Przede wszystkim trzeba liczyć na siebie - rozmowa z Agnieszką Modelską, koszykarką ŁKS-u Siemens AGD Łódź
Dodano: 28.03.2011, 11:30
Na drugim meczu półfinałowym Wisły Can-Pack Kraków z Lotosem Gdynia obecna była koszykarka ŁKS-u Łódź Agnieszka Modelska, którą z gry w sezonie 2010/2011 Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet wyeliminowała poważna kontuzja. Z zawodniczką rozmawialiśmy zarówno o sytuacji łódzkiego klubu, jak i o rywalizacji krakowsko-gdyńskiej.
Marcin Mochal: Jak zdrowie?
Agnieszka Modelska: - Dziękuję, coraz lepiej. Powoli zaczynam wchodzić w treningi. Mam nadzieję, że najważniejszy czas, który jest teraz przede mną przebiegnie jak najlepiej i na nowy sezon będę już w pełni gotowa.
No właśnie - co będzie z tym przyszłym sezonem, bo sytuacja ŁKS-u jest bardzo trudna...
- Tak, liczyłyśmy przede wszystkim, że Widzew wygra z Odrą Brzeg, teraz odbywa się mecz Poznania z Rybnikiem (UTEX ROW Rybnik pokonał na wyjeździe INEĘ AZS Poznań 95:87 - przyp. M.M.), ale przede wszystkim trzeba liczyć na siebie. Trzydziestego pierwszego ma zapaść decyzja co z powiększeniem ligi. Jeśli liga zostanie powiększona to nie spadamy. Decyzja czy ŁKS zostanie utrzymany w lidze mimo zajęcia ostatniego miejsca czy nie jest już wyłącznie sprawą władz. Mam nadzieję, że utrzymamy się w ekstraklasie i pokażemy w przyszłym sezonie, że ten był tylko wypadkiem przy pracy.
Czy swoją przyszłość wiążesz z ŁKS-em?
- Na chwilę obecną tak. Klub się ode mnie nie odwrócił. Bardzo dobrze się w zespole czułam od samego początku, rozumiałam się z trenerami, z dziewczynami i poczułam się zadomowiona i ciepło przyjęta, więc na razie nie planuję zmieniać barw.
A jak wrażenia po drugim meczu półfinałowym Wisły Can-Pack Kraków z Lotosem Gdynia?
- Jestem rodowitą gdynianką, ale przyjechałam, żeby dopingować Wisłę Kraków. Spotkanie było bardzo interesujące i cieszę się, że Wisła prowadzi z Lotosem 2 - 0.
Fragmentami "Biała Gwiazda" miała duże problemy w obronie ...
- Tak, ale myślę, że wiślaczki nadrobiły to przede wszystkim w ataku, bo ich długa, mądra gra wymuszała na Lotosie kosztującą dużo wysiłku obronę, co zmęczyło gdyńskie zawodniczki jeszcze bardziej. Uważam, że Wisła bardzo dobrze postąpiła nie idąc na wymianę ciosów - była świadoma swoich niedociągnięć i próbowała to w inny sposób nadrabiać. Bardzo gratuluję zespołowi z Krakowa i trzymam kciuki za kolejny mecz.
Na pewno duży wpływ na wynik miała kontuzja Ketii Swanier.
- Owszem. Myślę również, że gdyby mogły zagrać Marta Jujka, Daria Mieloszyńska i Magda Kaczmarska to byłyby zupełnie inne mecze. Niestety, taki jest sport. Teraz można tylko kalkulować. Możliwe też, że te zawodniczki nie byłyby w najwyższej formie i mogłyby nie stanowić silnego ogniwa drużyny. Uważam, że takim składzie kadrowym jak Lotos ma obecnie bardzo dobrze przeciwstawia się faworyzowanemu zespołowi z Krakowa i chwała im za to.
Czy rywalizacja wróci do Krakowa?
- Nie - mam nadzieję, że nie.
Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
fot. SEBASTIAN PODKULIŃSKI (www.sphoto.pl)
<< Wracaj





Dodaj komentarz