W domu zawsze gra się najlepiej - rozmowa z Małgorzatą Misiuk, koszykarką Lotosu Gdynia
Dodano: 29.03.2011, 11:26
W przeprowadzonej po drugim meczu Wisły Can-Pack Kraków z Lotosem Gdynia rozmowie koszykarka gdyńskiej drużyny koszykówki Małgorzata Misiuk z optymizmem spoglądała na fakt, że rywalizacja przeniesie się teraz do Gdyni.
Marcin Mochal: - To musiała być ciężka porażka, ponieważ żeby wyeliminować Wisłę Can-Pack Kraków musicie pokonać ją na wyjeździe. Drugi raz byłyście blisko i drugi raz się nie udało.
Małgorzata Misiuk: - Planowałyśmy wygrać pierwszy mecz, lecz zupełnie nam to nie wyszło. W czwartej kwarcie Wisła nas zdemolowała. Dzisiaj było lepiej, ponieważ nie było aż takiego dystansu między nami. Byłyśmy bardzo zmęczone, lecz wiedziałyśmy, że damy z siebie 120%. Niestety przegrałyśmy. Wydaje mi się, że to dlatego, że Wisła ma szerszą ławkę. Jeszcze moje pięć fauli poskutkowało tym, że nie mieliśmy nikogo na zmianę. Dodatkowo kontuzja Ketii Swanier spowodowała, że nie było dużej rotacji w składzie.
Właśnie - jak się czuje Ketia Swanier? Będzie mogła zagrać w Gdyni?
- Myślę, że tak -- to nic poważnego. Rozcięła sobie wargę i policzek oraz uderzyła głową o parkiet, ale wydobrzeje na pewno.
Jaki plan na Gdynię?
- Planu będziemy szukać przez następne cztery dni. Teraz trochę odpoczniemy, a później będziemy myśleć nad tym scenariuszem, który ma rozbić Wisłę i dać nam przepustkę do wielkiego finału.
Wrócicie jeszcze do Krakowa na decydujący piąty mecz?
- Myślę że tak, ponieważ w domu zawsze gra się najlepiej.
Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
fot. GRZEGORZ RUTKOWSKI (www.fotorutkowski.waw.pl)
<< Wracaj





Dodaj komentarz