Energa Basket Liga Kobiet: Ślęza po dogrywce, CCC w zaciętej końcówce

Dodano: 14.04.2018, 19:46


CCC Polkowice po nerwowej końcówce pokonało w pierwszym meczu półfinałowym wicemistrza Polski 63:58. W drugim półfinale mistrz Polski serią 12:0 w dogrywce... zakończył i wygrał pierwszy mecz w Bydgoszczy. Kolejne mecze już jutro, również w Krakowie oraz Bydgoszczy. KoszykowkaKobiet.pl - oficjalny partner Energa Basket Ligi Kobiet.

Bardzo słaba pod względem skuteczności pierwsza kwarta spotkania w Krakowie, mogła i musiała nie podobać się zgromadzonym w hali kibicom (10:11). Oba zespoły raz po raz „obijały” obręcze i nie mogły wejść w swój rytm meczowy. Zupełnie inaczej było już jednak w kolejnej kwarcie, gdzie po dwóch z rzędu celnych rzutach zza linii 6,75 (Gajda, Spanou) CCC zrobiło pierwszy krok w stronę wydawało by się zbudowania znaczącej przewagi (20:15). Jednakże odpowiedź gospodyń po czasie wziętym przez trenera Szewczyka by natychmiastowa i straty zostały praktycznie zniwelowane. Niestety dla Wisły… do końca pierwszej połowy pozostawało ponad 4 minuty gry i punkty w tym czasie zdobywały wyłącznie koszykarki z Polkowic (seria 12:0). Wszystko to dało wynik 37:24 po 20 minutach gry, gdzie Biała Gwiazda grała na bardzo niskiej (29% skuteczności – przy 41% rywalek).

Po zmianie stron Biała Gwiazda pokazała charakter i mozolnie starała się odrobić straty. Po 30 minutach udało się blisko połowę (42:49) i o wszystkim miała zadecydować ostatnia kwarta. W niej CCC do 35 minuty udanie broniło wypracowanej przewagi, lecz kolejne straty oraz narastający brak skuteczności dawał się we znaki. W zespole z Krakowa bardzo pobudzona była Parker, która trafieniem za trzy punkty zbliżyła swój zespół na różnicę jednego „oczka” 58:59 na 120 sekund przed końcową syreną. W odpowiedzi punkty zdobyła najskuteczniejsza w dniu dzisiejszym w CCC Fagbenle (22 punkty) i szansa na doprowadzenie minimum do dogrywki była w rękach Białej Gwiazdy. Nic z tego! Piłka znalazła się w rękach nie mającej w dniu dzisiejszym „ręki” Rodriguez (0/8) i nie znalazła drogi do kosza. W zespole z Krakowa 16 punktów oraz 10 zbiórek zanotowała Cheyenne Parker a (15 punktów) dorzuciła Magdalena Ziętara. CCC zagrało dodatkowo osłabione brakiem Antonija Sandrić oraz Lauren Ervin.

Wisła CP KrakówWisła CanPack Kraków - CCC Polkowice
58:63 (10:11, 14:26, 18:12, 16:14)
stan rywalizacji: 0-1

Kraków: Parker 16 (10zb), Ziętara 15, Reid 13, Radocaj 10, Greinacher 4
Polkowice: Fagbenle 22, Gajda 14, Clark 10, Spanou 7 (10zb), Bojovic 6 (10as), Leciejewska 4

***

Dużo więcej emocji od samego początku było w drugim półfinale w Bydgoszczy. Co prawda pierwsza kwarta padła łupem Artego (23:15), głównie dzięki dobremu początkowi meczu (14:2 po 5 minutach).

Po wznowieniu gry kolejne punkty dla Artego zdobyła Stallworth i wydawało się, że drużyna pójdzie za ciosem. Straty Ślęzy, „pudła” Kaczmarczyk czy też Kastanek nie wróżyły nic dobrego. Wszystko zmieniło się jednak w połowie tejże kwarty, gdzie po „trójce” Kastanek odblokowała się cała Ślęza. Dobra gra zespołu oraz kolejne punkty Kastanek dały w kilkanaście sekund… remis (30:30), który zaskoczył wszystkich. Po czasie wziętym przez Tomasza Hertka, gospodynie nie były jednak tak skuteczne i nie radziły sobie z rywalkami. „Żółto-czerwone” natomiast punktowały i po trafieniu Sosnowskiej na długa przerwę schodziły prowadząc 36:34. Na parkiecie pojawiła się również powracająca po kontuzji Julie McBride.



Druga połowa rozpoczęła się od punktów Ajdukovic (11 punktów oraz 9 zbiórek) oraz Szybały, które powiększyły prowadzenie. W odpowiedzi zza linii 6,75 trafiła Międzik, lecz do końca trzeciej kwarty w dalszym ciągu minimalną przewagę miały przyjezdne. W ostatniej kwarcie dwa razy z rzędu trafiła O’Neill i był remis. A po następnych punktach Stallworth (18) oraz Międzik (10) - Artego prowadziło 58:53 i stroną „goniącą” była tym razem Ślęza. Sztuka ta udała się po punktach Dikeoulakou (67:66) na dwie minuty przed końcową syreną. Ostatnie 120 sekund nie obfitowało jednak w zbyt skuteczną grę. Punkty z linii rzutów wolnych Stallworth dały „oczko” przewagi a do remisu i jak się okazało dogrywki doprowadziła Tijana Ajdukovic (68:68). W niej, seria 12:0 mistrza Polski (6 punktów Ajdukovic)… zakończyła mecz.

Artego BydgoszczArtego Bydgoszcz - Ślęza WrocławŚlęza Wrocław
70:80 OT (23:15, 11:21, 15:17, 19:15, 2:12)
stan rywalizacji: 0-1

Bydgoszcz: Stallworth 18, Stankovic 16 (11zb), O'Neill 12, Międzik 10, Szott-Hejmej 8, Adamowicz 3, Poboży 2, McBride 1
Wrocław: Zoll-Norman 14, Kastanek 14, Dikeoulakou 12, Ajdukovic 11, Kaczmarczyk 6, Treffers 6, Sosnowska 4

Po meczu powiedzieli:
- Nie ukrywam, że jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa. Wygraliśmy, chociaż źle zaczęliśmy to spotkanie. Byłem trochę zdenerwowany na niektóre zawodniczki, szczególnie na Tijanę. Jednak ona wzięła sprawy w swoje ręce w dogrywce i zagrała bardzo dobre zawody. Cieszę się, że wytrzymaliśmy nerwową końcówkę. Wynik się wahał, raz na naszą stronę, raz na przeciwną. To był mecz godny play-offów i półfinałów. Było dobre tempo, skuteczne akcje, dopisała publiczność. Wypada tylko się cieszyć, to było święto koszykówki. Zwycięzca mógł być tylko jeden, cieszę się, że to my nimi jesteśmy, ale gratuluję też postawy Artego - Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy Wrocław)

- Gratuluję trenerowi Rusinowi i zespołowi Ślęzy zwycięstwa. Nie będę komentował ostatniej decyzji sędziego w czwartej kwarcie. Poprosiłem, żeby sprawdził na wideo, czy nie było faulu – w moim odczuciu – faulu ewidentnego. Skutkiem tego mogło być, że przegraliśmy. Ja obejrzę sobie tę sytuację, najchętniej skonsultowałbym z innym sędzią. Niestety, w tak wyrównanych meczach to są bardzo ważne decyzje. Ta – w moim odczuciu – była na naszą niekorzyść - Tomasz Herkt (trener Artego Bydgoszcz)