Puchar Polski 2017: Ślęza Wrocław kontra Wisła Can-Pack Kraków w finale

Dodano: 28.01.2017, 18:15


Ślęza Wrocław pokonała CCC Polkowice 75:63 i tym samym zagra w jutrzejszym finale. Najlepszą zawodniczką meczu została Nikki Greene (19 punktów oraz 14 zbiórek). W nagrodę otrzymała zegarek marki FESTINA. W drugim półfinale gospodarz - Wisła Can-Pack wygrała z AZS AJP Gorzów Wlkp. 79:63.


CCC Polkowice przyjechało do Krakowa z zamiarem odniesienia zwycięstwa w półfinale Pucharu Polski. Niestety wygrana była w zasięgu tylko przez 30 minut, co przy bardzo dobrej obronie jaką prezentuje zespół z Wrocławia w tym sezonie nie mogło wystarczyć na zwycięstwo. Po 10 minutach gry, „Pomarańczowe” prowadziło 20:15. Na początku II kwarty koszykarki z Wrocławia raziły nieskutecznością zarówno w ataku, co skrzętnie wykorzystały rywalki odskakując na 9 „oczek” (24:15). Podopieczne trenera Rusina szybko pozbierały „puzle” i już pod koniec I połowy wyszły na prowadzenie 39:38, głównie za sprawą trafień zza linii 6,75 Zoll oraz Kastanek.



Po zmianie stron gra kosz za kosz trwała w najlepsze przez prawie całą kwartę, a równo z końcową syreną za trzy trafiła ponownie Kastanek dając swojej drużynie 6 punktów przewagi (62:56). O wszystkim miała zadecydować ostatnia część spotkania, i tutaj wrocławianki całkowicie udowodniły swoją wyższość bardzo dobrą obroną jak i skutecznymi akcjami w ataku. Pod koniec spotkania przewinieniami technicznymi ukarana została Faulkner oraz trener Kovacik. Ostatecznie Ślęza po dobrym spotkaniu pokonała CCC i tym samym zagra w jutrzejszym finale. - Na pewno był to ciężki mecz. Zwłaszcza do przerwy, gdy prowadzenie się zmieniało. Polkowice nam uciekły, ale trzy trójki z rzędu pozwoliły nam wrócić do gry. Przede wszystkim mieliśmy problem ze zbiórkami ofensywnymi CC. Po przerwie to poprawiliśmy, a duża w tym zasługa Nikki Greene. Ten mecz pokazał także jak dużo znaczą detale - powiedział po meczu Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy Wrocław).

CCC Polkowice - Ślęza WrocławŚlęza Wrocław
63:75 (20:15, 18:24, 18:23, 7:13)

Polkowice: Faulkner 13, Musina 12, Gala 11, Rezan 8 (12zb), Stankiewicz 5, Musina 5, Harrison 5, Ortiz 2, Leciejewska 2
Wrocław: Greene 19 (14zb), Zoll 17, Skobel 15, Kaczmarczyk 11, Kastanek 9, Majewska 2, Sklepowicz 2

***

Jedna dobra kwarta, to za mało aby myśleć o wgranej z mistrzem Polski. Początek spotkania zdecydowanie należał do gości, którzy po szybkich akcjach i całkowitym braku obrony gospodyń po 8 minutach prowadzili 20:8 po trafieniu Katarzyny Jaworskiej. Straty jeszcze przed zakończeniem tejże kwarty zostały w połowie odrobione po m.in. celnym rzucie zza linii 6,75 Szott-Hejmej. W drugiej kwarcie, tylko przez pierwszą jej fazę, gorzowski AZS dał rade utrzymać dobrą grę. Obudziły się rywalki, które za sprawą trafień Gidden oraz Ygueravide i na koniec Ziętary wyszły na prowadzenie 27:26. Jeszcze przed przerwą „Biała Gwiazda” powiększyła prowadzenie do 5 punktów (38:33). Po zmianie stron w dalszym ciągu stroną atakującą była Wisła Can-Pack oraz Vanessa Gidden, która znakomicie grała pod obiema tablicami (27 punktów oraz 13 asyst). Amerykańska środkowa do pomocy miała Sadrę Ygueravide (20). Do końca spotkania sytuacja nie uległa zmianie i bezradne w pewnych momentach koszykarki z Wielkopolski nie miały argumentów aby nawiązać jeszcze jakąkolwiek walkę.

- Był to na pewno trudny mecz dla nas - szczególnie w pierwszej kwarcie. Przeciwniczki były bardziej agresywne, mieliśmy problem, żeby grać swoją koszykówkę. Bez kilku ważnych zawodniczek ciężko nam coś zmienić już w trakcie spotkania. Dobrze, że Agnieszka Szott-Hejmej zagrała fantastycznie. Bez Eweliny Kobryn czasami jest nam ciężko. Jestem szczęśliwy, bo pokazaliśmy charakter, a momentami dobrze zagraliśmy w defensywie. Ślęza w finale na pewno będzie wymagającym przeciwnikiem - powiedział po meczu Jose Hernandez (trener Wisły Can-Pack).



- Myślę, że był taki moment, w którym my wystraszyliśmy się, że możemy wygrać, a Wisła, że może przegrać. I właśnie od tego momentu zaczęła grać lepiej. Z takim zespołem trzeba być skoncentrowanym przez cały czas. Agnieszka Szott-Hejmej pociągnęła ten zespół, kiedy mu nie szło w pierwszej połowie. Ciekawy jestem jak to się rozstrzygnie jutro. Ślęza ma szerszą ławkę od nas, więc na pewno postawi trudniejsze warunki - Dariusz Maciejewski (trener AZS AJP Gorzów Wlkp.).

Wisła CP KrakówWisła Can-Pack Kraków - AZS AJP Gorzów Wlkp.KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp.
79:63 (14:20, 24:13, 23:17, 18:13)

Kraków: Gidden 27 (13zb), Ygueravide 20, Szott-Hejmej 13, Simmons 9, Ziętara 5, Ben Abdelkader 3, Morrison 2
Gorzów Wlkp.: Talbot 21, Hurt 14, Misiek 11, Seekamp 11, Szajtauer 4, Jaworska 2

W niedzielnym finale (godz. 20:00), Ślęza Wrocław zmierzy się z gospodarzem turnieju Wisłą Can-Pack Kraków. Transmisja w TVP Sport.