Kwalifikacje do EuroBasketu 2019: Do Estonii nie na ryby, tylko po dwa punkty. Później czas na Białoruś

Dodano: 09.02.2018, 00:11


Polska po dwóch porażkach, musi pokonać Estonię aby w dalszym ciągu mieć nadzieję na walkę o awans. Rywal? Słaby, by nie powiedzieć bardzo słaby. Jednak w takim meczu trzeba pokazać „coś” więcej niż tylko poprawną grę. Kilka dni później zagramy rewanż z Białorusią. KoszykowkaKobiet.pl - oficjalny partner Reprezentacji Polski w drodze na EuroBasket 2019. Więcej o kwalifikacjach do EuroBasketu 2019


Listopadowe spotkania z Białorusią oraz Turcją – czyli faworytami grupy B, przyniosły dwie porażki. O ile momentami gra w obu spotkaniach wglądała dobrze, to zdecydowanie brakowało centymetrów pod koszem. Wynik z Turcją „trzymaliśmy” dzięki dobrej i momentami „szalonej” obronie. - Żeby tak grać i realizować to co w meczu z Turcją  przez 15 minut, to wszystkie zawodniczki jako zmienniczki muszą dać taki sam potencjał, taki sam poziom gry. A jak było? Niestety tak, że słabniemy kiedy podstawowe zawodniczki tracą kolejno siły czy też są zagrożone przewinieniami, jak to miało miejsce wśród wysokich dziewczyn w Ankarze. Ten impuls z ławki jest bardzo mały, dlatego szukamy rozwiązań, zawodniczek wśród tych, które nie były na samym początku zgłoszone. Nie ukrywam, iż jest to trudne. Przy tych warunkach fizycznych, przy tych parametrach, które my mamy nie jesteśmy w stanie nawiązać gry 1x1. Prosty przykład to Hollingsworth z Turcji, która przy takiej grze może grać każdą akcję 1x1. Możemy tylko obroną kombinacyjną, pomocą czy też sytuacjami gry zespołowej coś zdziałać mówi selekcjoner Arkadiusz Rusin.

W porównaniu z poprzednim składem, teraz będziemy trochę „mocniejsi” pod koszem. Wszystko to za sprawą 188 cm Agaty Dobrowolskiej oraz 193 cm Marty Witkowskiej (Jujki). Na trochę „egzotyczną” w koszykówce kobiet Estonię powinno to spokojnie wystarczyć. Jednak na rewanżowy spotkanie z Białorusią w ogromnym Pałacu Sportu, który za każdym razem wypełnia się do ostatniego miejsca i w powietrzu czuć niepowtarzalną atmosferę może okazać się to za mało.


Pierwsze spotkanie z Białorusią było pełne walki, ostatecznie jednak górą były przyjezdne

Estonki pierwsze dwa spotkania rozegrały z Turcją (56:81) oraz Białorusią (63:80) i nie miały w nich za wiele do powiedzenia. Liderkami zespołu są doświadczona 36-letnia Merike Anderson (17,5pkt/m) występująca w Euroligowym Castors Braine oraz Mailis Pokk (15,0pkt/m) z Rutronik Stars Keltern (EuroCup). Uwagę zwrócić należy również na Annikę Koster (5,0pkt/m, 9,0pkt/m) z Hyvinkään Ponteva (Finlandia). Drużyna Koster gościła Reprezentację Polski podczas dwóch spotkań towarzyskich w sierpniu 2016 roku.

I na tym właściwie kończy się siła estońskiego zespołu. Jednak aby nie było tylko na „nie” dla koszykówki w Estonii, warto wspomnieć o programie rozwoju tej dyscypliny jaki został zaplanowany na lata 2017 – 2022. Najbardziej znaną estońską drużyną była występująca w Final Four ligi BWBL – FCR Media/Rapla w 2017 roku. Obecnie jest to  Tartu University/Kalev grające w lidze estońsko-łotewskiej, gdzie występuje również TTT Ryga.

- Myślę, że Estonia jest podobna do Nas. Na pewno będzie to ciężki mecz, ze względu na te podobieństwa do naszej drużyny. Nasze chęci do walki są ogromne i wierzymy w to, że uda nam się wygrać. Za nami 4 dni zgrupowania i powiem tak – przypominamy sobie to nad czym pracowałyśmy w Wałbrzychu, ciężka praca na treningach ma pokazać, iż jesteśmy jak najlepiej przygotowane do tych dwóch arcyważnych spotkań wyjazdowych. Nie ukrywam, że tego czasu jest bardzo mało, lecz widać chęci, widać zaangażowanie u każdego z drużyny a to dobrze wróży. Kibice niech trzymają za nas kciuki i będą nawet w meczach wyjazdowych naszym „szóstym” zawodnikiem! – mówi Weronika Gajda (kapitan Reprezentacji Polski).

W podobnym tonie wypowiada się  również Agnieszka Kaczmarczyk - „Jesteśmy wszystkie bardzo mocno zmotywowane, jak i nastawione na to aby walczyć od początku do samego końca. Jest „12” gotowych do gry dziewczyn, także nie mamy nic do stracenia. Nie będzie to jednak łatwe spotkanie, widziałyśmy ich mecz z Białorusią i tam wyglądały bardzo dobrze. Dodatkowo o wyniku zadecydowała tam końcówka spotkania. Przewagę z Estonią możemy uzyskać tylko stawiając na swój styl gry”.

4 dni po meczu z Estonią, Polska zagra z Białorusią. Drużynę naszych zachodnich sąsiadów prowadzi doskonale znana Natalia Trafimowa, która w ostatnich dniach została szczęśliwą mamą. Po dwóch rozegranych spotkaniach Białoruś z bilansem (2-0) zajmuje 2. miejsce w tabeli, ustępując tylko Turcji (różnica zdobytych koszy). W pierwszym meczu Polska grająca bardzo dobrze przez 20 minut, dawała sygnał walki o zwycięstwo. Niestety po przerwie rywalki odskoczyły i dowiozły wygraną do końca. Więcej o meczu. Obecnie do zespołu wprowadzane są młode zawodniczki z kadry u20 a na ławce obok Trafimowej usiądzie również prowadząca kadrę młodzieżową – Olga Podobed.

Z szerokiego grona młodszych zawodniczek po serii treningów, kilka z nich włączonych zostanie do seniorskiej drużyny. Do zespołu wraca Yelena Leuchanka, która nie zagrała w pierwszym meczu z Polską w Wałbrzychu oraz Estonią. Aby nawiązać walkę z mimo wszystko, silnym zespołem Trafimowej, trzeba zatrzymać przede wszystkim wysokie zawodniczki (Hasper, Varameyenkę, Papovą). Mocno jest także na obwodzie (Snytsina, Rytsikava, Likhtarovich, Tarasava). Do tego wszystkiego dochodzi również naturalizowana Aleksandra Bentley. - Tym sposobem jest to drużyna z czołówki Europy, jak i również spokojnie mogą w takim zestawieniu konkurować na mistrzostwach świata i Igrzyskach Olimpijskich - dodaje Rusin.

Arkadiusz Rusin nie ma łatwego zadania w budowaniu "nowej" Reprezentacji Polski

- Trzeba jednak myśleć o tym, co będzie jak oba kolejne mecze będą dla nas nieudane. Trzeba przygotować jakiś plan, mieć do tego wszystkiego wizję. Szukamy tego, rozmawiamy o tym. Nie ukrywam, że oceniając potencjał indywidualny zawodniczek oraz to jaką mamy liczbę zawodniczek aby tworzyć Reprezentację Polski to nie są to łatwe rozmowy jak i łatwe odpowiedzi na poszczególne pytania. Nie można też zrobić tak, iż gramy – nie uda się i budujemy wszystko od nowa, jak i szukamy nowych twarzy. Nowych twarzy nie znajdziemy. Kto by nie był na moim miejscu, to tych twarzy nie znajdzie. Było kilka powrotów zawodniczek z doświadczeniem do zespołu i myślę, że już kolejnych takich zawodniczek nie ma. Nie wracajmy też już do zawodniczek, które dały bardzo dużo drużynie i są już na końcu swoich sportowych karier. Chciałoby się aby to wszystko wyglądało super. Spotykamy się, jest drużyna narodowa, jest pasja i wygrywamy i ta pasja jest dalej. Ta pasja o której mówię musi być ciągle, nawet jak są porażki. Tak samo powinno być jeśli chodzi o fragment meczu czy też treningu, gdzie powinna być wewnętrzna mobilizacja, która będzie na to wszystko wpływać. Tego jest brak w tym zespole, brakuje typowego lidera  i tego trzeba szukać – mówi dalej.

Tematem, który trzeba zakończyć jest temat powrótu do zespołu Julie McBride. Wiele na ten temat zostało powiedziane oraz napisane i nie zawsze jest to zgodne z prawdą, co zaznacza Arkadiusz Rusin. - Sytuacja z Julie McBride zmieniała się generalnie z miesiąca na miesiąc. Ja byłem z stałym kontakcie z Piotrem (Kulpekszą – przyp. Red.), który ma kontakt z Julie w Artego. Temat był również na zgrupowaniu grudniowym w Bydgoszczy i daliśmy sobie tak jakby czas, że Puchar Polski będzie momentem kiedy albo wracamy do Julie albo stwierdzamy, że nie ma sensu już dalej tego ciągnąć. Rozmawiałem z Julie telefonicznie, zaproponowałem powrót do zespołu. Było to dwa dni po Pucharze Polski, zawodniczka poprosiła o dzień, dwa aby to przemyśleć i dać konkretną odpowiedź. Wydawało mi się na samym początku, że podoba jej się ten pomysł i chce być w zespole. Jednakże w kolejnej rozmowie już nie było słychać tego entuzjazmu, ochoty. Lakonicznie stwierdziła, że jest już zawodniczką wiekową, że musi patrzyć na swoje zdrowie. Przerwa na kadrę to jest dla niej czas kiedy może uregulować swoje problemy zdrowotne i nie mam do niej żadnych pretensji. Szanuję decyzję gracza jeśli taką podejmuje. Zwłaszcza jeśli nie była brana pod uwagę od samego początku. Jedyne co w tej całej sytuacji z Julie było potrzebne lub też nie, to były wypowiedzi ludzi, wywiady po Pucharze Polski. Zawsze fajnie się ocenia czy też mówi z tej drugiej strony. To nie jest prawda, że my jako Sztab nie chcieliśmy Julie. Można zapytać samą zainteresowaną, iż telefon był wykonany, była propozycja powrotu do drużyny a ona tego nie przyjęła. Staraliśmy się ją namówić, jednak nie ma jej i nie ma tematu i tak bym zakończył to całe zamieszanie. Życzę jej, tak samo jak to robiłem w listopadzie, dużo zdrowia i aby w dalszym ciągu prezentowała takie umiejętności jakie prezentuje obecnie na parkietach w sezonie.



Skład Reprezentacji Polski:
Julia Adamowicz, Agata Dobrowolska, Weronika Gajda, Agnieszka Kaczmarczyk, Paulina Misiek, Aleksandra Pawlak, Agnieszka Skobel, Magdalena Szajtauer, Katarzyna Trzeciak, Marta Witkowska, Magdalena Ziętara, Justyna Żurowska-Cegielska, Arkadiusz Rusin (trener), Krzysztof Szewczyk (asystent trenera), Piotr Kulpeksza (asystent trenera)


Transmisja meczu z Estonią (sobota, godz. 16:00) na oficjalnym kanale YouTube FIBA a mecz z Białorusią będzie można oglądać na TVP Sport (środa, godz. 17:00).

siem