Kibice na pewno nam pomogą! - rozmowa z Elżbietą Mowlik, koszykarką INEI AZS Poznań

Dodano: 29.04.2011, 15:19


- Będziemy grać najlepiej jak potrafimy. Chciałybyśmy wywalczyć awans na olimpiadę do Londynu. Liczymy też na kibiców - na pewno pomogą nam podczas turnieju i będą naszym „szóstym zawodnikiem” - z Elżbietą Mowlik, koszykarką reprezentacji Polski i INEI AZS Poznań, rozmawiamy o czerwcowych Mistrzostwach Europy w koszykówce kobiet Eurobasket Women 2011, o planach transferowych, a także o... małej Amelce i "rosnącej" nowej kadrze narodowej.
 
Damian Juszczyk: Niedawno w wielkim stylu wróciłaś do reprezentacji Polski - przy okazji Meczu Gwiazd Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Uda się przekonać do siebie trenera kadry i wystąpić podczas zbliżających się Mistrzostw Europy Eurobasket Women 2011?
 
Elżbieta Mowlik: - Oczywiście, że na to liczę. Dostałam powołanie na kadrę, więc wiadomo, że będę walczyć o to, żeby być w „dwunastce”. Zostaje tylko ciężka praca i zobaczymy, jaki będzie rezultat.
 
O miejsce w składzie na turniej walczy wiele świetnych koszykarek. Na zgrupowaniu jednak chyba nie patrzycie na siebie jak na konkurentki, bo koleżanki bardzo chwalą atmosferę. Czy już czuje się rywalizację?
 
- Nasz obóz w Cetniewie ma raczej charakter wypoczynkowo-leczniczy. Mamy lekkie rozbieganie i troszkę taktyki, więc na razie tej rywalizacji się nie odczuwa. Wszystkie się znamy i kolegujemy, a atmosfera jest dobra. Później na pewno jakaś rywalizacja się pojawi, bo jest kilka dziewczyn na tę samą pozycję, ale myślę, że będzie to zdrowe współzawodnictwo. To jest sport, więc każdy walczy o swoje i... zobaczymy.
 
Mistrzostwa Europy rozgrywane będą w Polsce. Będzie dodatkowa motywacja, ale też większa presja. Na jaki wynik mogą liczyć kibice?
 
- Bardzo się cieszymy, że mistrzostwa są w Polsce, chociaż smuci nas to, że tak naprawdę nigdzie nie promuje się turnieju. Nie ma reklam czy wielu informacji w prasie - niektórzy chyba nawet nie wiedzą, że Mistrzostwa Europy organizowane są w naszym kraju. Może jeszcze przyjdzie na to czas, choć nie pozostało go wiele... Co do oczekiwań kibiców, zrobimy wszystko, co będziemy mogły. Będziemy się bardzo starały grać najlepiej jak potrafimy. Chciałybyśmy zapewnić sobie awans na olimpiadę do Londynu. Nie będzie to łatwe, ale wydaje się, że mamy takie możliwości. Przed nami ciężkie przygotowania, a podczas samego turnieju kibice z pewnością nam pomogą  i będą naszym „szóstym zawodnikiem” na parkiecie.
 
W ostatnich sezonach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet zasłużyłaś na miano jednej z liderek INEI AZS Poznań. Powoli pojawiają się głosy, że może być trudno zatrzymać Cię w klubie. Mamy spodziewać się transferu do którejś z czołowych drużyn ligi?
 
- Sezon dopiero się zakończył. Jeszcze do 30 maja mam ważny kontrakt z INEĄ i na razie o tym nie myślę. Po prostu odpoczywam po ciężkim sezonie. W Poznaniu gram, bo mam tam rodzinę - męża, który ma dobrą pracę i córkę, która jest pod wspaniałą opieką babci; dzięki temu wiem, że jest w dobrych rękach i nic jej się nie może stać. Chciałabym zostać w Poznaniu, bo wolałabym nie ruszać się bez męża, ani nie „targać” córki po Polsce. Nie powiem jednak, że nie czekam na propozycje. Jakieś oferty już mam i przyjdzie taki czas, że będę musiała zdecydować. Czekam również na rozmowy w Poznaniu, gdyż teraz klub zajęty jest negocjacjami ze sponsorem. Bardzo bym chciała zostać, ale różnie bywa. Może będę musiała wyjechać i zmienić klub.
 
Doskonale sprawdzasz się nie tylko na parkiecie, ale także w roli mamy. Jak układa się ta „rozgrywka”?
 
- Bardzo dobrze. Wiadomo, że na początku było ciężko, bo miałam rok przerwy od koszykówki. Nie było łatwo wrócić do sportu i do treningów. Ciężko było też zostawić córkę. Kiedy dziecko pojawia się na świecie to - zwłaszcza będąc mamą - chciałoby się cały czas przy nim być. Jednak wiedziałam, że pod opieką babci wszystko będzie w porządku. Wróciłam, a ostatni sezon uważam za udany. Wygląda więc na to, że można wszystko pogodzić. A Amelia w lipcu skończy już dwa lata...
 
Czy mamy spodziewać się kolejnej zdolnej koszykarki w rodzinie?
 
- Właśnie śmiejemy się na zgrupowaniu, bo wszystkie koszykarki na razie mają córki, więc żartujemy, że rośnie nowa reprezentacja. Moja córka bardzo chętnie ogląda koszykówkę, jest w Poznaniu na każdym meczu. Nawet śmiejemy się, że w telewizji najchętniej wybiera właśnie koszykówkę i już pokazuje, jak mama rzuca do kosza. Coś jest więc chyba na rzeczy... (śmiech) Na pewno nie będę jej do niczego zmuszała, ale skoro będzie dorastała w sportowej rodzinie to ta dziedzina będzie wypełniała sporą część jej życia.
 
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
 
 
 
fot. SEBASTIAN PODKULIŃSKI (www.sphoto.pl)

Komentarze

  • rex - 03.05.2011, 23:45
    Zostać w Poznaniu Ela, jesteś świetnym kapitanem drużyny i świetną zawodniczką, bez Ciebie to już nie będzie tak samo:]

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):