Wisła Can-Pack Kraków nie dała rady rosyjskiemu gigantowi koszykówki, UMMC Jekaterinburg, przegrywając 84:50. W pierwszej połowie trwała wyrównana walka, w drugiej krakowianki kilkakrotnie próbowały dorównać umiejętnościom Rosjankom, ale zabrakło doświadczenia, budżetu i czasami po prostu nieco większej wiary we własne umiejętności.
Mecz toczony był w nietypowych warunkach. Krakowscy kibice przed spotkaniem poprzez transparent oraz odśpiewanie hymnu narodowego wyrazili solidarność z Ofiarami katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Pamięć tragicznie Zmarłych uczczono też minutą ciszy. Wiślaczki przy tej okazji grały bez dopingu swoich kibiców.
Od początku spotkania widać było, że powtórki z meczu z Ros Casares nie będzie. Oba zespoły prezentowały wyrównany poziom. Tempo nie było zbyt szybkie, na parkiecie trwało rozpoznawanie sił. W połowie pierwszej kwarty kilkupunktową przewagę wypracowała sobie Wisła. Krakowianki grały coraz odważniej, a przede wszystkim - skutecznie i bez strachu przed rywalkami. Kilka dynamicznych zrywów miała Marta Fernandez.
Później ”Biała Gwiazda” zwolniła, była ospała w defensywie, a koszykarki z Rosji nie myliły się i przed przerwą odskoczyły na dwanaście punktów (40:28).
Po wyjściu z szatni z wiślaczek uszło powietrze. Krakowianki były nieporadne pod koszem rywalek i w defensywie, grając bez wiary w końcowy sukces.
W ostatniej części gry Wisła nawiązała walkę, nawet kilka razy trafiając za trzy punkty. Niestety, było już za późno. W samej końcówce przycisnęły rywalki i przewaga znów została powiększona - tym razem aż do 34.punktów. Jekaterinburg wygrywa mecz o III miejsce z Wisłą 84:50. W tym spotkaniu momentami wiślaczki nawiązały jednak walkę.
Należy też pamiętać o niesamowitym wyczynie, którego krakowianki dokonały po drodze i o tym, że ogromnym sukcesem „”Białej Gwiazdy” był już awans do Final Four, a kilkadziesiąt drużyn zostało w pokonanym polu, z marzeniami o takim wyczynie.
Damian Juszczyk (redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl)
Dodaj komentarz