Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny

CCC i Dikeulakos (s)tworzą nową historię?

Dodano: 10.07.2017, 14:15


Grecki szkoleniowiec, doskonale znany w kraju nad Wisłą poprowadzi w nowym sezonie pretendenta do mistrzostwa Polski i Pucharu Polski oraz na chwilę obecną patrząc na skład personalny,  już mocarza Basket Ligi Kobiet.



Gdy w ubiegłym sezonie do Polkowic wrócił Dariusz Miłek a razem z nim firma CCC, kibice przypomnieli sobie dawne dobre czasy. W 2011, 2012 oraz 2014 drużyna zdobyła srebrne medale, a w 2013 złoto. Po tych latach nastąpiła 2-letnia przerwa, lecz burmistrz Polkowic Wiesław Wabik głęboko wierzył w powrót Miłka. Duży wpływ na to miał także fakt, iż w sezonach gdy ówczesny MKS Polkowice miał znacznie mniejszy budżet był blisko od zdobycia brązowego medalu.

Sezon po powrocie miał być przełomowy i już na starcie pokazać, iż CCC Polkowice zdobędą wiele. Niestety, nie udało się w Basket Lidze Kobiet (na pocieszenie „tylko” brązowy medal) oraz Pucharze Polski. Bardzo źle było także w Eurolidze.

Obecny – nowy sezon, ma być zdecydowanie inny. Pokazują to także transfery takich zawodniczek jak choćby Alysha Clark, Elina Babkina (11,8pkt/m, 2,8as/m podczas EuroBasketu 2017), Artemis Spanou (10,0pkt/m, 3,6zb/m) czy też nowy szkoleniowiec  - George Dikeoulakos. Czy nowemu trenerowi uda się wykorzystać potencjał koszykarek i zbudować w Polkowicach prawdziwą koszykarską potęgę? - Nigdy nie mówię o złotych medalach czy super celach. Dla mnie najważniejszy jest jutrzejszy dzień, kolejny trening. Taki jest sport. Jeśli pominiesz ważne elementy, jak na przykład budowę zespołu, budowanie relacji międzyludzkich, ciężkie treningi, przyznanie każdemu konkretnych ról, umiejętności brania odpowiedzialności czy zapobiegnięcie braniu własnego ego ponad całą drużynę, jak i wiele innych, problemy będą nawarstwiać się. I nie tylko nie przyniesie to żadnego medalu, nie mówiąc o złotym. To jak wchodzenie po schodach, jeżeli chcesz przeskoczyć o 2 czy 3 stopnie - spadniesz. Wchodzenie krok po kroku buduje stabilną bazę i pozwala przejść na następny. Musisz zwracać uwagę na najmniejsze szczegóły, bo jak jakiś pominiesz, to później może być za późno by go naprawić – mówi Dikeoulakos.


George Dikeoulakos jako trener Nadieżdy Orenburg w 2015 roku

Doświadczony szkoleniowiec do niedawna prowadził jeszcze reprezentację Grecji. Nie było to mu jednak dane kontynuować tej misji podczas tegorocznego EuroBasketu. Jednak nie było mowy, aby nie interesował się tym, co się dzieje w Czechach - W greckim zespole mieliśmy mądre i bardzo dobre rozgrywające i rzucające, jednak brakowało wysokich środkowych. Sprawiało to, że drużyna była nieprzewidywalna - mogła zarówno wygrać, jak i przegrać z każdym. Było to szczególnie widoczne w tym ostatnim meczu o 3. miejsce, gdzie w zespole Belgii były Wauters oraz Meesseman. Robiły one co chciały przeciwko greckim „wysokim” zawodniczkom. W tym samym czasie najlepsze zawodniczki z greckiego teamu - Maltsi i Kaltsidou były bardzo zmęczone grając cały turniej bez wsparcia Zoi Dimitrakou oraz Olgi Chatzinikolaou.

Ważnym ogniwem „nowego CCC” ma być także Elina Babkina. Łotewska rozgrywająca bardzo dobrze zagrała na zakończonych niedawno Mistrzostwach Europy. To głównie dzięki niej Łotwa zagra na przyszłorocznych Mistrzostwach Świata. –  Jeżeli zespół traci najskuteczniejszą zawodniczkę i najlepszą asystującą Eurobasketu w trakcie trwania turnieju ma pełne prawo mówić, że gdyby nie to, mogłoby być lepiej. Jednak mimo wszystko trzeba pogratulować łotewskiej drużynie oraz ich trenerowi, że nawet gdy Elina została kontuzjowana udało im się osiągnąć cel i awans do MŚ.

Grecki szkoleniowiec jednak nie będzie po raz pierwszy na ławce szkoleniowej w Polsce. Krótką, lecz bardzo efektowną prace wykonał w Lotosie Gdynia. Stąd też pozostał duży sentyment do Polski. - Myślę, że pomysł powrotu do Polski nigdy mnie nie opuścił. Spędziłem tu fantastyczny czas kilka lat temu w Gdyni, poznałem osoby, które stały się przyjaciółmi „na całe życie”, jednak najważniejsze jest to, że zespół CCC zaproponował mi pracę. Z Panem Dariuszem Miłkiem mamy podobny tok myślenia i mam nadzieję, że teorię uda nam się przekuć w czyny!

Dobrze, a nawet dużo lepiej ma być także w Eurolidze. Wydaje się, że awans z grupy to podstawa, a też bój o Final Four może być w zasięgu. - Prawda jest taka, że wiemy, że już od pierwszego meczu będziemy czuć presję, że w BLK musimy osiągnąć wiele, a w Eurolidze będzie inaczej. Ale mówiąc o presji… to lubię gdy ja i mój zespół ją odczuwamy. Presja wynika z tego, że czujesz, że jesteś dobrym zawodnikiem, dobrym zespołem, że masz dobre koleżanki w zespole, dobrego trenera oraz dobrą organizację w klubie. Wynika ona również z tego, że wiesz, że ciężko trenujesz by wygrać z każdym i wiesz, że możesz to zrobić. Naprawdę lubię taką presję - kreuje ona stres, który powoduje, że jesteś pracujesz ciężej i mądrzej. Dodaje skrzydeł w czasie meczów i dodatkowej siły, której często potrzeba. I mam nadzieję, że w meczach Euroligi będziemy mieć właśnie taką presję. Musimy czuć, że jesteśmy dobrym i poważnym zespołem.


CCC Polkowice podczas turnieju o Puchar Polski w Krakowie

Tak więc czego możemy się spodziewać po drużynie CCC Polkowice w sezonie 2017/2018? - Któregokolwiek trenera byś obecnie nie zapytał, odpowie, że jego zespół będzie grał agresywnie w obronie i szybką i spektakularną koszykówkę w ataku. Więc jak dam dokładnie taką samą odpowiedź. Ale ponieważ musimy czymś się wyróżniać (uśmiech) powiem, że my będziemy grać tak, aby odnosić zwycięstwa. Jeżeli spojrzysz na zespoły, które zwyciężają w jakiejkolwiek lidze - męskiej lub żeńskiej to zobaczysz, że każdy z nich gra agresywnie w obronie i mądrze w ataku. Reszta jest zbyt skomplikowana aby ją analizować! Najważniejsze jest to, aby na zakończenie sezonu wszyscy mówili o nas jako nie najlepszym, a najpoważniejszym zespole. To będzie dla mnie największy komplement – kończy nowy szkoleniowiec CCC Polkowice.

cid