Tu podaj tekst alternatywny

EuroBasket 2017: Czas na ćwierćfinały

Dodano: 22.06.2017, 14:24


„Belgian Cats” pierwszym półfinalista Mistrzostw Europy. Po bardzo dobrej grze Kim Mestdagh oraz Emmy Meessseman, Belgia pokonała Włoszki i zrobiły kolejny krok w stronę walki o medale. Ogromna sensacja w meczu Turcja - Grecja! W półfinale po rozbiciu 84:55 rywalek są Greczynki. Planowe wygrane odniosły faworytki z Hiszpanii oraz Francji.


Znakomita gra Kim Mestdagh (16 punktów) oraz Ann Wauters (10), przyczyniła się do bardzo dobrego wejścia w mecz reprezentacji Belgii. „Belgian Cats” przez całe pierwsze 20 minut gry były lepsze od rywalek w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła. U rywalek, co prawda liderką była podobnie jak w poprzednich spotkaniach Cecilia Zandalasini (13), lecz bez wsparcia od koleżanek nie była w stanie sama nawiązać skutecznej walki z bardzo dobrze dysponowaną Belgią. Gdy przez chwilę wydawało się, że Włoszki dogonią rywalki (trafienie Crippy 25:30), dwa „ciosy” wyprowadziła Kim Mestdagh i w kilka sekund przewaga wzrosła do 10 „oczek”. Po przerwie do roboty wzięły się Włoszki, które powoli odrabiały straty i po trafieniu Zandalasini w 27 minucie gry, przegrywały tylko 4 „oczkami” (49:53). Jeszcze lepiej było na 90 sekund przed końcem III kwarty (53:55), głównie przez brak skuteczności Belgijek. Niestety dla coraz lepiej grających koszykarek trenera Capobianco, IV kwarta była lustrzanym odbiciem III dla rywalek (22:11). Wydatnie pomogła w tym bardzo dobra gra Meessseman (28 punktów). Tak więc Belgia kontynuuje bardzo dobrze rozegrane kwalifikacje do EuroBasketu i potwierdza swój udział w walce o medale Mistrzostw Europy.

Belgia - Włochy
79:66 (27:13, 19:20, 11:22, 22:11)

Belgia: Meesseman 28 (11zb), K. Mestdagh 19, Wauters 17, Vanloo 6, Nauwelaers 3, Linskens 2, Delaere 2, Carpreaux 2
Włochy: Zandalasini 23, Sottana 17, Ress 9, Crippa 6, Penna 5, Gorini 4, Formica 2



Skazywana na porażkę Grecja, walkę o półfinał rozpoczęła bardzo słabo. Po trafieniu Canitez było 11:3 i jedyne co mógł zrobić trener Keramides to wziąć czas. Nie dało to zbyt wiele, dalej w grze Grecji było dużo chaosu, lecz po 10 minutach było „tylko” – 15:10 dla rywalek. Wszystko zmieniło się od 12 minuty meczu, gdy stroną przeważającą nieoczekiwanie zaczęła być drużyna z krańca Półwyspu Bałkańskiego. Trafienie Spyridopoulou oraz Spanou zbliżyło oba zespoły na 3 „oczka” – 19:22, a na 150 sekund przed zakończeniem pierwszej połowy po trafieniu Christinaki oba zespoły zamieniły się prowadzeniem. Dobrze grała Matsi (10 punktów) oraz Spanou (7). Po drugiej stronie w mecz wejść nie mogła Vardarli Demirmem (0/4). Jednak to co widzieliśmy w pierwszej połowie, to nic w porównaniu z drugą. W niej Grecja dosłownie zmiażdżyła faworyzowane Turczynki, wygrywając tą część spotkania 52:25! Nie do zatrzymania była Matsi 25 (punktów) oraz Spanou (11), które miały wystarczające wsparcie od koleżanek z zespołu i każda z nich dołożyła od siebie „coś” co zaprocentowało awansem do półfinału. W zespole trenera Memmuna nie grało nic, zaskakujące było przede wszystkim rozbicie zespołu w obronie, co zarówno w meczach towarzyskich jak i już podczas samego turnieju funkcjonowało. Cieniem samej siebie była w dalszym ciągu Vardarli Demirmem jak i Caglar. Jedynie na swoim poziomie zagrała środkowa – Hollingsworth (15 punktów oraz 10 zbiórek).

Turcja - Grecja
55:84 (15:10, 15:26, 10:21, 15:27)

Turcja: Hollingsworth 15 (10zb), Cakir Turgut 11, Alben 10, Koksal 6, Caglar 6, Canitez 3, Vilgic 2, Cora 1, Senyurek 1
Grecja: Maltsi 25 (10zb), Spanou 11, Kaltsidou 10, Chrisinaki 9, Lymoura 7, Stamolamprou 6, Fasoula 6, Nikolopoulou 4, Sotiriou 3, Spyridopoulou 3

Hiszpania - Łotwa
67:47 (27:12, 11:10, 12:14, 17:11)

Hiszpania: Torrens 20, Xargay 16, Lyttle 8, Cruz 8, Palau 7, Nicholls 4, Dominguez 4
Łotwa: Putnina 15, Vitola 15, Steinberga 11 (10zb), Krastina 3, Jakobsone 3

Czwartym półfinalistą została reprezentacja Francji, która pewnie pokonała zespół Słowacji 67:40. „Trójkolorowe” swoją przewagę wypracowały już w pierwszej, wygranej aż 21:6 kwarcie. Choć od drugiej odsłony meczu rywalizacja wyrównała się, to wysoka zaliczka utrzymywała się do ostatniego gwizdka. Główna w tym zasługa Endene Miyem oraz Valeriane Ayayi, które po pierwszych 20 minutach miały na swoim koncie łącznie 15 punktów, a także Marine Johannes, która wyrosła na liderkę w drugiej połowie. W tej części meczu w zespole Słowacji wyniku starała bronić się Barbora Balintova, jednak jej 13 punktów nie wystarczyło by zniwelować stratę. Po zmianie stron zebrani kibice byli świadkami dużo słabszego widowiska. Liczne błędy i straty, a także słaba skuteczność sprawiły, że trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 11:8. W ostatniej części meczu „Trójkolorowe” postawiły przysłowiową kropkę nad „i” i powiększyły swoje prowadzenie o kolejne 9 punktów.  Francuzki w tym spotkaniu lepiej spisywały się w każdym elemencie gry. Były nie tylko skuteczniejsze w rzutach z gry, ale również w zbiórkach, asystach i przechwytach. Miały również mniej strat oraz fauli. Słowacja zasłużenie awansowała do ćwierćfinału, lecz na więcej drużynę trenera Svobody nie było stać.



Francja - Słowacja
67:40 (21:6, 18:18, 11:8, 17:8)

Francja: Ayayi 13, Johannes 12, Miyem 9, Dumerc 6, Chartereau 6, Amant 6, Epoupa 5, Skrela 3, Tchatchouang 3, Michel 3, Ciak 1
Słowacja: Balintova 13, Oroszova 6, Vynuchalova 5, Jurcenkova 5, Ruzickova 4, Dudasova 3, Mikulasikova 2, Remenaova 2

24.06.2017 (półfinały)

Hiszpania - Belgia
Grecja - Francja

24.06.2017 (o miejsca 5-8)
Łotwa - Włochy
Turcja - Słowacja