Wierzę, że zdobędziemy mistrzostwo! - rozmowa z Pauliną Pawlak, koszykarką Wisły Can-Pack Kraków

Dodano: 03.04.2011, 00:03


- Nie jest łatwo wygrać 3:0 w fazie play-off - zwłaszcza z tak wymagającym rywalem - więc radość jest, ale naszym celem jest mistrzostwo Polski. Wierzę, że osiągniemy cel i dopiero wówczas będziemy się naprawdę cieszyć - o półfinałowych starciach z Lotosem Gdynia i o zbliżającym się wielkim finale rozmawiamy z koszykarką Wisły Can-Pack Kraków, Pauliną Pawlak.
 
Damian Juszczyk: Mecze w Krakowie były wyrównane przynajmniej do czwartej kwarty. W Gdyni już po pierwszej odsłonie prowadziłyście 26:16. Jak udało wam się tak szybko „ustawić” to spotkanie?
 
Paulina Pawlak: - Wydaje mi się, że przede wszystkim zagrałyśmy najlepszy mecz w całej serii. W Krakowie brakowało nam skuteczności z dystansu i celnych rzutów trzypunktowych. Lotos „odpuszczał” nas na obwodzie i zagęszczał strefę podkoszową. Miałyśmy czyste pozycje, ale skuteczność nie była taka jak powinna być. W trzecim spotkaniu grałyśmy skutecznie zza linii rzutów za trzy i pod koszem, stąd ta przewaga którą uzyskałyśmy dość wcześnie.
 
Wyeliminowałyście mistrzynie Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet z bilansem 3:0. Czy różnica między Wisłą a Lotosem jest w tej chwili aż tak wielka?
 
- Myślę, że jesteśmy zdecydowanie lepszą drużyną i pokazałyśmy to w tych spotkaniach. Mamy mocniejszy skład, lepiej gramy i bezdyskusyjnie ten finał nam się należał. Dobrze, że udowodniłyśmy, iż potrafimy zakończyć rywalizację już w trzech meczach.
 
Przynajmniej srebrny medal macie tym samym zapewniony. Czujecie już odrobinę radości, że jesteście jedną z dwóch najlepszych drużyn w kraju?
 
- Cieszymy się głównie z tego, że jesteśmy w finale i z tak szybkiego zakończenia walki w półfinale. Nie jest łatwo wygrać 3:0 w fazie play-off - zwłaszcza z tak wymagającym przeciwnikiem - więc jakaś radość jest, ale naszym celem jest mistrzostwo Polski i tak naprawdę będziemy się cieszyć dopiero jak uda nam się to osiągnąć, a wierzę, że tak będzie.
 
W drugim półfinale rywalizacja jest zdecydowanie bardziej zacięta (2:2). Kto awansuje do finału - CCC Polkowice czy KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski? Jak oceniasz siłę tych ekip?
 
- Muszę przyznać, że Polkowice mnie zaskoczyły. Oglądałam sobotni mecz. Wiedziałam, że może nie być łatwo osiągnąć 3:0, ale myślałam, że zawodniczki CCC wykorzystają szansę i wygrają jedno spotkanie na wyjeździe, by mieć „spokojną głowę”. Teraz skomplikowały sobie życie i ciężko wytypować zespół, który wejdzie do finału, bo oba dobrze grają. To bardzo silne drużyny. Polkowice mają „dłuższą ławkę” i lepszy skład, a Gorzów walczy z całych sił. My spokojnie czekamy, przygotowując się do meczów finałowych.
 
Rozmawiał Damian Juszczyk
/redaktor naczelny portalu KoszykowkaKobiet.pl/
 
 
 
fot. GRZEGORZ RUTKOWSKI (www.fotorutkowski.waw.pl)

Komentarze

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Tytuł:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):