Serce mocniej zabije - rozmowa z Karoliną Stanek, nową koszykarką Matizolu Lidera Pruszków
Dodano: 02.08.2011, 18:23
- W Rybniku czułam się jak w domu, ale postanowiłam, że czas na nowe wyzwania. Teraz myślę już tylko o realizacji celów w Pruszkowie, choć pewnie w meczach z byłym klubem moje serce mocniej zabije... - mówi w rozmowie z portalem Koszykówka Kobiet nowa koszykarka Matizolu Lidera Pruszków, Karolina Stanek, która opowiada także o swoich „zbyt krótkich”... greckich wakacjach.
Damian Juszczyk: Gdy kilka lat temu rozpoczynałaś grę w Rybniku, byłaś „tylko” rezerwową. W zakończonym ostatnim sezonie w tym klubie byłaś już kapitanem i jedną z liderek drużyny. Jaka jest recepta na sukces?
Karolina Stanek: - Na początku byłam jedną z najmłodszych zawodniczek w drużynie - tak było mniej więcej przez trzy sezony. Miałam okazję grać z takimi gwiazdami jak Jia Perkins, Ketia Swanier, La’Tangela Atkinson czy Natalia Trafimava, ale również z wieloma znakomitymi polskimi koszykarkami, które bardzo ciepło wspominam. Wiele nauczyłam się od wszystkich zawodniczek, które grały dla Rybnika. Praktycznie co roku budowano nowy skład i w pewnym sensie - pozostając w tym samym klubie - czerpałam wzorce od wielu. (uśmiech)
Miniony sezon był dla całej drużyny bardzo trudny ze względu na problemy finansowe, a co za tym idzie - bardzo odmłodzony skład. Jestem wdzięczna trenerowi Orczykowi za to, że powierzył mi tak ważną rolę w zespole oraz przeznaczył dla mnie tak wiele minut na parkiecie. Dla mnie, ciągle młodej zawodniczki , było to ogromne wyzwanie wymagające stalowych nerwów. (uśmiech) Dzięki temu zdobyłam dużo doświadczenia, które jest niezbędne do dalszego rozwoju koszykarskiego.
Fakt, że spędziłam na boisku sporo minut pozwolił mi zrozumieć, że na parkiecie nie zawsze jest tak łatwo, jak może się wydawać z ławki czy z trybun. (uśmiech)
Myślę, że przepis na sukces jest jeden: ciężka praca, wytrwałość i pokora. Nie jest łatwo odnaleźć się w świecie dorosłej koszykówki, ale jeżeli pozostaje się silnym i nieugiętym w dążeniu do wyznaczonych sobie celów - wszystko jest możliwe.
Trudno było podjąć decyzję o zmianie klubu? Za Tobą przecież aż cztery rybnickie sezony...
- Bardzo miło wspominam lata spędzone w Rybniku. Po tak długim czasie czułam się w tym mieście niemalże jak w domu. Nieraz śmiałam się, że znam Rybnik lepiej niż niejeden jego mieszkaniec, a niektórzy nazywali mnie nawet rybniczanką - dziwiąc się, gdy tłumaczyłam im, że jestem z Bytomia. (śmiech)
Wiele zawdzięczam temu klubowi, a sentyment pozostaje ogromny! Jednak postanowiłam, że już najwyższy czas, aby zmienić klub i zmierzyć się z nowymi wyzwaniami. W tym miejscu chciałabym jeszcze podziękować wszystkim kibicom z Rybnika - za doping, wsparcie i ciepłe słowa, którymi mnie obdarzali w ciągu czterech sezonów moich występów dla ROW-u.
W ostatnich rozgrywkach do samego końca ambitnie walczyłyście o utrzymanie, ale nie udało się i dopiero „dzika karta” zagwarantowała Rybnikowi ekstraklasę. Byłyście bardzo rozczarowane zakończeniem batalii na parkiecie?
- Bardzo żałuję, że Rybnik „spadł” w ostatnim sezonie z ligi. Jeszcze na początku fazy play-out mogło się wydawać, że utrzymanie nie sprawi nam większego problemu. Wygrana w pierwszym meczu z Odrą - tak dużą różnicą punktów - najwyraźniej wprowadziła w naszej drużynie mylne poczucie bezpieczeństwa. Trudno było przewidzieć, że ekipa z Brzegu tak rewelacyjnie się podniesie i wygra niemal wszystkie mecze playoutów.
Nasza szansa teoretycznie pozostawała do ostatniej kolejki, kiedy to Brzeg walczył w Poznaniu - niestety wynik tego meczu ostatecznie przesądził o naszym spadku. Ciężko w tym momencie mieć żal do INEI, jeżeli same wcześniej wypuściłyśmy swój los z rąk, nie wygrywając kluczowych spotkań. Cieszę się natomiast, że dzięki możliwości, jaką dało wykupienie „dzikiej karty”, Rybnik pozostaje w PLKK - nawet jeżeli ja już nie będę reprezentowała jego barw.
Mecz z byłym klubem - już w barwach pruszkowskiej drużyny - będzie pewnie dla Ciebie wyjątkowy..?
- Oczywiście! Ale nie to jest już dla mnie najważniejsze. Liczy się wynik i realizacja celów postawionych przez mój nowy klub, więc nie będzie miejsca na sentymenty, choć zapewne serce mocniej zabije. (uśmiech)
W Rybniku byłaś nie tylko kapitanem, ale także najdłużej przebywającą Polką na parkiecie, zawsze wychodzącą w pierwszej piątce. Jesteś gotowa wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności również w Pruszkowie?
- Myślę, że moja rola w Liderze z pewnością nie będzie tak wielka, jak ta, którą miałam w ROW-ie. Będę starała się spełnić swoje zadanie najlepiej jak potrafię - zgodnie z tym, czego będzie oczekiwał ode mnie trener Koniecki. Wspieranie koleżanek z boku jest równie istotne jak wkład na boisku. Jestem gotowa podjąć to wyzwanie - tak jak każdą odpowiedzialność, jaka zostanie na mnie nałożona.
W kadrze Matizolu Lidera Pruszków na najbliższy sezon czeka już wiele znanych i doświadczonych koszykarek. Jak oceniasz potencjał drużyny i umiejętności koleżanek?
- Nasz skład kreuje się bardzo interesująco i solidnie. Obecnie w drużynie znajdują się doświadczone zawodniczki, które niejednokrotnie występowały w reprezentacji i walczyły o mistrzostwo w lidze, a także młode i ambitne, które są wstanie wiele osiągnąć. Posiadamy również superstrzelca w osobie Laurie Koehn. Sądzę, że wszyscy z niecierpliwością czekają na resztę składu zagranicznego. Myślę, że będzie to mocna drużyna, która pokaże „kawał dobrej koszykówki”.
Poprzedni sezon Lider zakończył na 5.miejscu. W najbliższych rozgrywkach powalczycie o coś więcej?
- Mam nadzieję, że uda nam się zakończyć sezon na wyższym miejscu niż zespół zrobił to ostatnio oraz spełnić oczekiwania trenera i władz klubu.
Podobno lubisz podróże. Czy podczas tych wakacji udało się zobaczyć jakieś ciekawe miejsca?
- Tak, uwielbiam podróżować. (uśmiech) Jeżeli są ku temu warunki i czas to oczywiście! W tym roku zwiedziłam Grecję i były to nadzwyczaj udane wczasy - pomimo faktu, że nie udało mi się zobaczyć Aten, z wiadomych przyczyn. Zachwyciłam się za to Meteorami, Olimpem i malowniczą wyspą Skiathos. Szkoda tylko, że - jak zawsze - wczasy były za krótkie... (śmiech)
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
fot. SEBASTIAN PODKULIŃSKI (www.sphoto.pl)
<< Wracaj





BOB - 03.08.2011, 16:47
No tak Orczyk odszedł to i Karolcia co murem za nim była pitła a trzeba było przy Mikołajcu spróbować sie pokazać w Pruszkowie to niestety ino ławka bedzie grzana
Dodaj komentarz