Dyrektor generalny ekipy z Walencji, Carme Lluveras
fot. materiały organizatora
Ros Casares Walencja, dominująca od kilku lat w Hiszpanii, teraz jako gospodarz Final Four ma historyczną szansę sięgnięcia po pierwszą koronę w Eurolidze. Zawodniczki liczą na zwycięstwo z Wisłą i grę w finale przeciwko Spartakowi Moskwa lub UMMC Jekaterinburg.
- Mam nadzieję, że La Fonteta wypełni się kibicami, co pozwoli nam zagrać na najwyższym poziomie i z większą pewnością - powiedział trener gospodyń, Isma Canto.
Szkoleniowiec zdradził też receptę, jak odnieść sukces w Final Four. - Musimy bardzo agresywnie bronić i biegać więcej niż wszyscy inni - w przeciwnym wypadku, będziemy bez szans.
Największe gwiazdy zespołu, Amaya Valdemoro i Elisa Aguilar, dwie Hiszpanki w składzie, poradziły sobie z dręczącymi je w tym sezonie problemami zdrowotnymi i są w dobrej formie, co udowadniają występami w lidze hiszpańskiej. - Większość naszych zawodniczek dochodzi teraz do najlepszej formy w obecnych rozgrywkach, a to daje gwarancję wysokiej poziomu - zapewnia Canto.
Wydaje się, że krakowskiej ekipy nikt przed Final Four nie traktuje poważnie. Rozmowy z dziennikarzami i wypowiedzi przedstawicieli hiszpańskiego klubu skupiają się bowiem na dwóch rosyjskich zespołach. - To prawda, że w ostatnich dwóch sezonach pokonaliśmy Spartaka i Jekaterinburg w Walencji, ale teraz nie ma to znaczenia - stwierdził trener Ros Casares.
Miejmy nadzieję, że wybieganie w przyszłość do meczu finałowego nie wyjdzie gospodyniom turnieju na dobre i po porażce z Wisłą Can-Pack pozostanie im gra o trzecie miejsce.
Damian Juszczyk (redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl)
Dodaj komentarz