Zakochałam się i będę tęsknić - rozmowa z Martą Jujką, nową koszykarką Energi Toruń

Dodano: 06.08.2011, 16:36


- Decyzja o zmianie klubu była trudna. Zakochałam się w Gdyni, mam tam też mnóstwo przyjaciół, za którymi będę tęsknić. Potrzebowałam jednak czegoś nowego - teraz chcę zajść jak najdalej z toruńską drużyną - mówi w rozmowie z portalem Koszykówka Kobiet nowa koszykarka Energi Toruń, Marta Jujka, która po czterech latach pożegnała się z Lotosem.
 
Damian Juszczyk: Z Lotosu Gdynia do Energi Toruń. Zamieniłaś jeden silny zespół Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet na inny, z równie dużymi aspiracjami. Skąd taka decyzja?
 
Marta Jujka: - W sporcie tak już jest, że czasem przychodzi czas na zmianę zespołu. Moja przygoda z Lotosem trwała dość długo i przyznam, że granie przez taki okres czasu w jednym klubie bardzo utrudnia rozstanie się z nim - z tym miejscem i drużyną. Może dlatego tak ciężko było dojrzeć do decyzji o zmianie... Podjęłam ją z rożnych przyczyn, ale głównie kierowałam się tym, iż potrzebowałam czegoś nowego i chciałam spróbować odnaleźć się w nowej sytuacji.
 
W Gdyni spędziłaś aż cztery lata...
 
- Decyzja była naprawdę trudna. Wiadomo, że Lotos to jeden z najlepszych polskich klubów, z wielkimi osiągnięciami. Do tego zakochałam się w tym mieście - zawsze czułam się tam wspaniale. Odczuwam wielki żal z tego powodu, iż w Gdyni poznałam wiele wartościowych osób, mam tam mnóstwo przyjaciół i „rodzinę”, za która będę bardzo tęsknić!
 
W Lotosie Gdynia byłaś właściwie przez wszystkie lata dotychczasowej kariery seniorskiej. Co zapamiętasz z tego okresu?
 
- Pamiętam, że każdy sezon był inny i na swój sposób bardzo ciężki. W Lotosie udało mi się uczyć i grac z bardzo dobrymi - a czasem nawet sławnymi - koszykarkami. W zespole zawsze panowała wspaniała atmosfera, co pomagało nam wygrywać w bardzo trudnych momentach sezonu. Wiadomo, że największą satysfakcję ma się z medalu. Tak jest też w moim przypadku, ponieważ udało mi się zdobyć z klubem dwa mistrzostwa Polski - z czego jestem bardzo dumna.
 
A ostatni sezon? 4.miejsca pewnie nie będziesz dobrze wspominać? Choć wiele innych drużyn Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet marzy o takim rezultacie - ale nie Lotos...
 
- Tak, ostatni sezon jest mi trudno ocenić - ze względu na kontuzję nie udało mi się go „dograć” z zespołem. Był to bardzo długi sezon, z wieloma zmianami i niespodziankami. Ja postrzegam te rozgrywki w ten sposób, że w ciągu zaledwie kilku miesięcy zagrałam w trzech różnych drużynach. Jak wiadomo, zespół najlepiej wyglądał i czuł się wtedy, gdy trafił do nas trener z Grecji i poukładał skład oraz naszą grę.
 
Co do oceny samego miejsca - mogę powiedzieć że cała ekipa ciężko pracowała na to, co osiągnęłyśmy. Było wielu takich, którzy twierdzili, że nie nadajemy się nawet do „ósemki”. My pokazałyśmy, że potrafimy i że stać nas na więcej. Jedynym problemem były ciągłe kontuzje, choć i tak dawałyśmy sobie z nimi radę, zawsze grając bez jakiejś podstawowej zawodniczki - ale wierząc, że jako drużyna możemy wszystko. W zeszłym sezonie nie zagrałyśmy ani jednego meczu w pełnym składzie!
 
Byłaś blisko występu na ostatnich mistrzostwach Europy, jednak przeszkodziła Ci kontuzja. Co dokładnie Ci dolegało? Czy teraz już wszystko jest w porządku?
 
- Tak, bardzo szkoda mi tych mistrzostw - niestety uraz mnie wykluczył. W meczu z Pruszkowem któraś z zawodniczek podczas walki o zbiórkę pchnęła mnie w plecy i „uciekło” mi kolano. Na całe „szczęście” to tylko łąkotka i ponaciągane więzadła. Aktualnie jestem po zabiegu, przeszłam pozytywnie rehabilitację, wiec po kontuzji i strachu - który jej towarzyszył - nie ma śladu.
 
Wysokie umiejętności to zasługa... koszykarskich genów? Nie jesteś pierwszą osobą w rodzinie uprawiającą koszykówkę...
 
- Grał też mój tata, więc przypominam go nie tylko warunkami fizycznymi, ale łączy nas również zamiłowanie do tego sportu. To sprawiło, że trafiłam na parkiet.
 
Treningi zaczęłaś już na początku lipca. Jak idą przygotowania do rozgrywek?
 
- To prawda - od lipca rozpoczęłam normalne treningi w moim rodzinnym mieście. Chodziłam codziennie na salę, siłownię, biegałam - wszystko odbywało się indywidualnym rytmem. Aktualnie przygotowania kontynuuję w Poznaniu, na AWF-ie. 
 
O czym marzy Marta Jujka w sezonie 2011/2012 Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
 
- Mam nadzieję, że w nadchodzącym sezonie odnajdę swoje miejsce. Chciałabym grać dużo i z każdym spotkaniem coraz lepiej. Liczę na to, że razem z moją nową drużyną zajdziemy naprawdę daleko.
 
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
 
  
 
fot. GRZEGORZ RUTKOWSKI (www.fotorutkowski.pl)

Komentarze

  • Ela - 07.08.2011, 07:30
    Powodzenia w nowych barwach Marta JuLka... :-)

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):