Warto stawiać na Polki - rozmowa z Lidią Kopczyk, koszykarką Widzewa Łódź
Dodano: 23.11.2011, 01:32
Rozmówczynią portalu Koszykówka Kobiet jest rozgrywająca Widzewa Łódź, Lidia Kopczyk.
Marcin Mochal: W tym sezonie spędza Pani na parkiecie więcej minut niż w poprzednich latach, statystyki w każdym elemencie najlepsze w karierze - chyba może być Pani jak dotąd zadowolona z bieżącego sezonu w swoim wykonaniu.
Lidia Kopczyk: - Tak jestem zadowolona. Bardzo cieszę się, że w Widzewie dostałam szansę na grę. Szczerze powiedziawszy obawiałam się tego sezonu gdyż przeszlam 6 miesięcy cieżkiej rehabilitacji. Praca, którą wykonałam przez wakacje przynosi teraz efekty. Statystyki są lepsze, jednak zdaję sobie sprawę, że muszę pracować na rzutami z dystansu i wtedy może być jeszcze lepiej.
Wygrywając z drużynami z Torunia i Gorzowa Wielkopolskiego zaskoczyłyście komentatorów i kibiców. Czy jakoś specjalnie mobilizujecie się na mecze z teoretycznie mocniejszymi od siebie rywalami?
- Każdy mecz to "specjalna" mobilizacja, każdy mecz jest tak samo ważny. Zawsze staramy się walczyć i wygrywać. Wygrane były nam bardzo potrzebne i bardzo cieszą.
Te dwa zwycięstwa musiały Wam dodać skrzydeł. Jak wysoko mierzy Widzew Łódź w bieżących rozgrywkach?
- Po tych zwycięstwach uwierzyłyśmy w siebie, w swoje umiejętności. Zdałyśmy sobie sprawę z tego, że wygrać można z silniejszymi od nas rywalami. Chcemy przede wszystkim utrzymać się w lidze, ale tanio skóry nie sprzedamy. Będziemy dążyć do tego aby dostać się do pierwszej "ósemki".
Liczba zawodniczek zagranicznych w lidze jest coraz większa, o wielu zespołach można śmiało powiedzieć że zagraniczne koszykarki stanowią ich trzon. Widzew Łódź udowadnia, że Polki również potrafią grać.
- Tak, to prawda. Widzew już drugi sezon pokazuje, że warto stawiać na polskie zawodniczki. Stanowimy fajną, zgraną drużynę. Jest w naszym zespole dużo młodych, jeszcze niedoświadczonych zawodniczek, jednak myślę, że doświadczenie, które zdobędziemy w tym sezonie zaowocuje w przyszłości. Zwycięstwa z Toruniem i Gorzowem pokazują, że warto stawiać na Polki.
Jednak ostatniego meczu z "euroligowymi" Polkowicami nie wygrałyście. W pierwszej kwarcie rywal rzucił Wam aż 38 punktów. Co się stało w tej "feralnej" odsłonie?
- O meczu w Polkowicach chciałybyśmy jak najszybciej zapomnieć. Ten mecz po prostu nam nie wyszedl. Pierwsza kwarta ustawiła praktycznie całe spotkanie. Brak powrotu i bardzo słaba obrona spowodowała, że rywalki wyprowadzały szybkie kontry i punktowały z każdej pozycji.
Kolejny przeciwnik również nie będzie łatwy. Jak Pani podchodzi do meczu z kolejnym zespołem grającym w Eurolidze Kobiet - Lotosem Gdynia?
- Zdajemy sobie sprawę z tego jak silny jest zespół z Gdyni, jednak chcemy wyjść i walczyć od pierwszej minuty. W tym pojedynku zmierzę się z bardziej doświadczonymi zawodniczkami na mojej pozycji, więc muszę wyjść na boisko od samego początku bardzo skoncentrowana i prowadzić grę mojego zespołu w mądry sposób.
W swoim ostatnim meczu Lotos Gdynia niespodziewanie przegrał z Gorzowem. Czy nie stanowi to dla Widzewa niekorzystnej okoliczności? Gdynianki będą chciały się odegrać ... na Was.
- Po takiej porażce z całą pewnością bardzo będą chciały wygrać, jednak to my będziemy u siebie i będziemy szóstego zawodnika jakim są nasi wspaniali kibice. Mam nadzieję, że na tym meczu zapełni się cała hala, dlatego już dziś zapraszam wszystkich na piątkowy mecz.
Z dotychczasowych dziewięciu spotkań, sześć rozegrałyście na wyjeździe, natomiast z nadchodzących pięciu, aż w czterech będziecie gospodyniami. Czy przykłada Pani dużą wagę do tego gdzie gra, w domu czy na wyjeździe?
- Nie przykładam do tego dużej wagi, jednak przyjemnie jest grać na własnym boisku. Tutaj są nasi kibice, którzy zawsze nas wspierają. Cieszą się ze zwycięstwa i pocieszają po porażkach. Mam nadzieję, że w tych czterech spotkaniach damy im wiele powodów do radości.
Rozmawiał: Marcin Mochal
KoszykowkaKobiet.pl
fot. SEBASTIAN PODKULIŃSKI (www.sphoto.pl)
<< Wracaj





Dodaj komentarz