Koszykówka jest nieprzewidywalna - rozmowa z Joanną Czarnecką, koszykarką Wisły Can-Pack Kraków

Dodano: 14.12.2011, 21:21


Przed dzisiejszym meczem z BLMA Montpellier zamieniliśmy parę słów z Joanną Czarnecką na temat tego ważnego dla Wisły spotkania. Poruszyliśmy także inne tematy. Zapraszamy do lektury.

Katarzyna Mielnik: W sobotę zagrałyście mecz z łódzkim Widzewem, który bardzo pewnie wygrałyście. Co możesz powiedzieć na temat tego spotkania?

Joanna Czarnecka: - Zaczęłyśmy ten mecz bardzo skoncentrowane. Wiedziałyśmy, że Widzew potrafi postawić opór silnym zespołom, jak na przykład Gorzowowi i Toruniowi. Nasza przewaga od samego początku była widoczna i znaczna. Do końca spotkania kontrolowałyśmy jego przebieg.

Oczywiście bardzo ważne jet to, że wygrałyście. Jednak ja mam zastrzeżenie co do czwartek kwarty w w waszym wykonaniu. Widać było, że już się rozluźniłyście, obrona trochę zaczęła szwankować, a atak nie był już tak imponujący. Oczywiście na plus w drugiej części spotkania trzeba odnotować fakt, że w końcu po kontuzji wróciła do gry Magdalena Leciejewska.

- Myślę, że spowodował to brak koncentracji w końcówce spotkania. Może w nasze szeregi wdarło się już jakieś rozluźnienie dlatego łodzianki były bardziej skuteczne niż my. Na pewno nie zlekceważyłyśmy przeciwnika pod koniec meczu. Przy tak wysokim prowadzeniu ciężko jest grać na pełnych obrotach. Bardzo się cieszymy z faktu, że Magda już wróciła na parkiet i będzie nam mogła pomóc w najbliższych spotkaniach.

To tyle na temat ligi. Teraz chciałabym Cię poprosić o krótkie podsumowanie pierwszej rundy Euroligi. Zagrałyście w niej naprawdę świetnie. Pokonałyście niespodziewanie moskiewski Spartak, ale żeby nie było z a kolorowo zaliczyłyście niespodziewaną wpadkę w meczu z Frisco Brno. Jesteśmy już też po pierwszych dwóch meczach rundy rewanżowej, w której pokonałyście Good Angels Koszyce i Spartak Moskwa. Jakie nastroje panują z tego powodu w drużynie?

- No tak już jest, że koszykówka jest nieprzewidywalna czego dowodzą nasze wyniki ze Spartakiem i mecz z Brnem. Cieszy nas nasza postawa w tych rozgrywkach. Drugą fazę chcemy zakończyć na pierwszym miejscu w tabeli. Będzie to bardzo ciężkie bo mamy trudne mecze wyjazdowe przed sobą (mecz z Cras Basket Taranto i Rivas Madryt przyp.red.). Cieszy nas nasza pierwsza lokata mimo porażki z Czeszkami. Chcemy ją dowieść do samego końca i mieć jak najwyższą lokatę przed play-offami.

Przed świętami czekają was jeszcze bardzo ciężkie trzy mecze. W środę na wyjeździe zagracie z BLMA,a już w sobotę czeka was mecz z CCC Polkowice. Zostaje nam jeszcze przyszło tygodniowa gra z Lotosem w Gdyni. Czy ciężko się wam już zmotywować na te spotkania czy jednak to, że za chwilę czeka was zasłużona przerwa na odpoczynek nie wpływa na waszą motywację przed tymi meczami?

- Każda z nas już jest pewnie myślami w domu. Jest to dłuższa przerwa po ciężkim okresie podczas której każda z nas może pojechać w swoje rodzinne strony odpocząć i nadrobić zaległości rodzinne. Mamy świadomość, że nie będą to łatwe mecze. Zarówno Lotos jak i Polkowice grają w Eurolidze, więc są dobrymi zespołami i ciężko będzie z nim i wygrać. Tak samo środowy mecz we Francji nie będzie należał do łatwych. Na pewno musimy się do nich bardzo dobrze przygotować i wyjść skoncentrowane, skupione i nie możemy sobie pozwolić nawet na minutę rozluźnienia.

Jak na fakt przygotowania do meczu wpływają podróże? Praktycznie w ciągu tygodnia spędzicie w podróży bardzo dużo czasu i przemierzacie około 6000 kilometrów.

- Już teraz niektóre dziewczyny odczuwają jakieś mikrourazy i w miarę możliwości trzeba odpoczywać gdzie się da. Jest jeden plus, do Francji i Gdyni udajemy się samolotem, a to trochę zawsze skraca czas podróży i daje większy komfort niż jazda autokarem. Zmęczenie na pewno da się w znak. Poza tym nie zostaje nam nic innego jak się skupić, zebrać w sobie, skoncentrować i dać z siebie wszystko na parkiecie.

Czy ktoś ma poważniejszy urazy przed spotkaniem z Francuzkami?

- Na szczęście nie. Każdy narzeka na jakieś drobne urazy ale to nie jest nic poważnego. Żadnych wielkich kontuzji nie ma w zespole i mam nadzieję, że do końca roku nie będzie.

Ostatnie pytane trochę odbiegnie od tematyki sportowej. Miałaś okazję wziąć udział w akcji mikołajkowej zorganizowanej przez Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków. Jak Ci się ta akcja podobała i jak ty jako zawodniczka krakowskiego klubu patrzysz na takie pomysły?

- Uważam, że była to bardzo fajna akcja i popieram wszystkie tego typu akcje. Dla nas, zawodniczek to żaden problem jest pójść spotkać się z dziećmi, a im to sprawia ogromną radość. Są bardzo zadowolone,e mogą się komuś pokazać,porozmawiać z kimś znanym czy choćby pochwalić się swoimi rysunkami czy talentami. Jeśli będą jeszcze takie akcje ja osobiście chętnie wezmę w nich udział.

 


Rozmawiała Katarzyna Mielnik
KoszykowkaKobiet.pl

 


fot. JAKUB SKOWRON (www.ansver-theblackmamba.blogspot.com)

Komentarze

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):