„Nic dwa razy się nie zdarza...” - pisała w jednym ze swoich wierszy polska noblistka, Wisława Szymborska. Te słowa mają swoje odzwierciedlenie w dotychczasowej rywalizacji pomiędzy Energą Toruń a Lotosem Gdynia.
Dwie bajki
W tym sezonie obie drużyny spotkały się ze sobą aż sześć razy. Bilans tej rywalizacji wszyscy sympatycy żeńskiego basketu w naszym kraju znają doskonale. Co ciekawe, tylko dwukrotnie wygrywały gospodynie, w czym zapewne swoich szans w kontekście czwartkowego spotkania upatrują przedstawiciele i kibice „Katarzynek”. Mecze z sezonu zasadniczego i fazy play-off to jednak dwie zupełnie inne bajki.
Lotos nie daje szans
Sezon zasadniczy, pierwszy mecz w Toruniu i nadzieje miejscowych kibiców na pierwsze historyczne zwycięstwo. Niestety, zespół gości, w składzie z Alaną Beard, Pauliną Pawlak czy Emilią Podrug nie daje gospodyniom żadnych szans, pokonując je różnicą 26.punktów. Różnica klas widoczna gołym okiem, wszak Lotos to mistrzynie naszego kraju i wicelider tabeli.
Niepokonane torunianki...
Kilka tygodni później Energę opuszczają Ewelina Gala, która przenosi się do Gdyni i Natalia Waligórska. Po stronie Lotosu ubytki znacznie większe: trio w/w zawodniczek opuszcza Gdynię, do tego z zespołu odchodzi Shameka Christon, a Ewelina Gala doznaje kontuzji. Siła mistrzyń Polski, mimo pozyskania nowych zawodniczek, zdecydowanie mniejsza. Tymczasem Energa w nowym roku wygrywa praktycznie wszystko.
...miażdżą Wicemistrza Polski!
10 marca rewanżowe spotkanie w Gdyni, gospodynie pewne drugiego miejsca przed play-off, pojawiają się domysły, że być może odpuszczą mecz, by w ewentualnym półfinale trafić właśnie na Energę. Do Gdyni udaje się kilkuosobowa grupa kibiców z Torunia, by na własne oczy zobaczyć prawdopodobne historyczne zwycięstwo Energi nad Lotosem. Tak też się dzieje, ale przebieg tego spotkania, na zawsze pozostanie w pamięci kibiców obu drużyn. ”Katarzynki” bowiem pokonują Lotos różnicą...31.punktów! Szok i niedowierzanie po stronie kibiców gospodarzy, natomiast po drugiej - euforia.
Niewykorzystana (jeszcze) okazja
Obie drużyny planowo spotykają się więc w półfinale ligi. Tym razem spotkania są wyrównane. Pierwsze mecze wygrywają torunianki, ale następnego dnia Lotos wyrównuje stan rywalizacji. W porównaniu z sezonem zasadniczym spotkania są jednak pełne emocji i zwrotów akcji. Obie drużyny maja lepsze i gorsze momenty. Dodatkowo spotkania w Toruniu zostają przesunięte z powodu żałoby. Mimo poniedziałkowego i wtorkowego terminu - na trybunach nadkomplet kibiców. Trudno się jednak dziwić, bowiem zespół osiągnął historyczny sukces, awansując do półfinału, a przed zawodniczkami ogromna szansa gry w finale. Na razie niewykorzystana.
Jedno jest pewne...
W czwartek kolejne spotkanie. Ktokolwiek wygra, może być pewien, że druga strona się nie podda. Ktokolwiek wygra, awansuje do finału, co - mając w pamięci niedawne problemy - będzie sukcesem dla każdego z zespołów.
Arkadiusz Lubawiński
Dodaj komentarz