Mam "ADHD koszykarskie" - rozmowa z Darią Mieloszyńską, koszykarką Lotosu Gdynia
Dodano: 28.03.2011, 10:23
Po drugim spotkaniu półfinałowym Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet kontuzjowana Daria Mieloszyńska przyznała, że bardzo trudno jest jej oglądać mecze z ławki. Dziękowała również przybyłym do Krakowa sympatykom Lotosu Gdynia, jednocześnie komplementując krakowską publiczność.
Marcin Mochal: Najważniejsze kwestia - jak wygląda sprawa kontuzjowanej Ketii Swanier?
Daria Mieloszyńska: - Jeszcze nie wiem. Byłam w szatni, ale Ketia była wtedy opatrywana, więc nie chciałam przeszkadzać. Mam nadzieję, że wróci do grania, bo jest bardzo ważnym punktem naszego zespołu.
Czy ta jej "podwójna" kontuzja w czwartej kwarcie miała kluczowe znaczenie dla wyniku spotkania?
- Przede wszystkim wydaje mi się, że brakuje nam "żołnierzy" w szeregach. Playoffy mają to do siebie, że gra się dzień po dniu i są w naszym składzie zawodniczki, które praktycznie nie schodzą z parkietu. Każde dodatkowe "ręce do pracy" są w tym momencie potrzebne.
Teraz wracacie do Gdyni. Jest szansa na przedłużenie tej rywalizacji?
- Wszystko jest możliwe. Tak jak powiedziałam, te zawody są bardzo ciężkie, gra się z dnia na dzień i wszystko może się zdarzyć. Wczoraj prawie wyrwałyśmy zwycięstwo, lecz ostatecznie mecz skończył się dla nas niekorzystnym wynikiem. Na pewno w tych dwóch spotkaniach pokazałyśmy charakter i sądze, że nikt nas nie powinien zlekceważyć w playoffach.
Za sobą miałyście sympatyczną, hałaśliwą grupkę kibiców.
- Na pewno kibice są naszym szóstym zawodnikiem i stanowią bardzo ważny element naszego zespołu. Cieszymy się, że z nami podróżują. Zresztą tutaj na miejscu również była świetna publika - trudno ich przekrzyczeć, bo są to kibice bardzo zorganizowani. My cieszymy się, że miałyśmy wsparcie naszych fanów i za to im z całego serca dziękujemy.
Trudniej ogląda się mecze z ławki?
- Ja już stwierdziłam, że mam "ADHD koszykarskie", czyli nogi się rwą, kiedy wiem, że ktoś jest zmęczony i potrzebuje zmiany. Mecze z ławki ogląda mi się bardzo trudno. Nie wiem czy nie byłoby łatwiej siedzieć w domu i sprawdzać wynik na internecie, bo rzeczywiście jest bardzo ciężko - szczególnie w takich momentach, kiedy wiem, że zespół potrzebuje pomocy. Ale to jest specyfika kontuzji, takich rzeczy nigdy się nie przewiduje i jedyne co mogę zrobić to oczywiście wspierać dziewczyny będąc na ławce.
Jak ogólne samopoczucie?
- Nie trenuje się cały sezon po to, żeby nie zagrać w playoffach. O tyle jest to dla mnie ciężkie, że nie mogę wystąpić w tej najważniejszej fazie sezonu. Bardzo chciałabym wrócić do zdrowia, nigdy nie miałam jakiejkolwiek kontuzji. W tym sezonie zmagam się z urazem ścięgna Achillesa. Już mam plan leczenia i mam nadzieję, że szybko powrócę na parkiet. "ADHD koszykarskie" się udziela. (śmiech)
Rozmawiał Marcin Mochal
/KoszykowkaKobiet.pl/
fot. GRZEGORZ RUTKOWSKI (www.fotorutkowski.waw.pl)
<< Wracaj





Dodaj komentarz