Możemy nieźle namieszać w lidze - rozmowa z Martyną Koc, nową koszykarką Artego Bydgoszcz

Dodano: 24.07.2011, 10:45


- Działacze wiele ryzykują stawiając na polskie zawodniczki w kontekście nowych przepisów, ale mogą też wiele zyskać. Potencjał naszej drużyny jest bardzo duży i możemy nieźle namieszać w tym sezonie - mówi w rozmowie z portalem Koszykówka Kobiet nowa koszykarka Artego Bydgoszcz, Martyna Koc.
 
Damian Juszczyk: Ambitna, ale przegrana walka w ćwierćfinale Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet z Lotosem Gdynia i później zwycięska droga do 5.miejsca - rozgrywki 2010/2011 z Liderem Pruszków uznajesz za udane?
 
Martyna Koc: - Byłyśmy chyba jedną z większych pozytywnych niespodzianek minionego sezonu, więc jak można mówić, że się nie udało? (uśmiech)
 
A jaki był ten sezon dla Ciebie jako dla koszykarki?
 
- Statystyki miałam podobne do sezonu w Rybniku, co w moim mniemaniu nie było zadowalające. Podejrzewam, że także działacze z Pruszkowa mieli większe oczekiwania wobec mojej osoby.
 
Wiele klubów chciało widzieć Cię w swoich szeregach przed nadchodzącym sezonem? Dlaczego wybrałaś akurat ofertę Artego Bydgoszcz?
 
- Artego z mojej perspektywy wypadło bardzo pozytywnie w minionym sezonie. Chciałam tam grać i gdy okazało się, że są mną zainteresowani, nie trzeba było długo rozmawiać.
 
Grałaś już w: Wołominie, Brzegu, Lesznie, Rybniku i ostatnio w Pruszkowie. Lubisz zmiany?
 
- Lubię zmiany, ale nie tak częste... Nic nie mogę na to poradzić, takie jest życie sportowca. Dzięki grze w tak wielu klubach poznaję dużo ciekawych osób i to jest chyba największy pozytyw.
 
Czy któryś z tych klubów był szczególnie ważny w Twojej karierze?
 
- Każdy klub to nowy etap w życiu zawodnika. Na pewno Brzeg dał mi możliwość „wydostania się” z Wołomina i zaistnienia na parkietach ekstraklasy, natomiast w Lesznie miałam najlepszy sezon z dotychczasowych. Dzięki grze w tamtym okresie dostałam się do kadry, więc można powiedzieć, że występy w tych dwóch drużynach były dla mnie przełomowe.
 
A gdzie i z jakiego powodu narodził się Twój pseudonim - „Kurczak”?
 
- (śmiech) Kurczak „powstał” podczas pierwszego sezonu w Lesznie. A pochodzi od mojego niezwykle rozrośniętego korpusu mięśniowego i zaskakujących umiejętności siłowych. Oczywiście wszystko w kontekście ironicznym... (śmiech)
 
W Bydgoszczy trwa rewolucja kadrowa i budowa nowej mocnej drużyny. Jak oceniasz obecny potencjał składu i umiejętności koleżanek, z którymi zagrasz w jednym zespole?
 
- Ostatnio byłam w Bydgoszczy i poznałam szczegóły związane z drużyną i całym składem. Byłam bardzo mile zaskoczona. Uważam, że potencjał zespołu jest bardzo duży. Trafne trenerskie wybory w połączeniu z naszymi umiejętnościami mogą sprawić, że nieźle zamieszamy w tym sezonie ligowym.
 
Wygląda na to, że nawet w obliczu nowych przepisów Artego Bydgoszcz stawia na polskie koszykarki. Jak - Twoim zdaniem - taka „polska” drużyna zaprezentuje się na tle naszpikowanej zagranicznymi gwiazdami ligowej czołówki?
 
- Rzeczywiście, nowy przepis jest dość kontrowersyjnym tematem. Moim zdaniem nie przyniesie to wielu korzyści polskiej koszykówce, ale skoro został zatwierdzony - trzeba sobie z nim jakoś radzić. Myślę, że trenerzy i działacze Artego sporo ryzykują, ale mogą równie dużo zyskać. Fajnie, że są ludzie, którzy chcą promować polskie zawodniczki w polskiej lidze. Wszystko okaże się w trakcie sezonu. Ja wierzę w moją drużynę.
 
O czym marzy Martyna Koc przed rozpoczęciem sezonu 2011/2012 Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
 
- O udanych rozgrywkach dla mojego zespołu, potwierdzeniu naszej wartości liczbą wygranych w rundzie zasadniczej oraz o poprawieniu moich indywidualnych wyników.
 
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
 
 
 
fot. GRZEGORZ RUTKOWSKI (www.fotorutkowski.pl)

Komentarze

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):