Poznański sentyment
Swoje pierwsze mecze koszykówki rozgrywała w Poznaniu. Debiutancki sezon 1994/1995 w Polskiej Lidze Koszykówki Kobiet spędziła właśnie w tym mieście, reprezentując barwy klubu kobiet LECH/AZS, choć grała niewiele. Rok później z zespołem AZS QUAY Poznań spadła do I ligi koszykówki kobiet, lecz już w kolejnym sezonie z drużyną koszykówki DGG AZS Toruń zajęła w ekstraklasie piąte miejsce. Kolejne pięć sezonów koszykarka spędziła w Poznaniu - trzy w I lidze, dwa kolejne już w Polskiej Lidze Koszykówki Kobiet. Następnie zamieniła poznańskiego koziołka na krakowskiego smoka. Po dwóch latach opuściła jednak przebudowywany zespół Wisły Kraków - jeśli wilka ciągnie do lasu, to Monikę Siborę do Poznania. W latach 2004-2009 stanowiła ważne ogniwo drużyny koszykówki poznańskiego AZS-u. Dopiero w zeszłym sezonie przeprowadziła się do Rybnika, zaś w nadchodzących rozgrywkach ekstraklasy koszykówki kobiet będzie reprezentować Artego Bydgoszcz. Poznański sentyment na pewno z nią jednak pozostanie.
Zawsze równy poziom
Wprawdzie nie jest i nigdy zresztą nie była gwiazdą pierwszej wielkości, lecz ekstraklasa koszykówki kobiet ma w niej cenną zawodniczkę. O niektórych koszykarkach mówi się, że są nieprzewidywalne. Sibora wręcz przeciwnie - na parkiecie jest bardzo przewidywalna i na tym polega jej wartość. Nie wygra w pojedynkę meczu dzięki serii nieszablonowych, genialnych zagrań, ale też w pojedynkę go nie przegra, notując błąd za błędem i potykając się o własne nogi. Zawsze prezentuje solidny poziom. Desygnując ją do gry, każdy trener koszykówki wie, czego się może po niej spodziewać i że Monika nie zawiedzie. Jej średnie z kariery to w przybliżeniu: 8 pkt., 1.6 as. i 2.1 zb. na mecz. Komentując jej sprowadzenie do Rybnika, trener rybniczanek Mirosław Orczyk mówił: - Sibora będzie jedną z naszych liderek, zresztą ta pozycja nie jest jej obca. Dysponuje dobrym rzutem za trzy punkty, o czym my zdążyliśmy się już przekonać podczas dwóch lat spędzonych w Ford Germaz Ekstraklasie.
„Operacja” nosa
Kontuzje wpisane są w wyczynowe uprawianie sportu. Koszykówka kobieca obfituje w skręcone kostki, zerwane wiązadła, naderwane ścięgna i inne, bardziej nietypowe „atrakcje”. Wśród tych innych znajdują się na przykład połamane nosy. - Chciałam pomóc w obronie, gdyż Sapova obcięła się doskonale na zasłonie i zgubiła swojego obrońcę. Rywalka nawet mnie nie widziała podczas tego zdarzenia i był to zupełny przypadek - powiedziała Sibora, po tym jak zawodniczka AZS-u PWSZ Gorzów Wielkopolski Ludmiła Sapova zafundowała jej darmową „korektę” nosa. I to w drugiej minucie pobytu Moniki na parkiecie. Sibora to jednak twarda koszykarka i od razu po interwencji lekarskiej zapowiadała jak najszybszy powrót na parkiety.
Szalona blogerka z mikrofonem
Często zawodnicy różnych dyscyplin sportu prowadzą blogi. Także polska koszykówka kobieca ma swoje blogerki, a nasza bohaterka jest jedną z najbardziej regularnie piszących. Ze swadą i humorem opisuje wycinki z życia koszykarskiego zespołu, zarówno te z parkietu jak i spoza niego. Z dystansem odnosi się także siebie - „Crazy", "lafirynda" czy "złośnica" - przylgnęły do mnie około trzydziestki... i zupełnie nie wiem dlaczego... Po zakończeniu kariery planuje zamienić koszykarską piłkę na dziennikarski mikrofon. Wszystko wskazuje na to, że Polska Liga Koszykówki Kobiet zyska ambitną i znającą ją od wewnątrz reporterkę. Oby tylko w zbliżającym się nowym fachu nikt poirytowany zbyt dociekliwym pytaniem nie złamał jej nosa.
Marcin Mochal
ŹRÓDŁA:
- http://pl.wikipedia.org/wiki/Monika_Sibora
- http://www.sportowefakty.pl/koszykowka/2009/07/24/monika-sibora-w-utex-row-rybnik/
- http://www.sportowefakty.pl/koszykowka/2010/02/22/monika-sibora-byl-przypadek-nie-mam-zadnych-pretensji-do-sap/
- http://www.plkk.pl/index.php?p=blogs&s=25
- http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36007,3018085.html
- http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,87099,7963945,Z_ekranu_do_Artego.html
- http://www.plkk.pl/index.php?p=players&id=25
fot. www.kkrowrybnik.pl
Dodaj komentarz