"Myślę, że jest to zasługa trenera, który uwierzył we mnie (...)" - Julia Adamowicz

Dodano: 03.02.2018, 13:13


Julia Adamowicz z Artego Bydgoszcz z całą pewnością może powiedzieć, iż styczeń był „jej” miesiącem. Dobre występy w Energa Basket Lidze Kobiet oraz Pucharze Polski dały cenne zwycięstwa, jak i pierwszy w historii Puchar Polski dla zespołu. Dodatkowo Adamowicz wyróżniona została nagrodą dla najbardziej perspektywicznej zawodniczki turnieju.


Bydgoskie Artego prowadzone kolejny sezon przez duet Tomasz Herkt – Piotr Kulpeksza miało iście „atomowe” wejście w  rozgrywki (bilans 9-0). Kolejne spotkania nie były jednak na „plus”, lecz przed zespołem w połowie stycznia czekał już występ w Pucharze Polski. Także od stycznia coraz lepiej zaczęła grać Julia Adamowicz, która bardzo dobrą grą w derbowym spotkaniu z Energą potwierdziła swoją wartość. Dobrze a nawet lepiej było także we wspomnianym Pucharze Polski, gdzie rywalami były solidne zespoły grające w europejskich pucharach. - Cały turniej był obsadzony przez mocne zespoły grające w europejskich pucharach. Dodatkowo w żadnym z tych meczów nie byliśmy faworytem. Ogromną satysfakcją dla nas były zwycięstwa nad drużynami grającymi w Eurolidze oraz przede wszystkim Mistrzem Polski z Wrocławia – mówi Adamowicz.

Wszystko to dało upragnione zwycięstwo a Adamowicz średnią 9,0pkt/m oraz dodatkową nagrodę, którą wręczyła popularna „Biba”. Nagroda dla najbardziej perspektywicznej zawodniczki turnieju była również im. Agnieszki Bibrzyckiej, co było dodatkowym wyróżnieniem. - Nagroda jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem w szczególności, że miałam okazje odebrać ją z rąk tak znakomitej zawodniczki jaką jest Agnieszka Bibrzycka – mówi dalej.


Julia Adamowicz podczas meczu EuroCup z Aluinvent DVTK Miskolc

Dobra dyspozycja w sześciu styczniowych spotkaniach (śr. 10,3pkt/) to jak się okazuje nie tylko zasługa samej zawodniczki - Nie ukrywam, że w ostatnich meczach czułam się bardzo dobrze i pewnie na boisku. Myślę, że jest to zasługa trenera (Tomasz Herkt – przyp. Red.), który uwierzył we mnie i dał mi szansę pokazania się na parkiecie.

Skrzydłowa Artego wzięła udział także w odbywającym się pod koniec grudnia zgrupowaniu reprezentacji Polski w Bydgoszczy. Już wtedy można było odnieść wrażenie, że może liczyć na powołanie na lutowe mecze kwalifikacyjne z Estonią oraz Białorusią. Mecze, które trzeba wygrać aby liczyć się w dalszej walce o EuroBasket 2019. Podczas obu wyjazdowych spotkań nie ma mowy o oszczędzaniu się i trzeba zagrać na maksimum umiejętności jakie się posiada. - Czekają nas dwa ciężkie, wyjazdowe mecze kwalifikacyjne. Wiem i jestem przekonana, iż damy z siebie wszystko aby wrócić na właściwe tory i zaistnieć na arenie europejskiej – dodaje.

Nie ma również co ukrywać, iż sama Adamowicz trafiła na bardzo trudny okres – okres zmiany pokoleniowej, którą Polska przechodzi bardzo ciężko. Z „weteranek” w zespole została jedynie podwójna MVP ligowych finałów oraz koleżanka z Artego – Justyna Żurowska-Cegielska. Szansa na osiągnięcie dobrego wyniku jeśli nie teraz, to już w kolejnych kwalifikacjach  jest w osobach wspomnianej Adamowicz czy też Anny Makurat, Magdaleny Zietary, Magdaleny Szajtauer czy też Angeliki Stankiewicz.

say