Z uśmiechem na twarzy - rozmowa z Dariuszem Maciejewskim, trenerem reprezentacji Polski w koszykówce kobiet - cz. I
Dodano: 09.05.2011, 13:54
- Gdy zapytałem zawodniczki o urazy, okazało się, że zostały już tylko drobiazgi. Koszykarki przyjechały do Szczyrku uśmiechnięte, co widać na treningach i podczas posiłków. Temat kontuzji chciałbym już oddzielić grubą kreską - mówi trener reprezentacji Polski, Dariusz Maciejewski, przebywający z drużyną na kolejnym zgrupowaniu przed rozpoczynającymi się w czerwcu „polskimi” Mistrzostwami Europy w koszykówce kobiet EuroBasket Women 2011.
Damian Juszczyk: Czerwcowy turniej Mistrzostw Europy w koszykówce kobiet EuroBasket Women 2011 zbliża się wielkimi krokami. Nie można powiedzieć, że w mediach huczy od informacji na temat imprezy. Martwi to Pana?
Dariusz Maciejewski: - W sporcie marketing jest niezbędny do tego, żeby funkcjonować na wysokim poziomie. Oprócz dobrych wyników - których w tej chwili w "koszu" kobiet nie ma zbyt dużo - nagłośnienie imprezy pełni ważną rolę, żeby wszystko organizacyjnie wypaliło. Powoli coś zaczyna się dziać w tym kierunku. A czy nie za późno? Czas pokaże...
Czy są jeszcze szanse, że polska kadra koszykówki kobiet zostanie wzmocniona przez Amerykankę Kristi Toliver?
- To pytanie do pana prezesa Grzegorza Bachańskiego (prezesa Polskiego Związku Koszykówki - przyp. D.J.). Nie zawracam sobie tym głowy. Podczas mojego spotkania z prezesem wszystko powinno się wyjaśnić.
Skąd pomysł, by sięgnąć po koszykarkę z USA?
- W zeszłym roku mieliśmy tournee po Stanach Zjednoczonych. Po jego zakończeniu zostałem na miejscu i wybrałem Kristi z zawodniczek zgłaszających chęć przyjęcia polskiego obywatelstwa. Trzeba pamiętać, że znalezienie koszykarki, grającej na poziomie WNBA, która jeszcze nie występowała w reprezentacji USA - w jakiejkolwiek kategorii wiekowej - to trudne zadanie. Kristi gra w kadrze ominęła przez półtoraroczną przerwę spowodowaną chorobą. Z długiej listy, przygotowanej przez agenta, zostały trzy nazwiska. Kristi najbardziej pasowała do naszej wizji. I co ważne - ona naprawdę chciała grać w reprezentacji Polski! Także jej rodzice, z którymi spotkaliśmy się przy kolacji, bardzo popierali pomysł. Liczyłem na to, że przez rok uda się to załatwić. Choć pewnie niewielkim usprawiedliwieniem może być fakt, że doszło do zmiany władz w Polskim Związku Koszykówki, co mogło osłabić zaangażowanie w tę sprawę...
Pierwszy etap „ostatniej fazy” przygotowań - zgrupowanie w Cetniewie - za nami. Udało się zrealizować założone cele?
- Tamten obóz rozpoczynaliśmy osiem dni po zakończeniu meczów dla wielu podstawowych zawodniczek. Celem było spotkanie i przede wszystkim zdiagnozowanie stanu zdrowia koszykarek. Niektóre osoby tych badań nie przeszły, inne miały wypisane całą listę zabiegów do realizacji. Oczywiście, ważny był też odpoczynek. Istotne jest umiejętne wprowadzanie zespołu w rytm treningowy, a żeby to robić, najpierw trzeba się było dobrze zdiagnozować i wyleczyć.
Cieszę się, że teraz w Szczyrku na moje pytanie, jakie są jeszcze dolegliwości, pojawiły się tylko drobiazgi. A na pytanie, czy zawodniczki odpoczęły psychicznie - jednogłośnie odpowiedziały, że tak. Wszystkie koszykarki zapomniały już o lidze i są skoncentrowane na reprezentacji. Przyjechały do Szczyrku uśmiechnięte, co widać na treningach i podczas posiłków. Cały czas jesteśmy pod dobrą opieką - można brać zabiegi, gdyż jest tu dwóch masażystów. Już za kilka dni czekają nas gry. Wiadomo, że koszykówka to sport urazowy. Oby nie było więcej kłopotów zdrowotnych. Ten temat chciałbym już oddzielić grubą kreską.
Jakie zadania są przewidziane dla koszykarek w Szczyrku?
- Musimy troszeczkę popracować nad motoryką, bo jednak od ligi minęły już trzy tygodnie, a niektóre zawodniczki miały nawet dłuższą przerwę. Jeżeli mamy prezentować zespołową koszykówkę w obronie i w ataku, poziom motoryczny musi być naprawdę wysoki. Chcemy do tego dołożyć umiejętną organizację defensywy i od samego początku mocno pracować nad taktyką. Na szczeblu reprezentacji czasu na poprawę umiejętności technicznych już nie ma. Pracujemy raczej na podstawach, które zostały wykonane w klubach, a tutaj tylko składamy wszystko w jedną logiczną całość. Będziemy mieli również spotkania z panią psycholog, dużo zajęć wideo - z pokazaniem dobrych i złych fragmentów - i dwa mecze. Węgierki, z którymi zagramy, mogą być naszymi grupowymi rywalkami, bo na pewno należą do jednych z faworytek turnieju o ostatnie miejsce w mistrzostwach.
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
Wkrótce II część wywiadu.
fot. SEBASTIAN PODKULIŃSKI (www.sphoto.pl)
<< Wracaj





nietylkonba - 09.05.2011, 21:37
Skoro nikomu nie śpieszy się by reklamować zbliżające się zawody, to nie ma rady, chyba sami kibice muszą reklamować tą imprezę w pracy i szkole.
Dodaj komentarz