Chciałabym się dalej rozwijać - rozmowa z Barbarą Głocką, nową koszykarką Widzewa Łódź
Dodano: 11.08.2011, 11:28
Z Barbarą Głocką rozmawiamy zarówno o ubiegłym sezonie spędzonym przez koszykarkę w Rybniku, jak i o zbliżających się rozgrywkach 2011/2012, w których będzie występować w barwach Widzewa Łódź.
Marcin Mochal: Jakie wspomnienia zachowała Pani z ostatniego sezonu spędzonego w rybnickich barwach?
Barbara Głocka: - Mimo niezrealizowania celu, jakim było utrzymanie w ekstraklasie, pobyt w Rybniku wspominam bardzo pozytywnie. Miałam możliwość spędzenia dużej liczby minut na parkiecie, czego brakowało mi w poprzednich klubach. Cieszę się, że byłam ważnym ogniwem w koncepcji trenera Orczyka. Bardzo miło wspominam współpracę zarówno z trenerem, jak i z koleżankami z zespołu.
W zeszłym sezonie - w przeciwieństwie do wcześniejszych - grała Pani dużo. Co dała Pani regularna gra w każdym spotkaniu, średnio przez ponad 20 minut?
Barbara Głocka: - Mimo niezrealizowania celu, jakim było utrzymanie w ekstraklasie, pobyt w Rybniku wspominam bardzo pozytywnie. Miałam możliwość spędzenia dużej liczby minut na parkiecie, czego brakowało mi w poprzednich klubach. Cieszę się, że byłam ważnym ogniwem w koncepcji trenera Orczyka. Bardzo miło wspominam współpracę zarówno z trenerem, jak i z koleżankami z zespołu.
W zeszłym sezonie - w przeciwieństwie do wcześniejszych - grała Pani dużo. Co dała Pani regularna gra w każdym spotkaniu, średnio przez ponad 20 minut?
- Dzięki regularnej grze nabrałam większego spokoju na boisku i pewności siebie. Duża liczba "meczów o wszystko" umożliwiła mi wypracowanie umiejętności odnajdywania się na boisku w trudnych sytuacjach.
Następnym "przystankiem" w karierze będzie Łódź. Czy takie "sportowe przeprowadzki" są stresujące?
- Nie są stresujące, raczej męczące. Częste zmiany barw klubowych, które towarzyszą wielu zawodniczkom - a co za tym idzie zmiany miejsca zamieszkania i otoczenia - uniemożliwiają stabilizację, która jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka.
Jaką rolę chciałaby Pani odegrać w łódzkim Widzewie?
- Jestem gotowa do realizowania wszystkich zadań, które postawi przede mną sztab trenerski. Chciałabym się dalej rozwijać. Liczę na minuty z możliwością większego wpływu na wynik, czego brakowało mi w poprzednim klubie, w którym cała gra oparta była na Amerykankach.
Czy podczas zajęć przygotowujących do ligi chciałaby się Pan szczególnie skupić na jakichś elementach?
- Każdy element - zarówno w ataku, jak i w obronie - trzeba nieustannie doskonalić, gdyż wszystkie są równie ważne. Nie ukrywam jednak, że liczę na lepszą skuteczność meczową rzutów z dystansu w moim wykonaniu.
Gra w Widzewie oznacza że po raz pierwszy w karierze czekają Panią zawody derbowe - z ŁKS-em Łódź. Dodatkowy dreszczyk emocji?
- Do tej pory nie miałam możliwości grania w derbach, którym towarzyszy niesamowicie zacięta rywalizacja i gorąca atmosfera na boisku i na trybunach. Lubię wszelkiego rodzaju wyzwania. Czekam na ten dreszczyk, który pojawia się w tego typu spotkaniach.
Oprócz możliwości występu w derbach - w porównaniu z grą w dotychczasowych klubach - czeka Panią jeszcze jedna nowość. Jak się Pani podobają przypominające sukienki stroje Widzewa?
- Faktycznie jest to dla mnie duża nowość. Jestem przyzwyczajona do gry w typowo koszykarskich strojach - zwłaszcza spodenkach. Ale jeśli ma się to podobać publiczności to czemu nie..? (uśmiech)
Rozmawiał: Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
fot. SEBASTIAN PODKULIŃSKI (www.sphoto.pl)
<< Wracaj





Dodaj komentarz