Zaspokoić apetyt - rozmowa z Alicją Bednarek, koszykarką Matizolu Lidera Pruszków

Dodano: 03.08.2011, 10:32


W fazie play-off rozgrywek 2010/2011 Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet Alicja Bednarek odniosła poważną kontuzję ramienia. Z podstawową rozgrywającą pruszkowskiej drużyny koszykówki rozmawiamy o przebiegu rehabilitacji i... nie tylko.
 
Marcin Mochal: W kwietniu przeszła Pani artroskopię stawu ramiennego. Jak się Pani czuje?
 
Alicja Bednarek: - Czuję się bardzo dobrze, dziękuję. Najgorsze były pierwsze tygodnie, kiedy ręka musiała być lekko usztywniona i nie mogłam jeszcze wykonywać swobodnych ruchów. Plusem było to, że wszystkie czynności - czy chciałam, czy nie - musiałam wykonywać lewą ręką, co zdecydowanie ją rozwinęło. Teraz już praktycznie zapomniałam o zabiegu i przygotowuję się do nowego sezonu.
 
Prognozy po zabiegu sugerowały, że być może już we wrześniu zobaczymy Alicję Bednarek na parkiecie. Czy rehabilitacja przebiega pomyślnie?
 
- Od samego początku; i zabieg, i rehabilitacja prowadzone były tak, by nowy sezon rozpocząć od pierwszego treningu. Od jakiegoś czasu rehabilitacja polega już w dużej mierze na koszykówce i wykonywaniu ruchów takich, jakie będę musiała wykonywać grając. Można powiedzieć, że dzisiaj rehabilitacja jest już praktycznie zakończona, choć na początku przygotowań moje treningi będą na pewno uzupełnione pracą nad barkiem. Mam nadzieję, że zobaczymy się nawet wcześniej podczas sparingów i meczów kontrolnych, a oficjalnie zobaczymy się w październiku - na meczu z Gorzowem.
 
Uraz odniesiony w drugim meczu z Lotosem wykluczył Panią z trzeciej decydującej gry, w której ostatecznie górą były gdynianki. Mimo to pruszkowska drużyna koszykówki kobiet zanotowała najlepszy wynik w historii klubu. Jak ocenia Pani ostatni sezon?
 
- Urazu doznałam w pierwszych minutach meczu rewanżowego z Lotosem Gdynia i niestety nie mogłam już wrócić na parkiet. Spotkanie było "na styku" prawie przez cały czas i - jak widać - nie byłam dziewczynom potrzebna. Więcej szczęścia i "chłodnej głowy" miał Lotos, więc skończyło się ich wygraną. Żal, bo była szansa grać w półfinale - szczególnie, że nie byłyśmy gorsze. Oczywiście w historii klubu - na razie krótkiej, ale obiecującej - był to dla Lidera najlepszy wynik. Piąte miejsce na koniec spowodowało, że miałam mieszane uczucia. Awans do pierwszej czwórki był tak blisko, a z drugiej strony przed sezonem nie szykowaliśmy się na taki wynik. Najważniejsze, że na otarcie łez pokonałyśmy Toruń i ostatecznie skończyłyśmy na piątym, a nie na szóstym miejscu.
 
Na skutek kontuzji przepadła szansa na występ w "polskich" mistrzostwach Europy koszykarek. Żal Pani tego EuroBasketu?
 
- Żal mi dziewczyn, bo potrafię sobie wyobrazić jak się czuły.
 
W kolejnym sezonie ponownie będzie Pani bronić pruszkowskich barw. Skąd decyzja o pozostaniu w Pruszkowie na rozgrywki 2011/2012 Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
 
- Podoba mi się tutaj. Podoba mi się klub, który oferuje nam bardzo dobre warunki (sportowe i okołosportowe). W zeszłym sezonie miałam fajny zespół do grania, więc założyłam, że i w tym tak będzie. Dawno nie zdarzyło mi się również, by po tragicznie przegranych meczach - a przydarzyły nam się też takie, że aż wstyd - kibice próbowali podtrzymać swój zespół na duchu i motywować na kolejne starcia, zamiast "mieszać z błotem". No i oczywiście jest blisko do domu.
 
Podoba się Pani "montowany" na przyszły sezon skład Matizolu Lidera Pruszków?

- Nie mnie oceniać. Ja będę grała z tymi dziewczynami, z którymi klub podpisze kontrakty. Mam nadzieję, że każdy - bez wyjątku - da z siebie wszystko. Na pewno brakuje jeszcze kilku zawodniczek, by skład był kompletny, ale wiem że poszukiwania trwają. Niektóre dziewczyny znam z innych zespołów i wiem, na co je stać na parkiecie, inne są jeszcze młode i mają coś do udowodnienia, więc to może być "mieszanka wybuchowa". To czy skład jest lepszy czy gorszy od tego z ubiegłego sezonu zweryfikuje boisko - myślę, że już pierwsza runda. Znów zaczynamy z "wysokiego C" - meczem z Gorzowem.

W zeszłym sezonie było piąte miejsce. "Apetyt rośnie w miarę jedzenia"?

- Rośnie! Już przy podpisywaniu kontraktu na kolejny sezon rozmawialiśmy, co chcielibyśmy osiągnąć tym razem. Dobrze, że władze klubu patrzą na sprawę trzeźwo i realnie. Oczywiście mogliśmy założyć, by w sezonie 2011/2012 zdobyć mistrzostwo Polski i Puchar Polski, ale realnie Lider na razie nie może równać się finansowo z takimi klubami jak Wisła czy CCC - to są właśnie główni pretendenci do zajęcia pierwszego miejsca w lidze i zdobycia pucharu (według mnie oczywiście). Z drugiej strony, wygrać i przegrać można z każdym. Wystarczy zagrać dobry lub słaby mecz. Podsumowując, "apetyt urósł" - teraz pora, by go zaspokoić.

Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
 
 
  
fot. GRZEGORZ RUTKOWSKI (www.fotorutkowski.pl)

Komentarze

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):