Puchar Polski 2016 dla Pszczółki AZS UMCS Lublin

Dodano: 31.01.2016, 20:16


Po dobrym dla oka meczu finałowym, Pszczółka AZS UMCS Lublin pokonała Ślęzę Wrocław i tym samym zdobyła Puchar Polski! MVP spotkania wybrano Leah Metcalf.




AZS UMCS LublinPszczółka AZS UMCS Lublin - Ślęza WrocławŚlęza Wrocław
66:58 (20:12, 17:10, 15:24, 14:12)

Lublin: Metcalf 15, Makowska 15, Dorogobuzova 13, Owczarzak 10, Player 9, Mingo 2, Szczepanik 2
Wrocław: Zoll 21, Kastanek 11, Krężel 9, Leciejewska 7 (13zb), Sulciute 11 (7zb), Mistygacz 3

W meczu finałowym Final Six Pucharu Polski na przeciw siebie stanęły nieoczekiwanie Ślęza Wrocław, która wyeliminowała w półfinale Wisłę Can-Pack Kraków oraz gospodarz turnieju Pszczółka AZS UMCS Lublin, która dzień wcześniej okazała się lepsza od Artego Bydgoszcz.

Najważniejsze spotkanie tegorocznego Pucharu Polski zdecydowanie rozpoczęło się po myśli podopiecznych Krzysztofa Szewczyka. Choć obie ekipy w pierwszych minutach miały problemy z oddaniem celnego rzutu, to jako pierwsze przełamały się właśnie lublinianki, które dzięki skutecznym Agnieszce Makowskiej oraz walecznej Dominice Owczarzak wyszły na prowadzenie 12:0 w piątej minucie meczu. Choć od tego momentu zespół Ślęzy wrócił do gry, to był w porównaniu z sobotnim półfinale cieniem samego siebie.



W zespole prowadzonym przez Algirdasa Paulauskasa w pierwszej połowie meczu zawodziła głównie gra w ataku. Po 20 minutach na liście strzelców zapisało się jedynie 5 koszykarek, a najskuteczniejsza - Marissa Kastanek miała na swoim koncie jedynie 8 punków. Na uwagę zasługuje również jedynie 24% skuteczność rzutów z gry (w tym zaledwie 15,4% za dwa pkt). Tak grająca Ślęza po prostu nie mogła nawiązać wyrównanej walki ze świetnie dysponowaną drużyną Pszczółki, w której pod koniec pierwszej połowy na parkiecie znakomicie prezentowała się Kateryna Dorogobuzova. To jej 12 „oczek” przyczyniło się do tego, że na przerwę lublinianki schodziły z 15-punktowym prowadzeniem (22:37).

Niewiele zmieniło się na początku trzeciej kwarty. Prowadzone przez Dominikę Owczarzak koszykarki z Lublina grały pewnie, systematycznie powiększając swoją przewagę. Główna w tym zasługa Leah Metcalf, która  dwukrotnie trafiła zza linii 6,75m, wyprowadzając swoją drużynę na najwyższe, 21-punktowe prowadzenie (24:45). Gdy wydawało się, że lublinianki są na fali i Ślęza nie jest w stanie zniwelować tak wysokiej straty sytuacja na boisku zaczęła się zmieniać. Skuteczne akcje Sharnee Zoll oraz Katarzyny Krężel sprawiły, że z każdą akcją przewaga gospodyń turnieju malała, a na 10 sekund do zakończenia 3 kwarty wynosiła już jedynie 3 pkt (46:49).



Równie wyrównana co końcówka trzeciej kwarty była ostatnia część meczu. Choć ją ponownie lepiej rozpoczęły podopieczne Krzysztofa Szewczyka, to w kolejnych minutach wrocławianki wzmocniły swoją obronę czym spowodowały, że lublinianki nie były w stanie oddać celnych rzutów oraz popełniały wiele niewymuszonych błędów. Same grając skuteczniej w ataku oraz na tablicach sprawiły, że ich strata ponownie zmalała do zaledwie 3 „oczek” i wciąż nie było wiadomo kto zdobędzie Puchar Polski. Drużynie Ślęzy nie udało się jednak pójść za ciosem. W ciągu ostatnich 3,5 min spotkania wrocławianki nie zdołały oddać celnego rzutu, co wykorzystały rywalki. Punkty Makowskiej oraz kolejna celna „trójka” Metcalf na minutę do zakończenia meczu niemal przypieczętowały zwycięstwo AZSu w tym meczu. Choć w samej końcówce Ślęza starała się  zniwelować stratę, to po 40 minutach ze zwycięstwa 66:58 cieszyły się koszykarki Pszczółki AZS UMCS Lublin!

MVP Final Six Pucharu Polski 2016 wybrano Leah Metcalf.



Powiedzieli po meczu:

Algirdas Paulauskas:
Ciężko było nam dzisiaj grać, bo to trzeci mecz pod rząd. W tym elemencie przewagę miała Pszczółka AZS UMCS. Nasze niecelne rzuty wychodziły ze zmęczenia i dobrej obrony gospodyń. Chcę podziękować za dobrą organizację turnieju i dobrze przygotowane święto koszykówki.

Sharnee Zoll:
Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była zła. W drugiej było już trochę lepiej, ale to nie wystarczyło. Musimy grać przez 40 minut, a nie tylko 20.

Krzysztof Szewczyk:
Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi. Mówiłem moim zawodniczkom w szatni, że nie zawsze faworyt wygrywa. To jeden mecz, wszystko się może zdarzyć. Zostawiliśmy serce i charakter na parkiecie. Cieszymy się bardzo, to dla nas duży sukces.

Leah Metcalf:
Jesteśmy szczęśliwe ze zwycięstwa. Nasze przeciwniczki to dobry zespół. Grały jeden mecz więcej, więc chciałyśmy to wykorzystać i grać szybciej. Pokazałyśmy charakter i grę zespołową. Teraz musimy wracać do zmagań ligowych.



als