- Trzeba piąć się w górę! – rozmowa z Leoną Jankowską, nową koszykarką Widzewa Łódź
Dodano: 09.08.2011, 02:31
- Miałam propozycje z Torunia, z Poznania i z Pruszkowa. Łódź wybrałam głównie ze względu na dziecko, z którym nie chciałam się nigdzie przenosić. Liczę na to, że z Widzewem wypadniemy przynajmniej tak, jak ta drużyna zrobiła to w ostatnim sezonie. Trzeba piąć się w górę! - mówi w rozmowie z portalem Koszykówka Kobiet nowa koszykarka Widzewa Łódź, Leona Jankowska.
Damian Juszczyk: Treningi przed nowym sezonem Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet rozpoczęte. Brakowało Pani koszykówki?
Leona Jankowska: - Pod koniec wakacji tak, bo miałam trzy miesiące wolnego i chciało się już troszkę poruszać.
Z ŁKS-u przenosi się Pani do Widzewa. Miasto zostaje jednak to samo. Właśnie to było decydujące przy wyborze klubu? Miała Pani wiele innych ofert?
- Były inne propozycje - z Torunia, z Poznania i z Pruszkowa, ale zdecydowałam się na Łódź, gdyż mam tu rodzinę i małe dziecko, z którym nie chciałam się nigdzie przenosić.
Kibice Łódzkiego Klubu Sportowego zrozumieją Pani decyzję?
To jest chyba pytanie do kibiców... (śmiech) Taki jest sport. Nie jestem wychowanką ŁKS-u, jestem zawodniczką zagraniczną. Człowiek idzie tam, gdzie zaproponują lepsze warunki, a ja nie dostałam propozycji gry dla ŁKS-u w kolejnym sezonie.
Sezon z ŁKS-em Łódź zakończyły Panie na ostatnim miejscu w lidze. Trudno było się z tym pogodzić?
- Na pewno bardzo trudno pogodzić się z tym, że „spada” się z ligi, bo przecież gramy po to, żeby wygrywać mecze. Niestety, nie udało się. Dla nas był to trudny psychicznie okres. A wszystko najbardziej odbijało się na meczach - jak człowiek cały czas przegrywa to ręce opadają...
Czego zabrakło do „szczęśliwego zakończenia” rozgrywek?
- Na pewno składu. Ławka w ŁKS-ie była bardzo krótka. Także częste zmiany trenerów wpłynęły na wyniki - każdy ze szkoleniowców miał przecież inną taktykę i odmienne spojrzenie na koszykówkę.
Z Łódzkiego Klubu Sportowego odchodzi Pani po dwóch latach. Czego najbardziej będzie Pani brakowało?
- Z pewnością dziewczyn z drużyny, bo miałyśmy bardzo dobry kontakt.
Za to indywidualnie ostatni sezon był dla Pani bardzo udany - była Pani jedną z niekwestionowanych liderek zespołu. Tak samo będzie w Widzewie?
- Nie wiem, czy będę liderką, ale postaram się grać jak najlepiej - zawsze o to chodzi. Zobaczymy. Mam nadzieję, że wszystkie dziewczyny będą pokazywać się z dobrej strony i że w kolejnych meczach każda będzie mogła być liderką.
Na jaki wynik z nową drużyną liczy Pani w zbliżających się rozgrywkach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
- Liczę na to, że nie będzie gorszy niż ten, który Widzew osiągnął w ostatnim sezonie. Trzeba piąć się w górę!
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
fot. GRZEGORZ RUTKOWSKI (www.fotorutkowski.pl)
<< Wracaj





Dodaj komentarz