IO Londyn 2012: Zapowiedź finału i meczu o 3.miejsce

Dodano: 11.08.2012, 15:04


Już dzisiaj wieczorem poznamy finałową klasyfikację w olimpijskim turnieju koszykówki kobiet. Pierwsze na parkiet w Londynie wybiegną Rosjanki i Australijki, które rozegrają mecz o brązowy medal. Po nich, na parkiecie w walce o olimpijskie złoto zmierzą się Amerykanki i Francuzki.

Mecz o 3. miejsce na turniejach nazywany jest bardzo często finałem pocieszenia i tak na pewno można określić dzisiejsze starciu Australii z Rosją. Obie drużyny  zmierzyły się ze sobą w fazie grupowej londyńskiego turnieju. W tamtym meczu, to drużyna z Antypodów zwyciężyła 70:66. Brak mistrzyń Europy i brązowych medalistek z Pekinu w finale może pozostawiać pewien niedosyt w olimpijskiej rywalizacji. Tak samo jak nieobecność wicemistrzyń olimpijskich sprzed czterech lat. O ile o podopiecznych Carrie Graf można powiedzieć, że miały  po prostu pecha trafiając w półfinale na koszykarską potęgę – Amerykanki. To o Sbornej nie można powiedzieć zbyt wiele dobrego w kontekście gry w półfinale. Zawodniczki prowadzone przez trenera Borysa Sokołowskiego praktycznie bez walki oddały Francuzkom miejsce w finale. Jednak, trzeba przyznać, że ten mecz, to starcie dwóch bardzo dobrych drużyn, które coś znaczą w świecie koszykówki kobiet. Zwycięzcą tego meczu zostanie zespół, który będzie dzisiaj w lepszej fizycznej i psychicznej formie, i który będzie potrafił zapomnieć o porażce sprzed dwóch dni. Wiele też będzie zależało od gwiazd, a zarazem najlepiej punktujących zawodniczek obu ekip, czyli Lauren Jackson i Becky Hammon.

Obsada meczu finałowego jest trochę niespodziewana. I nie chodzi tu o Amerykanki, które są faworytkami całego olimpijskiego turnieju, a o Francuzki. Przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich mało kto się spodziewał, że podopieczne Pierra Vincenta zagrają turniej życia i dojdą aż do samego finału. Obie reprezentacje jak dotychczas radzą sobie w turnieju wybornie. Nie zaznały w nim jeszcze ani jednej przegranej, ale po dzisiejszym meczu któraś z drużyn pozna gorycz porażki. Niekwestionowanymi faworytkami tego meczu są oczywiście zawodniczki prowadzone przez Geno Auriemmana. Ale póki piłka będzie w grze, wszystko się może zdarzyć. Patrząc na składy, jakimi dysponują obie ekipy trzeba przyznać, że w finale zmierzą się dwie bardzo mocne zespoły. Nikomu przecież nie trzeba przedstawiać takich gwiazd jak: Diana Taurasi, Lindsay Whalen, czy też młodych zawodniczek: Mayi Moor i Tiny Charles. Cały zespół z kraju, który jest kolebką koszykówki, to klasa sama w sobie. Śmiało można stwierdzić, że żeńska reprezentacja Stanów Zjednoczonych to kobiecy „dream team” i każdy kraj chciałby taki mieć. Jednak „Trójkolorowe” także mają się kim pochwalić. Kapitan zespołu Celine Dumerc oraz Sandrine Gruda są liderkami zespołu. Pierwsza  z nich, tak naprawdę sama zapewniła Francji awans do półfinału, zdobywając 21 punktów z 71 zdobytych przez całą drużynę w meczu. Zarówno ona, jak i wcześniej wspomniana jej koleżanka, świetnie radzą sobie w rzutach z dystansu, a dzisiaj na pewno przyda się w tym elemencie gry wysoka skuteczność. Natomiast, jeśli chodzi o atuty Grudy, to jest ona jedną z najlepiej grających podkoszowych na tym turnieju. Francuzka również świetnie gra w obronie. Ten element, jak i wysoka skuteczność rzutów z dystansu, to będą kluczowe elementy dla ekipy znad Sekwany, jeśli myśli ona o wywalczeniu złotego krążka.

Bez wątpienia w meczu o brązowy medal czekają nas wielkie emocje. Sprawa jego zdobycia, to wciąż kwestia otwarta z niewielką przewagą na korzyść Australii.
Zupełnie inaczej prezentuje się finał. Tu na papierze zdecydowanymi faworytkami są Amerykanki. Jednak trzeba pamiętać, że Francuzki grają w Londynie koncertowo i wcale nie muszą dostać przysłowiowego lania od obrończyń tytułu. W sporcie wszystko się może zdarzyć i być może doczekamy się upragnionej detronizacji mistrzyń olimpijskich i końca dominacji USA w żeńskiej koszykówce. Jedno jest pewne - warto dzisiaj śledzić zmagania na koszykarskim parkiecie.



Katarzyna Mielnik
KoszykowkaKobiet.pl