"Gdańsk i całe Trójmiasto dają wielki potencjał" - mówi Vadim Czeczuro

Dodano: 12.04.2018, 07:09


Campy koszykarskie wyrastają co roku jak „grzyby po deszczu”. Coraz większa ich ilość może namieszać w głowie potencjalnego uczestnika bądź też opiekuna. Dlaczego między 14 a 22 lipca br. wybrać PG CAMP w Gdańsku? Zapraszamy do lektury wywiadu z trenerem Vadimem Czeczuro, który pracował m.in. z Reprezentacją Ukrainy, MKS Polkowice czy też Basketem Gdynia).


KoszykowkaKobiet.pl: Trenerze, w połowie lipca w Gdańsku odbędzie się koszykarski PG Camp z Pana udziałem. Skąd na to pomysł?

Vadim Czeczuro: W ubiegłym roku uczestniczyłem w Campie organizowanym przez Sportową Politechnikę. Dołączyłem do sztabu trenerskiego w ostatniej chwili, ale byłem z tej decyzji bardzo zadowolony. Po zakończonym campie usiedliśmy z Pawłem Krawczykiem i przeanalizowaliśmy wszystko to co się wydarzyło przez te 10 dni. Już wtedy pomyśleliśmy, że możemy zrobić to jeszcze lepiej i postawić w kolejne wakacje tylko na camp żeński. Trójmiasto jako takie oraz baza sportowa jaką oferuje Centrum Sportu Akademickiego Politechniki Gdańskiej sprzyjają tego typu inicjatywom. Wiele klubów koszykarskich, które są w Trójmieście daje również możliwości zainteresowania projektem i zaproszenia do treningów dużej liczby zawodniczek. Staramy się również zaprosić na Camp dziewczyny z całej Polski. Pracując przez ostatnie lata w klubach ekstraklasy wiem, czego brakuje zawodniczkom w każdym wieku. Zdaję sobie sprawę z tego czego im brakuje i mam pomysł na to, jak to trenować.

Campy koszykarskie rodzą się jak „grzyby po deszczu”. Czy tak bardzo potrzebne są tego typu inicjatywy?

Obecnie sezony zarówno w Ekstraklasie, jak i pierwszej lidze kobiet są bardzo krótkie i przez kilka miesięcy zawodniczki są zmuszone by trenować same. Tego typu campy pozwalają na prowadzenie zawodniczek w okresie roztrenowania i odpowiednio przygotowują do kolejnych sezonów. Gdy wiemy, czego brakuje poszczególnym koszykarkom możemy skupić się na przygotowaniu ich do gry w Ekstraklasie, czy na niższych szczeblach rozgrywkowych.

Co wyróżnia PG Camp?

Przede wszystkim wielkim atutem PG Campu jest lokalizacja. Tak jak już wspominałem, Gdańsk i całe Trójmiasto dają wielki potencjał i są naszym dodatkowym magnesem dla zawodniczek. Obiekty, na których będziemy trenować są nowoczesne i dają duże możliwości treningu nie tylko stricte koszykarskiego, ale także motorycznego i mentalnego. Chcemy również, żeby Camp nie wiązał się tylko z ciężkimi, doszkalającymi treningami, ale także dał możliwość regeneracji. W sztabie szkoleniowym będzie Karolina Szlachta, która ma dużą wiedzę z zakresu treningu motorycznego, koszykarsko wspierać mnie będą Marcin Gralak oraz Michał Kowalski, a ważną postacią będzie psycholog sportowy - Ania Ussorowska.

Właśnie, czy doświadczenia dodaje obecność wspomnianej  Karoliny Szlachty, którą doskonale Pan zna choćby z pobytu w gdyńskim zespole?

Z Karoliną współpracowaliśmy w Gdyni oraz na ubiegłorocznym Campie w Gdańsku. Jako była koszykarka, Karolina ma doświadczenie koszykarskie, ale od lat rozwija się i doszkala w tematyce treningu motorycznego, kondycyjnego i dietetyki. Prowadzi Ona obecnie juniorki w Sosnowcu, ale także współpracuje z kadrami wojewódzkimi innych dyscyplin.


Od roku prowadzi Pan drużynę z Ostrowa Wlkp., od wielu lat przebywa w Polsce i trenuje zespoły ekstraklasy. Czy nie jest tak, że coraz bardziej brakuje wyszkolonych Polek?

Taki jest obecnie w polskim sporcie, nie tylko koszykówce trend, że co roku drużynę buduje się „od zera”. Sprawia to, że zawodniczki zamiast rozwijać się i szkolić indywidualnie, co roku najwięcej czasu poświęcają na naukę taktyki nowego trenera. Muszą być w stanie szybko przyswajać nowe rozwiązania i zagrywki i tego też chcemy ich nauczyć. Muszą one być w stanie szybko korygować swoje błędy. 10 dni to niewiele czasu, ale postaramy się na Campie poprawić motorykę oraz technikę - w tym również podstawowe elementy - kozioł, podania. Chcemy by właśnie poziom naszych rodzimych zawodniczek sukcesywnie rósł, a różnice pomiędzy mini, a koszykarkami zagranicznymi były coraz mniejsze.

Zalew koszykarek z Litwy, Białorusi czy też Ukrainy nie prowadzi do niczego dobrego. Campy mają wskazać właściwą drogę dla osób w wieku 17,18 lat?

Można tu wymieniać wspomnianą Litwę, Ukrainę, ale także przede wszystkim USA. Taki napływ zagranicznych zawodniczek pobudza jednak tylko konkurencję i powinien sprawiać, że Polki będą dążyć do tego by być lepszymi. W każdej drużynie, którą prowadzę zawsze powtarzam, że z takich transferów trzeba czerpać jak najwięcej. Nie zrażać się, że ktoś jest lepszy, bo jest z innego kraju, ale starać się dorównać poziomem. Trzeba udowadniać na treningach oraz podczas meczów swoją wartość. Takie campy pozwalają nakreślić prawidłową drogę, ale wymagają poświęcenia i nakładów ciężkiej pracy.
Jakie będą główne cele i założenia, które szlifowane będą na PG Campie?

Skupimy się na każdej zawodniczce indywidualnie i od strony fizycznej i mentalnej. Będziemy trenować technikę i szeroko pojętą taktykę. Postaramy się przekazać zdobytą przez nas wiedzę i podzielić się doświadczeniem. Pokażemy również co trzeba robić by z powodzeniem występować na ligowych parkietach nie tylko w Polsce, ale również za granicami.

Dla jakich zawodniczek kierowany jest PG Camp?

Tak naprawdę dla wszystkich. Kadra trenerska i obiekty pozwolą nam podzielić tak grupy treningowe, by każdy czuł nasze wsparcie i mógł wynieść z Campu jak najwięcej!

cid