierwszej połowy, dał 6-punktowe prowadzenie Artego (37:31). Początek spotkania należał do gospodyń, które raz po raz udanie punktowały mistrza Polski. Od początku meczu na parkiecie obecna była także Julie McBride (6 punktów). Ślęza też miała jednak swój „czas” w II kwarcie, gdzie po serii 8:0 objęła prowadzenie 29:28. Po 10 punktów w zespole Arkadiusza Rusina zdobyły Ajdukovic oraz Szybała.

Po zmianie stron oba zespoły raziły nieskutecznością, lecz wyrównana trzecia kwarta nie zmieniła obrazu gry i wyniku. Zmiany natomiast były i to duże w ostatniej kwarcie, gdzie dobra obrona mistrza Polski kolejny raz wbiła „gwóźdź do trumny” rywala. W 33 minucie ładnym wejściem pod kosz Zoll-Norman dała remis (po 53). W odpowiedzi trafiła Stallworth (15), jednak pięknym rzutem zza linii 6,75 popisała się Kastanek. Ślęza prowadzenia już nie oddała, mimo trzech prób z linii rzutów wolnych O’Neill oraz prób także zza linii 6,75 McBride (10) i ponownie O’Neill. Ostatnie minuty drużyna z Dolnego Śląska zagrała bez Tijany Ajdukovic (14), która opuściła parkiet z powodu przekroczenia limitu przewinień. Dobre spotkanie rozegrała Agnieszka Szott-Hejmej, która była najskuteczniejszą zawodniczką swojego zespołu (17 punktów). Ślęza znaczną przewagę miała pod tablicami (40 - 24).

Artego BydgoszczArtego Bydgoszcz - Ślęza WrocławŚlęza Wrocław
57:61 (22:17, 15:14, 13:13, 7:17)
stan rywalizacji: 0-2

Bydgoszcz: Szott-Hejmej 17, Stallworth 15, McBride 10, O'Neill 6, Międzik 5, Stankovic 2 (11zb, 5bl), Poboży 2
Wrocław: Zoll-Norman 14, Ajdukovic 14, Szybała 13, Kaczmarczyk 7, Treffers 6 (10zb), Dikeoulakou 4, Kastanek 3

Po meczu powiedzieli:
- Było ciężko od początku spotkania, ale szczególnie na początku trzeciej kwarty, kiedy Artego wygrywało po dwóch celnych trójkach. Mieliśmy problem, żeby się zebrać. Gratuluję dziewczynom przede wszystkim determinacji i dobrej defensywy w czwartej kwarcie. Myślę, że nadrabiały fizycznością to, co nam nie wychodziło w ataku. Nie możemy zapominać o tym, że to jest seria, w której trzeba wygrać trzy razy. Mamy dwa zwycięstwa, szybko o tym zapominamy i przygotowujemy się na kolejne spotkanie - Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy Wrocław)

- Przegraliśmy zdecydowania walkę o zbiórki - 24:40. Mieliśmy tylko jedną zbiórkę w ataku, a przeciwniczki 14. To i tak cud, że punktów z ponowienia straciliśmy tylko dwa. Trzy kwarty były bardzo wyrównane, ale jeśli w czwartej rzuca się tylko cztery punkty i przegrywa 7:17, to trudno myśleć o wygraniu całego meczu. Kuriozum absolutnym była sytuacja, gdy na 50 sekund przed końcem, przy prowadzeniu Ślęzy 60:57, Jennifer O’neill nie trafiła ani jedno z trzech rzutów osobistych. Trudno myśleć o zwycięstwie, jeśli nasza główna opcja w ataku przestrzeliwuje w takim momencie trzy rzuty osobiste. Wczoraj przegraliśmy po dogrywce, dziś po równej walce czterema punktami, ale to nam satysfakcji nie przynosi. Minimum było wygranie choćby jednego spotkania. Ale to już przeszłość, musimy to przetrawić. Jedziemy do Wrocławia walczyć dalej. Nie można się poddawać. Jeśli uda nam się mentalnie przywrócić zespół do życia, to być może będą to wyrównane spotkania. Na pewno nie możemy się położyć. To nie jest jeszcze przegrana konfrontacja, ale z całą pewnością dwa zwycięstwa Ślęzy powodują, że wrocławianki są w zdecydowanie bardziej komfortowej sytuacji - Tomasz Herkt (trener Artego Bydgoszcz)