Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny Tu podaj tekst alternatywny

Gra zaczyna się od nowa. Artego wyrównuje stan rywalizacji!

Dodano: 20.03.2017, 20:35


Drugie starcie ćwierćfinałowe ponownie rozgrzało kibiców do czerwoności. Tym razem szczęście dopisało ekipie Artego Bydgoszcz, która pokonała Energę Toruń 67:68. Katarzynki miały w swym ręku wszelkie atuty, lecz w ostatniej akcji zabrakło im zimnej krwi.


Premierowa odsłona należała do zespołu Energi. Trzy celne rzuty z dystansu (dwa Emilii Tłumak i jedna próba Julii Adamowicz) pozwoliły odskoczyć na osiem oczek – 14:6. W szeregach Artego punktowały m.in. Maurita Reid i Bernice Mosby, lecz inicjatywa należała do drużyny gospodyń, które potrafiły utrzymać tę przewagę i zwyciężyły pierwszą kwartę 20:12.

Role odwróciły się w drugiej kwarcie. Podopieczne Algirdasa Paulauskasa dopadła istna indolencja rzutowa, czego nie mogły nie wykorzystać bydgoszczanki. Aktualne wicemistrzynie Polski stopniowo odrabiały straty, osiągając cel w piętnastej minucie gry – 27:27. Ba, bardzo dobra postawa M. Reid, wspieranej przez Erin Rooney i Martynę Koc, pozwoliła uzyskać im 5-punktowe prowadzenie 34:39. Wynik dla Energi, celnym rzutem równo z końcową syreną, poprawiła Julie McBride37:39.

Energa ToruńEnerga Toruń - Artego BydgoszczArtego Bydgoszcz
67:68 (20:12, 17:27, 14:12 ,16:17)
stan rywalizacji: 1-1

Toruń: McBride 16 (11as), Cain 15, Morris 13, Tłumak 10, Adamowicz 7, Michael 6
Bydgoszcz: Reid 21, Mosby 17, Międzik 12, Koc 10, Rooney 5, Stallworth 3

Trzecia odsłona przyniosła dużo nieprzemyślanych akcji z obu stron, co jednak można zrzucić na karb zmęczenia koszykarek. Nie zmienia to faktu, że wynik wciąż oscylował wokół remisu. Ilekroć punktowały B. Mosby, czy Elżbieta Międzik, natychmiast ripostowały Nicole Michael tudzież Darxia Morris. W rezultacie przed finałową kwartą tablica niezmiennie wskazywała rezultat 51:51.



Trzeba przyznać, że w końcowych 10 minutach stroną minimalnie dominującą były podopieczne Tomasza Herkta. Minimalnie, tzn., że potrafiły odskoczyć na dystans maksymalnie 3 oczek. Nikt nie odpuszczał: celną „trójką” popisuje się J. McBride, a błyskawicznie odpowiada M. Reid.

Losy pojedynku rozstrzygnęły się w ostatniej minucie gry. Z półdystansu trafiła M. Koc, co dało Artego przewagę 3 punktów – 65:68. Chwilę później na linii rzutów wolnych ręka nie zadrżała N. Michael – 67:68. Drużyna Artego miała wszystkie karty w ręku… lecz nie potrafiła wznowić gry w regulaminowym czasie 5 sekund. Torunianki mogły wygrać to spotkanie, lecz przy wejściu pod kosz pogubiła się, rozgrywająca dobre zawody, J. McBride. Summa summarum Artego wywozi z Torunia cenną wygraną – 67:68, a rywalizacja w tej parze rozpoczyna się od zera.



Powiedzili po meczu:
Algirdas Paulauskas (trener Energi Toruń): Gratuluje wygranej drużynie gości. Dzisiaj byliśmy gościnni. Trener Tomasz Herkt powiedział tyle dobrego o naszej drużynie, że myślałem iż my wygraliśmy ten mecz. Protokół mówi coś innego. Po pierwsze to byliśmy bardzo zmęczeni wczorajszym meczem. Myśle, że dwanaście niecelnych osobistych o tym świadczy. Zrobiliśmy aż 20 strat. Zmęczenie dało się we znaki szczególnie, że nasze dwie zawodniczki nie trenowaly caly tydzień. Poza tym mecz mógł się podobać kibicom, był pełen walki. Podejrzewam, że atmosfera widowiska była godna zawodów ćwierćfinałowych.

Tomasz Herkt (trener Artego Bydgoszcz): Myślę, że obydwa zespóly wczoraj i dzisiaj stworzyły dobre widowisko. To pierwsza faza play-off. Można myśleć, że w tych spotkaniach jest sporo nerwowości, ale obydwie drużyny za każdym razem zagrały z pełną determinacją i rzeczywiście były to dwa dobre mecze dla kibiców. Wiedzieliśmy, że nasze możliwości ofensywne są na granicy 70 punktów. Chcieliśmy stracić mniej niż 65 punktów i prawie się to udało. Straciliśmy 67 oczek i wygraliśmy jednym całe spotkanie. Chcieliśmy wygrać jeden mecz w Toruniu, aby przedłużyć swoje szanse na ewentualny awans do czołowej czwórki. Jesteśmy dalecy od triumfalizmu. Zespół z Torunia to bardzo dobrze zbilansowany i doświadczony zespół. W ostatnich latach spotykaliśmy się kilka razy i na przestrzeni tego okresu to chyba najlepszy i najbardziej wymagający dla nas przeciwnik.

Bartosz Burak